Magda, co ty kombinujesz? zdziwił się Tomek, gdy żona podała mu szorty i podkoszulek.
Nic takiego. Zanim ty się tu wyśpisz, wszystkie kochanki już dawno będą zajęte! odparła, zrywając z niego kołdrę, przez co przeszedł go dreszcz na całym ciele.
O czym w ogóle mówisz?
Po twoim wczorajszym tekście, iż prędzej czy później znajdziesz sobie kochankę, podjęłam decyzję. Zegar wybił, Tomek. Jest wpół do szóstej czas wstać i iść na łowy!
Przecież żartowałem. Pokłóciliśmy się, zapomniałaś? Przepraszam, przesadziłem.
Nie, nie, powiedziałeś szczerze jak jest. To ja zawaliłam. Nasza iskierka zgasła, całą energię na siebie jedną zużyłam zostały tylko popioły. Już choćby ziemniaków tam nie upieczesz. Naprawiam to. Wstawaj.
Wyganiasz mnie?
Zaganiam! Każdego dnia będziesz ćwiczyć, aż ci się boczki zgubią. Kochanka nie wytrzyma faceta z oponką możesz być pewien! Wstawaj, ile razy mam powtarzać!
Tomek widział, iż Magda nie odpuści, więc potulnie zsunął się z łóżka i z bólem wciągnął szorty na piżamowe bokserki.
Przypomnij, żebyśmy ci kupili kąpielówki. W tym spadochronie to cię z łóżka jak nic wywieje!
Po dziesięciu minutach truchtania wokół domu pod czujnym okiem Magdy, kompletnie zziajany wgramolił się z powrotem do środka i czołgając się, ruszył w stronę łóżka.
Ty dokąd? zatrzymała go Magda.
Chcę umrzeć, najlepiej we śnie
Żadnego umierania, Tomek, my szukamy kochanki, nie patologa. Marsz pod prysznic! Teraz minimum dwa razy dziennie musisz się myć. Mnie nie oszczędzałeś, to choć obcej kobiecie odpuść swoje aromaty. I codziennie rano i wieczorem zęby myć! wołała już przez drzwi. I porządnie włosy, bo zaraz idziemy do fotografa.
Po co?
Porządne zdjęcie na portal randkowy musimy wrzucić! Ja cię nie sfotografuję, bo i tak będę widzieć w tobie tego naszego taszczyciela piwa i fana smażonych parówek z masłem. A tu trzeba pokazać Alfa!
Magda, już może daj spokój
Nie trać energii na gadanie, przyda się, jak będziesz słodził obcym pannom. Chodź, wybierzemy kandydatkę.
Tomek, przyznam, trochę się ożywił lubił czasem, tak dla żartów, pooglądać profile na portalach, a tu proszę: na legalu! Zaczął przeglądać zdjęcia.
Może ta?
Chyba żartujesz
A co nie tak?
Tomek Ja mam się za nią wstydzić, nie za ciebie. Spójrz twój stary fiat pięćset lepiej się przed sprzedażą prezentował. Powinna mieć tabliczkę: Uwaga, może odpadać elewacja!
To może ta?
*To* chciałeś powiedzieć? Boże, Tomek, jak ja potem ludziom mam spojrzeć w oczy, jeżeli mój mąż będzie skakał w bok z byle kim? O, zobacz, ta jest świetna!
Chyba zwariowałaś. Taka na mnie spojrzy? Nigdy!
Boże I za co ja pokochałam tego wiecznie niepewnego siebie chłopa? Czym mnie wabiłeś, iż tyle wytrzymałam?
Poczuciem humoru? rzucił nieśmiało Tomek.
Tomuś, nie oszukujmy się gdyby śmiech faktycznie przedłużał życie, to przez twoje żarty już byłabym wdową po miesiącu po ślubie. Szkoda gadać. Chodź, kupimy ci wreszcie porządny garnitur, kochankę będziemy łapać na żywca.
Magda, przestań, pogódźmy się już.
A kto mówi o kłótni? Kochanka to przecież symbol sukcesu. A żona takiego faceta też prestiż. W sumie, choćby na jednej bym nie poprzestała!
W centrum handlowym Magda zaciągnęła Tomka do najdroższego sklepu i niemal rozebrała wszystkie manekiny.
Magda, te spodnie i marynarka kosztują jak komplet zimówek do auta! protestował, pakując się do przymierzalni.
Nic się nie martw, opony ci też kupimy choćby choćby i letnie. Ale obowiązkowo z podwójną ochroną! Nie chcę tu obcych prezentów!
Magda!!!
Takie czasy, bezpieczeństwo przede wszystkim. Wybieramy kochankę, a nie hulajnogę na promocji. Dzwoniłeś już do szefa?
W jakiej sprawie? zapytał, wkładając marynarkę.
Finansowej, a jakże! Będziesz musiał teraz utrzymać dwie kobiety. Ja tam przeżyję na krupniku, ale z kochanką to inna rozmowa: jest przepis jedna kolacja, trzy lampki wina, pięć gwiazd w hotelu jak przy betonie: oszczędzisz na czymś, zamiast fundamentu będzie bagno.
Gdy Tomek w końcu ubrał się jak należy, Magda miała łzy w oczach.
Przystojniak, jak za dawnych lat powiedziała.
Dobrze panu w tym dodała sąsiadka z przymierzalni.
Bierze pani? On kochanki szuka rzuciła Magda.
Nie, dziękuję, mam już trójkę kochanków w zanadrzu odpowiedziała beztrosko.
Tomaszku, takiej pod żadnym pozorem nie bierz powiedziała twardo Magda nam trzeba pewnej, lojalnej jak karta kredytowa z drugiego banku, tam gdzie można bezpiecznie przenieść środki. Dobra, lecimy na perfumy, popsikamy cię i jesteś wolny jak ptak!
Chodzili jeszcze z godzinę po galerii, aż Magda skinęła z zadowoleniem głową.
Gotowe, Tomek, możesz ruszyć w świat. choćby bez zdjęcia. Pamiętaj wszystko, co ci mówiłam: bądź wytrwały, szarmancki i pewny siebie jak przy sprzedaży naszej starej pięćsetki!
Magda wróciła do domu gotować krupnik, a Tomek udał się w miasto, by szukać tej kochanki, do której cały dzień go przygotowywali.
Po godzinie do mieszkania Magdy zadzwonił domofon.
Dzień dobry, urocza pani. Czy mąż już wrócił? rozległ się w słuchawce głos. Głęboki, aksamitny, z nutą ognistej namiętności aż ciarki po plecach przechodzą, choćby przez szumiącą słuchawkę.
Ojej wyrwało się Magdzie i łyżka wypadła jej z rąk. Nie, poszedł do kochanki.
Może jednak pani mnie wpuści, mam coś do zaproponowania.
Od tonu głosu Magdę aż zalało gorąco, potem przeszedł zimny dreszcz; już prawie miała zaparzyć herbatę z cytryną, ale odłożyła i trzy razy podeszła do domofonu. Po kilku minutach przy drzwiach pojawił się Tomek z wielkim bukietem czerwonych róż. Delikatnie objął Magdę w talii; w ciasnym przedpokoju zrobiło się nagle bardzo gorąco.
Płakałaś? zapytał zaskoczony, widząc jej czerwone oczy.
Trochę Zdałam sobie sprawę, iż namieszałam, ale może musiałam dorzucić drewna na ognisko.
Więc… zgaduję, iż nie będziesz miała nic przeciwko, gdy ten wieczór spędzisz w miłym towarzystwie? w oczach Tomka błyszczała żądza i chyba jakieś pięćdziesiąt gramów wódki dla odwagi. Zapraszam cię do restauracji i opowiem ci niesamowitą historię o twoim pięknie. To prawdziwa opowieść!
Ch-chcę zająknęła się Magda wkręcając się w tę zabawę. Zdejmę tylko z ognia krupnik i poprawię rzęsy.
A ja zamówię taksówkę powiedział Tomek.
Dokąd jedziemy? zapytała z uśmiechem.
Do najdroższej restauracji!
W naszym mieście takich brak. Najwyżej pizzeria Pięć serów
To tam! Dla mojej kochanki tylko najlepsze!
A żona się nie obrazi?
Postaramy się, żeby była choć trochę zazdrosna puścił do niej oko Tomek.











