„W głębi manosfery”. Louis Theroux wchodzi do świata internetowych guru męskości

sexed.pl 6 godzin temu

„Przywykliśmy patrzeć na kobiety jako ofiary manosfery, i oczywiście nimi są” — mówi Theroux. — „Ale mężczyźni są także wykorzystywani. Trzeba widzieć tych ludzi jednocześnie jako sprawców i jako ofiary tej kultury”. Dokument „Louis Theroux: W głębi manosfery” dostępny na Netfliksie to próba wejścia w jeden z najbardziej kontrowersyjnych i jednocześnie wpływowych obszarów współczesnego internetu.

W ostatnich latach pojęcie manosfery stało się szeroko rozpoznawalne – zarówno dzięki medialnym dyskusjom wokół influencerów takich jak Andrew Tate, jak i dzięki coraz większej obecności tych treści w mediach społecznościowych.

„Louis Theroux: W głębi manosfery”

Louis Theroux, brytyjski dokumentalista znany z portretowania środowisk radykalnych i kontrowersyjnych, w swoim filmie próbuje zrozumieć mechanizmy działania tej kultury. Zamiast analizować ją z dystansu, spędza czas z jej przedstawicielami, obserwuje ich styl życia i prowadzi rozmowy, które mają odsłonić, jak powstaje ta ideologia i dlaczego zdobywa tak szeroką publiczność.

Theroux podróżuje między Nowym Jorkiem, Miami i Marbellą, by spotkać twórców internetowych. Rozmawia ze „Sneako” (Nicolas Kenn De Balinthazy), który został zbanowany na YouTube, TikToku i Twitchu za „mowę nienawiści”. W Miami towarzyszy Justinowi Wallerowi i Myronowi Gainesowi (Amrou Fudl), podcasterowi przekonanemu, iż kobiety nie powinny mieć prawa głosu. Z kolei w Marbelli spędza czas z Edem Matthewsem i Harrisonem Sullivanem, znanym także jako „HS Tikky Tokky”.

Czym jest manosfera?

Termin ten odnosi się do luźnej sieci twórców internetowych i społeczności, które promują określoną wizję męskości. W jej centrum znajduje się przekonanie, iż współczesne społeczeństwo działa przeciwko mężczyznom, a jedyną drogą do sukcesu jest dominacja, finansowa niezależność oraz odrzucenie liberalnych wartości. W tej narracji popularność zdobywają postacie określające się mianem „samców alfa”, które obiecują młodym odbiorcom receptę na sukces, status i władzę w relacjach z kobietami.

„Oni wierzą, iż społeczeństwo nienawidzi mężczyzn” — mówi Theroux. — „Albo, iż nie ma w nim miejsca dla słabych mężczyzn i iż mężczyzna zostanie zmiażdżony, jeżeli sam nie stanie się niezniszczalny i nie stworzy sobie zbroi”.

Wielu z tych twórców uczy młodych mężczyzn, jak funkcjonować poza „systemem” — często nazywanym „Matrixem” — co w praktyce oznacza przyjęcie dwóch filarów ich wersji męskości: pieniędzy i muskulatury. Określają siebie jako „redpillowców”, czyli „tych, którzy połknęli czerwoną pigułkę” (termin zaczerpnięty z filmu Matrix, w którym Neo po zażyciu czerwonej pigułki zaczyna widzieć dystopijny świat takim, jaki jest naprawdę). Theroux tłumaczy, iż „czerwona pigułka” oznacza dla nich „uświadomienie sobie, iż równość płci to mit sprzedawany im przez oszukańczą kulturę napędzaną przez interesownych potentatów biznesu”.

Mężczyzn manosfery spaja wspólny wróg — feminizm — oraz pogoń za pieniędzmi i sławą, ale poza tym ich poglądy trudniej uporządkować. Z jednej strony promują zmaskulinizowany hiperindywidualizm, według którego sukces mężczyzny zależy wyłącznie od wielkości bicepsa, liczby partnerek seksualnych czy stanu konta. Z drugiej strony ich treści zdradzają także głód wspólnoty — albo przynajmniej jej symulacji, którą można następnie zmonetyzować.

Influencerzy sukcesu i spektakl męskości

Harrison Sullivan to jedna z centralnych postaci dokumentu, działający w internecie pod pseudonimem HS Tikky Tokky. Kiedy Theroux pyta go o sens jego działalności, Sullivan odpowiada, iż uczy młodych mężczyzn, jak stać się „prawdziwymi facetami” i jak przejąć kontrolę nad własnym życiem.

Wizerunek tej ideologii opiera się w dużej mierze na demonstracyjnym stylu życia. Influencerzy często prezentują się w otoczeniu symboli statusu: drogich zegarków, złotych łańcuchów, luksusowych samochodów czy ekskluzywnych mieszkań. Taki obraz ma potwierdzać ich autorytet i jednocześnie działać jak reklama – pokazując, iż styl życia, który promują, jest rzekomo osiągalny. Wokół tych twórców powstają całe ekosystemy treści: podcasty, transmisje na żywo, kursy online czy zamknięte społeczności.

Monetyzacja kompleksów

Manosfera nie funkcjonuje już głównie na forach dyskusyjnych czy blogach jak jeszcze kilkanaście lat temu. Jej dzisiejszym środowiskiem są platformy społecznościowe – przede wszystkim TikTok, YouTube, Instagram, X (dawniej Twitter) oraz zamknięte komunikatory takie jak Telegram czy Discord. Algorytmy mediów społecznościowych odgrywają tu kluczową rolę. Treści wywołujące silne emocje – gniew, oburzenie czy fascynację – są szczególnie skutecznie promowane przez systemy rekomendacji. W rezultacie radykalne poglądy mogą bardzo gwałtownie docierać do nowych odbiorców.

Influencerzy wykorzystują te platformy w bardzo świadomy sposób. Krótkie, prowokacyjne materiały publikowane na TikToku czy Instagramie służą przyciąganiu uwagi i budowaniu zasięgu. Następnie widzowie kierowani są do dłuższych podcastów, transmisji na żywo lub prywatnych społeczności.

Manosfera działa prężnie także w obrębie platform, takich jak Rumble — alternatywa dla YouTube’a reklamująca się jako „odporna na cancel culture”, czy Kick — niemal nieuregulowany serwis streamingowy, na którym twórcy mogą prowadzić transmisje dla płacących subskrybentów. W tych zamkniętych przestrzeniach powstaje poczucie ekskluzywności i wspólnoty – często połączone z różnymi formami płatnego dostępu, oferującymi porady finansowe od „mentorów-multimilionerów” w zakresie m.in. handlu kryptowalutami, AI i fitnessu, a także szerzenia skrajnych treści, których nie można publikować w platformach mainstreamowych.

Manosfera sprzeczności

Dokument pokazuje podwójne standardy wpisane w iluzje, które produkują ci mężczyźni. Twórcy mówią, iż kobiety powinny być skromne, a jednocześnie zachęcają dziewczyny z własnego otoczenia, by zakładały OnlyFans. Twierdzą, iż rodzina jest najważniejsza, ale chcą mieć wiele żon. Sullivan mówi Theroux, iż kupił agencję zarządzającą „dziewczynami z OnlyFans”. „Czy to popieram? Nie. Czy chcę na tym zarabiać? Tak”. Chwilę później dodaje, iż wydziedziczyłby swoją przyszłą córkę, gdyby „robiła OnlyFans”, nazywając to czymś „obrzydliwym”.

Męskość jako spektakl

Ciekawym aspektem dokumentu jest także performatywny charakter manosfery. Choć jej przedstawiciele często podkreślają, iż męskość jest czymś naturalnym i wrodzonym, bohaterowie Theroux spędzają mnóstwo czasu w jej wizualnym odgrywaniu i szczegółowym opisywaniu pracy, jakiej wymaga. Drogie zegarki, złote łańcuchy, umięśnione ciała, opalenizna z solarium czy wynajmowane luksusowe samochody stają się elementami scenografii, która ma potwierdzać ich status.

A przy całej ich homofobicznej retoryce (Sullivan stwierdził, iż „wydziedziczyłby” syna, gdyby ten był gejem), są oni jednocześnie całkowicie uzależnieni od męskiej aprobaty. Jak ujmuje to Theroux: „To faceci, którzy chcą wyglądać jak najlepiej dla innych facetów”.

Pogarda wobec „słabych” mężczyzn

Jedna z głębszych prawd dokumentu dotyczy nie tylko tego, jak bardzo manosfera nienawidzi kobiet — a nienawidzi — ale także tego, jak ogromną pogardą darzy mężczyzn. Tak wiele ich przekazu krąży wokół mężczyzny, którym nie wolno być — słabego „bety”, biednego, liberalnego, cherlawego. Waller i Gaines są przekonani, iż każdy mężczyzna musi „stworzyć swoją wartość”. Kobiety — jak twierdzą — rodzą się z urodą i zdolnością do rodzenia dzieci, podczas gdy mężczyźni przychodzą na świat bez żadnej wartości.

Dla Theroux jest to jeden z najbardziej niepokojących elementów całej ideologii. Choć kobiety niewątpliwie są ofiarami tej retoryki, młodzi mężczyźni również bywają przez nią wykorzystywani. Szukają odpowiedzi na pytania dotyczące tożsamości i sukcesu, a trafiają do systemu, który żeruje na ich niepewności.

Algorytmy i gospodarka uwagi

Theroux pokazuje, iż toksyczna manosfera to nie jest wyłącznie problem „internetowy” — to problem obecny wszędzie.

„Wszyscy coraz bardziej znajdujemy się wewnątrz manosfery” — mówi Theroux. „Od nas zależy, jak się z niej wydostaniemy”.

Mizoginia, homofobia czy teorie spiskowe nie są niczym nowym w historii. Nowa jest natomiast metoda ich rozpowszechniania. Algorytmy mediów społecznościowych potrafią dostarczać takie treści bezpośrednio do telefonów młodych użytkowników, często opakowane w formę rozrywki. W świecie gospodarki uwagi kontrowersja i skandal stają się walutą – im bardziej prowokacyjna wypowiedź, tym większa szansa na viral.

Jedna z najbardziej wymownych scen dokumentu rozgrywa się w Marbelli, gdy Theroux pyta Harrisona Sullivana, dlaczego robi rzeczy, o których wie, iż są złe. Dlaczego nie spróbuje po prostu być dobrym człowiekiem?

Sullivan przez chwilę milczy, jakby naprawdę zastanawiał się nad tym pytaniem po raz pierwszy. W końcu odpowiada: „To dobre pytanie. Ale gdybym robił tylko dobre rzeczy, nigdy nie wystrzeliłbym w social mediach. Nie byłbym tu, gdzie jestem”.

Czy możemy zmienić manosferę?

Dokument Theroux pokazuje, iż manosfera oferuje młodym mężczyznom poczucie przynależności i kierunek. Często jednak łączy to wsparcie z promowaniem skrajnie „hipermęskich” ideałów – gdzie sukces definiuje się przez pieniądze, muskularne ciało i podboje seksualne. Jednocześnie przedstawia kobiety i feminizm jako zwycięzców współczesnego społeczeństwa, a mężczyzn jako jego przegranych.

Takie myślenie „zero-jedynkowe” szkodzi kobietom i jednocześnie stawia mężczyzn na piedestale.

Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie: jak walczyć z manosferą. Prawdziwe pytanie brzmi: dlaczego ona w ogóle istnieje?

W swojej istocie manosfera jest odpowiedzią na niezaspokojone potrzeby. To przestrzeń, w której chłopcy czują się wysłuchani, zauważeni i otrzymują wskazówki dotyczące swojej drogi w życiu. Tam, gdzie pojawia się opór lub bunt, zwykle kryje się jakaś niezaspokojona potrzeba.

Jeśli chcemy ograniczyć wpływ manosfery, musimy spróbować na te potrzeby odpowiedzieć. Chłopcy potrzebują miejsc, w których czują się dostrzeżeni i wysłuchani — przestrzeni, gdzie mogą szczerze rozmawiać o presji, którą odczuwają, i wspólnie szukać swojej drogi.

Kiedy lekceważymy chłopców lub ich problemy, popychamy ich jeszcze głębiej w środowiska, które oferują im akceptację.

Idź do oryginalnego materiału