Velo Czorsztyn – rowerowy weekend

pomyslynawyprawy.pl 2 dni temu

Mówią o niej – najbardziej malownicza trasa rowerowa w Polsce

Poprowadzona wokół Jeziora Czorsztyńskiego pozwala cieszyć się cudnymi widokami Pienin, Tatr i Gorców. Po drodze mamy dwa zamki – w Niedzicy i Czorsztynie, kilka plażyczek do relaksu a choćby zażycia orzeźwiającej kąpieli oraz całe mnóstwo miejsc, gdzie możemy odpocząć, zjeść, coś, wypić albo po prostu popatrzeć w dal i popodziwiać krajobrazy. Pod kołami asfalt, więc jedzie się lekko. Może i jest trochę wzgórków, ale przecież po każdej wspinaczce czeka nas zjazd .

Velo Czorsztyn

Trasa „Wokół Jeziora Czorsztyńskiego” liczy 28km. W rzeczywistości nie jest to pełna pętla, a „brakujący” odcinek najlepiej przepłynąć promem kursującym pomiędzy zamkami w Niedzicy i Czorsztynie (szczegóły w dalszej części tekstu).

Trasę tę da się oczywiście bez problemu przejechać na raz – bez noclegu po drodze. My jednak tym razem postawiliśmy na pełen luz. To miał być w końcu nasz odpocznkowy wyjazd po ambitnym i pełnym aktywności Maroku .

(VI 2026)

Nasz plan na dwa rowerowe dni nad Jeziorem Czorsztyńskim

Wsiadamy w pociąg nocny do Nowego Targu. Raniutko startujemy Velo Dunajec wzdłuż Dunajca. W Dębnie odbijamy na Velo Czorsztyn i okrążamy Jezioro Czorsztyńskie od północy. Nocujemy w Sromowcach Wyżnych. Rano ruszamy w trasę okrążając jezioro od południa. Wracamy do Nowego Targu na dworzec PKP, gdzie wsiadamy do pociągu i późnym wieczorem jesteśmy w domu.

2 dni, jeden nocleg na trasie i jedna noc w pociągu.

Jezioro Czorsztyńskie

Jest to sztuczny zbiornik wodny powstały poprzez zbudowanie w Niedzicy zapory na Dunajcu. Decyzja o jej budowie zapadła w latach 60. XX wieku, koniec budowy to rok 1997.

Kiedyś jeden z bardziej kontrowersyjnych projektów inwestycyjnych w Polsce, dziś na stałe wpisało się w krajobraz pogranicza Pienin i Gorców. I jest jednym z popularniejszych miejsc turystycznych w naszym kraju. Można tu plażować – kajaki, supy, rowery wodne, a choćby niewielkie żagielki śmigają po wodzie; chodzić po górach – Pieniny i Gorce czekają; zwiedzać zamki w Niedzicy i Czorsztynie. I oczywiście jeździć na rowerze .

Nocny PKP do Nowego Targu

W czwartek wieczorem, na dworcu centralnym w Warszawie, wsiedliśmy z rowerami do Intercity Karpaty, który zawiózł nas do Nowego Targu (23:30 – 06:00+1).

Miejsc z rowerami na cały skład jest dosłownie kilkanaście, tak więc bilety trzeba kupować z wyprzedzeniem – im wyższy sezon, tym wcześniej. Trzeba także przyznać, iż te przeznaczone dla rowerzystów nie były w naszym składzie zbyt wygodne – pierwsze od WC i łącznika wagonów (tam są haki na rowery), a więc miejsce na nogi ograniczała ściana. Ale dało radę . (na powrocie, w IC Malinowski było wygodniej)

Startujemy w Nowym Targu

Start w Nowym Targu wydłuża trasę o dodatkowych 15 kilometrów (w każdą stronę).

Po krótkim przejeździe przez miasto wjechaliśmy na Velo Dunajec. Szlak poprowadzony jest nad samym brzegiem Dunajca z widokiem na Tatry. Pięknie!

Dębno – Maniowy

W Dębnie przejechaliśmy przez most na Dunajcu i zaczęliśmy okrążać jezioro od strony północnej. Wjechaliśmy na malowniczą, spokojną ścieżkę poprowadzoną wzdłuż brzegu. Co i raz napotykaliśmy jakiś przystanek, gastro-punkt w którym można się posilić, napić lub po prostu odpocząć. Poza tym na trasie znajdują się tzw. MOR-y – Miejsca Obsługi Rowerzystów, gdzie można dokonać drobnych napraw rowerowych. Co prawda w piątek rano (około 08:00-09:00), w przedwakacyjnym tygodniu, większość kafejek była jeszcze zamknięta, ale znaleźliśmy też nasz – otwarty i niezmiernie sympatyczny Wyskocz na! Rower.

Osada Czorsztyn

Zanim dojechaliśmy do zamków czekało nas na trasie miejsce niezwykłe.

To znajdująca się na Półwyspie Stylchyn zabytkowa Osada Czorsztyn. Właśnie tutaj pod koniec XX wieku, kiedy powstawała zapora i zalewano okoliczne wsie, przeniesiono zabytkowe drewniane wille, wiejskie chałupy, pensjonaty i kamienne piwnice pochodzące z XIX oraz z początku XX wieku. Zabudowania te znajdowały się w Starych Maniowach, Kluczkowcach i Czorsztynie.

Planowano tu stworzyć skansen, ale… ostatecznie nic z tego nie wyszło i wokół budują się nowe budynki. Budują się na potęgę! Na szczęście te najbliżej położone w miarę wpisują się w klimat. Na razie jest tu więc wielki plac budowy, jak to finalnie będzie wyglądało – zobaczymy.

Maniowy – Kluszkowce – Czorsztyn

To właśnie ten odcinek jest często wskazywany jako najbardziej malowniczy fragment całej pętli. Przez większą część jazdy jezioro mamy w zasięgu wzroku, a zamki przed sobą i coraz bardziej się do nich zbliżamy.

Zamek Czorsztyn

Malownicze ruiny tej średniowiecznej warowni stoją na wapiennym wzgórzu dziś wznoszącym się tuż nad samym brzegiem Jeziora Czorsztyńskiego.

Drewniano-ziemny gród obronny Wronin został tu wzniesiony prawdopodobnie w XIII wieku. W połowie XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego, został przebudowany na murowaną twierdzę graniczną strzegącą południowej granicy królestwa.

Przez stulecia strzegł (podobnie jaz zamek w Niedzicy) przeprawy przez Dunajec i ważnego szlaku handlowego prowadzącego z Polski na Węgry. Tędy przewożono m.in. sól z Wieliczki, wino z Węgier, miedź, żelazo i sukno. Pełnił jednocześnie funkcję granicznej warowni i komory celnej, a później siedziby starostów.

Świetność zamku w Czorsztynie skończyła się w XVIII stuleciu. Najpierw zniszczyły go wojska kozackie, potem ukrywali się w nim konfederaci barscy, na koniec w 1790 roku od uderzenia pioruna wybuchł pożar, spłonęły dachy i zamek nie nadawał się już do zamieszkania. Nigdy go później nie odbudowano.

W latach 50. XX wieku podjęto prace zabezpieczające, a prace konserwatorskie rozpoczęto w 1992 roku. Od 1996 udostępniony jest do zwiedzania.

Zamek w Czorsztynie – jak każdy szanujący się zamek – ma oczywiście swoje legendy o ukrytych skarbach. Złoto i drogocenne kamienie mają być ponoć poukrywane przez zbójników w całych Pieninach. Część z tego skarbu znajduje się w czorsztyńskiej warowni. Byli rzecz jasna i śmiałkowie próbujący dobrać się do tego bogactwa, ale jak nie trudno się domyślić skończyli marnie, a skarbu nigdy nie odnaleziono….

Zwiedzanie zamku w Czorsztynie

Znad jeziora można dotrzeć do niego ścieżką pieszą (skrót) lub drogą okrężną przez Czorsztyn. I tu i tu powspinać się trzeba .

Zwiedzanie indywidualne. Godziny otwarcia i cennik TUTAJ

Czorsztyn – Niedzica

Na dojeździe do Czorsztyna jest port, z którego wypływają promy do Niedzicy. Można skorzystać z tej opcji (tu przerwiemy pętlę wokół jeziora). Można też kontynuować jazdę i rowerem przebić się przez Przełęcz Osice (wtedy zatoczymy całą pętlę). To jednak jest dość karkołomne zadanie. Wschodni brzeg jeziora leży w granicach Pienińskiego Parku Narodowego, a jego władze nie wyraziły zgody na poprowadzenie ścieżki rowerowej na terenie Parku. W związku z tym odcinek między Czorsztynem a Sromowcami Wyżnymi to odcinek ruchliwej drogi powiatowej. Co prawda wydzielono tam pasy dla rowerów (2025), ale nie oszukujmy się – komfort jazdy jest mizerny. Dodatkowo odcinek ten wymaga naprawdę dobrej kondycji – trzeba się sporo wspiąć jadąc z obu stron. Taki wysiłek nagradzany widokami – rozumiem, ale spalinami i hukiem rozpędzonych aut – podziękuję.

Prom Czorsztyn – Niedzica

My wybraliśmy prom. Płynąc zostawialiśmy za sobą górujący na wzgórzu Zamek Czorsztyn, a za nim Gorce, przed nami był wzniesiony ponad taflę wody Zamek Dunajec.

Przeprawa między zamkami odbywa się na pokładzie statków Dunajec i Halny. Są to duże jednostki mogące zabrać około 100 pasażerów na pokład. Rejs trwa około 10-15 minut. Kursy w okresie co około 20 minut. Bilety można kupić w kasie na przystani.

Aktualny cennik TUTAJ

Zamek Dunajec w Niedzicy

Ten malowniczy, XIV-sto wieczny zamek wznoszący się na stromej skale nosił kiedyś nazwę Stary Dunajec. Zamek powstał jako warownia rycerska węgierskiego księcia mająca za zadanie bronić północnej granicy Królestwa Węgier.

Przez około 600 lat zamki w Niedzicy i w Czorsztynie stały naprzeciw siebie, rozdzielone graniczną rzeką Dunajec. Dopiero po I wojnie światowej i zmianach granic cześć Spiszu, w tym Niedzica i zamek, znalazły się w Polsce.

Z zamkiem tym związana jest także historia Uminy – córki inkaskiej księżniczki i potomka właścicieli niedzickiego zamku, która przed Hiszpanami uciekła wraz ze swym synem właśnie do Niedzicy. Tutaj zginęła, ale dziecko przeżyło i zostało adoptowane. Znalezione w 1946 kipu – inkaskie pismo węzełkowe, gdzie na trzech złotych blaszkach splecionych z rzemieniami miały widnieć napisy: “Vigo”, “Titicaca”, “Dunajecz” – także zaginęło. Protokół z jego odnalezienia – spłonął. Podający się za potomka Tupaca Amaru mężczyzna – zginął w wypadku. Czy to historia, czy już legenda? Gdzie przebiega granica? Może kiedyś się tego dowiemy.

Z niedzickim zamkiem wiąże się zresztą wiele innych legend… Jak choćby ta o panującym tu przed wiekami złym gospodarzu, który przez swą próżność nie chciał udzielać schronienia ludziom uciekającym przed najazdami Tatarów. To przez niego na zamczysku ma ciążyć klątwa. Ponoć w skale, na której został zbudowany jest szczelina, która z roku na rok się powiększa aż w końcu będzie na tyle szeroka, iż pochłonie całą twierdzę.

Więcej na temat zwiedzania zamku: TUTAJ

Niedzica – Sromowce Wyżne – Niedzica

Ten odcinek to już taka nasza indywidualna wariacja na temat . Zarezerwowaliśmy bowiem sobie nocleg w Sromowcach Wyżnych, gdzie jest cicho, sielsko i spokojnie, ale… dojazd z Niedzicy wcale taki łatwy nie jest. Trasa to najpierw całkiem spory kawałek w dół, a potem ostro pod górę. A następnego dnia odwrotnie… Na szczęście na całym odcinku jest wyznaczona jako taka ścieżka rowerowa. Poprowadzona jest co prawda przy szosie, ale jednak od niej oddzielona. Wyjątek stanowi most na Dunajcu, ale to stosunkowo krótki fragment.

Po nocy spędzonej w Miedzy Owcami (opis na końcu) rano ruszyliśmy z powrotem w kierunku tamy i zamku w Niedzicy.

Zapora w Niedzicy

Budowę tamy w Niedzicy zakończono w 1997 roku. Jest to jedna z największych i najnowocześniejszych zapór wodnych w Polsce. Jej wysokość wynosi 56 metrów, długość – 404 metry. Celem budowy było zminimalizowanie ryzyka powodziowego na Dunajcu oraz pozyskiwanie energii elektrycznej.

Dziś elektrownię można zwiedzać (szczegóły TUTAJ). Inną opcją jest po prostu spacer po koronie tamy i podziwianie widoków. I taką wersję my właśnie wybraliśmy.

A tuż przy samym wejściu na tamę jest Cafe Turbinka – nie sposób przegapić jej charakterystycznego, okrągłego kształtu. Polecamy – jedzenie smaczne, obsługa super miła, ceny znośne, a widoki cudne. (tylko toalety nieprzyzwoicie drogie)

Niedzica – Falsztyn

Oj, tu łatwo nie było. Podjazd z Niedzicy do Falsztyna to jeden z najtrudniejszych odcinków. Ale za to jak się już wspięliśmy na odpowiednią wysokość to panorama tafli jeziora w dole i pienińskich szczytów w oddali – bezcenna!

A potem druga nagroda – dłuuuugi zjazd. Tutaj jednak trzeba dość mocno uważać – trasa jest stroma, kręta i… tłoczna. Jechaliśmy nią co prawda w sobotę ale jeszcze przed wakacjami i w dodatku padał deszcz. A ludzi było dużo.

Frydman – Dębno

Tutaj, okrążając wieś Frydman kilka kilometrów trasy poprowadzonych zostało przez koronę zapory wodnej — z pięknymi widokami na Gorce i Pieniny.

Dalej przy moście nad Białką trzeba na moment wjechać na główną szosę, ale to dosłownie niecały kilometr.

Dalej, w Dębnie z powrotem wjechaliśmy na znany nam już z szlak i pomknęliśmy do Nowego Targu. Pomknęliśmy, ale powoli gdyż po drodze mijaliśmy naddunajskie wsie, do których zdecydowanie warto zajrzeć.

Dębno

Ta malutka podhalańska wieś leży u podnóża Gorców, w widłach Dunajca i Białki. Pierwsze zachowane wzmianki o niej pochodzą z XIII wieku.

Znajdziemy tu drewniany, pochodzący z XV wieku kościół Kościół św. Michała Archanioła. Jest to jeden z najlepiej zachowanych gotyckich drewnianych kościołów na terenie Polski. Kościół znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Małopolskiego, w 2003 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Został zbudowany z drewna iglastego, bez użycia gwoździ, poszczególne elementy łączone były na zrąb. W środku znajduje się ponad 500 letnia polichromia oraz sporo cennych, pochodzących właśnie z XV i XVI stulecia, elementów wyposażenia. Nam jednak nie dane było tego zobaczyć – kościół był zamknięty.

Łopuszna

To położona na południowym skraju Gorców dawna wieś rycerska, której początki sięgają przełomu XIV i XV wieku.

Znajdziemy w niej dwór Tetmajerów z XVIII wieku. Wybudował go Leon Przerwa – Tetmajer, przyrodni brat poety Młodej Polski, Kazimierza Przerwy – Tetmajera. W XIX wieku dwór był ośrodkiem życia intelektualnego, w którym spotykali się poeci, literaci, działacze polityczni. w tej chwili jest filią Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem.

Kawałek dalej stoi wpisany na Szlak Architektury Drewnianej Małopolski Kościół św. Trójcy i św. Antoniego Opata. Jest to gotycki, drewniany kościół z XV wieku, jeden z najstarszych w regionie.

Na koniec zaś słynna Tischnerówka, czyli Dom Pamięci ks. prof. Józefa Tischnera. Ten znany duchowny i filozof pochodził właśnie z Łopusznej.

Aby to wszystko zobaczyć trzeba troszkę zboczyć ze szlaku i wjechać w głąb wsi. Tym razem tego nie robiliśmy, w Łopusznej byliśmy bowiem w ubiegłym roku ruszając na Turbacz (o weekendzie w Gorcach przeczytasz TUTAJ).

Gdzie spaliśmy

Między Owcami

Ciche, spokojne, senne Sromowce Wyżne. Jeden mały sklepik. Wokół pola i piękne widoki – Pieniny i Tatry na wyciągnięcie ręki. Tu właśnie leży Między Owcami. Pokoje są ładne, czyste i bardzo przyjemne. Nasz miał balkon, na którym niesamowicie przyjemnie było posiedzieć wieczorem przy zachodzie słońca. Szkoda tylko, iż owiec brak… To znaczy jest ich całkiem sporo, ale to pluszaki albo drewniane figurki.

Rezerwacja bezpośrednia: 210 zł/noc w pokoju dwuosobowym

Wszystkie posty z województwa małopolskiego znajdziesz tutaj: Małopolska– atrakcje regionu

Inne posty o górach znajdziesz TUTAJ

Inne posty o wycieczkach rowerowych znajdziesz TUTAJ

Więcej o ciekawych miejscach w Polsce: Polska – interesujące miejsca w podziale na województwa

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, o ile podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i

Idź do oryginalnego materiału