W niedzielę obierałam ziemniaki w kuchni, kiedy nagle dzwonek zadźwięczał dwa razy, a potem cisza zapadła tak głęboka, iż ściany wydawały się szeleszczącym papierem. Przez chwilę pomyślałam, iż to pani Zosia z piętra wyżej tylko ona dzwoni tak nerwowo, jakby gonił ją własny cień. Otworzyłam drzwi. Na wycieraczce leżała płócienna torba i stara ramka ze […]