Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo to historia jak z filmu i to polska klasyka zdrady i zemsty w jednym. Wyobraź sobie: Helena śpieszy się rano do pracy, bo znowu się spóźnia na tramwaj. I już prawie wychodzi z klatki, gdy nagle orientuje się, iż zostawiła komórkę w mieszkaniu. No to myśli, wracam szybko, nie będę przecież cały dzień bez telefonu! Wsiada do windy na ósmym piętrze jej bloku na Saskiej Kępie, a tu… winda staje w miejscu i choćby nie piśnie. Zacięła się!
Siedzi więc ta biedna Helena w windzie i czeka na kogoś z pogotowia technicznego. I tak siedząc, zaczyna słyszeć znajomy głos z korytarza. No, czyjeż to mogą być słowa… Otworzyła uszy szeroko i już wie, to jej własny mąż Zbyszek! Ale nie był sam. Rozmawiał z jakąś kobietą, jak się później okazało, z sąsiadką, tamtą z czterdziestego mieszkania Danutą.
„Danusiu, moja kochana!” mówił do niej Zbyszek tym swoim miękkim, czułym głosem, którego używał kiedyś dla Heleny. „Jak się nie mogę doczekać, aż znowu będziemy razem!”
A Danuta na to: „No to dziś wieczór, jak tylko zegar wybije dziesiątą, będę na Ciebie czekać.”
Zbyszek spytał: „Twój mąż dzisiaj znowu na nocną?”
Ona uśmiechnęła się: „A gdzie tam całą noc w pracy go nie ma, o wpół do dziesiątej już wychodzi. Ale musimy się spieszyć, bo zaraz wróci.”
No i Zbyszek zaczyna się niecierpliwić: „Co jest z tą windą, czemu nie przyjeżdża?” Jeszcze nie wiedzieli, iż Helena podsłuchuje ich rozmowę ze środka windy, całkiem niedaleko swoich własnych drzwi…
Przez jakieś cztery minuty trajkotali tam pod drzwiami windy o tym, jak bardzo są szczęśliwi, iż mają siebie nawzajem i o cudownych chwilach, których im Helena nigdy nie dała. Dopiero po chwili czują, iż winda nie ruszy i schodzą schodami.
Helena na początku myśli, iż coś jej się przewidziało. Może to nie jej Zbyszek, przecież w bloku każdy nazwie inną Danutę po imieniu. Ale jak usłyszała i swoje imię, już nie miała złudzeń… Zbyszek zdradza ją z sąsiadką! Nie mogła uwierzyć…
Pomyślała sobie: „A więc tak to wygląda… To po te wieczorne przechadzki i te legendy o świeżym powietrzu wychodzisz.” I już jej się plan w głowie układał.
Po pewnym czasie przyszli panowie z serwisu, wyciągnęli Helenę z windy. Ale w jej głowie buzowało, i już knuła swoją małą vendettę.
Dochodziła właśnie dziesiąta wieczorem. Zbyszek szykuje się na swoje słynne 'wyjście na świeże powietrze’.
„Misiu,” mówi Zbyszek, „wyskoczę na chwilę na spacer.”
Helena z zaciętą miną: „Ale przecież leje jak z cebra!”
Zbyszek: „Nic nie szkodzi, zabiorę parasolkę. Wiesz, muszę pochodzić, dla zdrowia, na balkonie się duszę!”
„Ale dziś nie jest Twój dzień,” mruczy Helena.
„Przestań, kochanie. W te Twoje przesądy to ja nie wierzę. Wracam za godzinkę, może półtorej.”
Jak się domyślasz, wrócił po pół godzinie, w samych skarpetkach i trzęsie się jak osika. Okazało się, iż do mieszkania Danuty zadzwonił ktoś anonimowy i uprzejmie poinformował jej męża o zdradzie. Wiadomo, jak się u nas takie sprawy rozchodzą…
Zbyszek puka do drzwi, a Helena tylko lekko uchyla je na łańcuchu: „A gdzie parasolka? Gdzie płaszcz? Gdzie Twoje buty?!”
„Zabrali mi! Jacyś typki na ulicy! Wyobrażasz sobie?”
„Aha… Twoje rzeczy czekają na Ciebie przy zsypie! I pozdrów Danusię.”
„Jaką Danusię?”
„Tę z ósemki.”
Helena zamknęła drzwi i zasiadła z herbatą przed telewizorem. „Dobrze, iż dzieci już są dorosłe i na swoim. Przynajmniej nie muszą tego oglądać,” myśli sobie.
Zbyszek pobiegł do zsypu, znalazł walizkę z ciuchami, ogarnął się i już chciał odjechać z taksówką do mamy na Olszynkę Grochowską. Ale pech go nie opuścił, bo telefon zostawił u kochanki. Wraca po tel do mieszkania Heleny… i znowu winda staje na ósmym piętrze bo w całym bloku prąd odcięli.
A w tej samej windzie, chwile później kogo spotyka? Danutę, również z walizką.
„Mam u Ciebie telefon?” pyta Zbyszek.
„Tak… i Twoje rzeczy też,” zdołała wybełkotać Danuta.
Chwilę potem już jadą razem w dół. Ale ich drogi się rozeszły każde zamówiło swoją taksówkę, i tyle ich widziałam…
I co? Ot, cała historia z życia wzięta. Powiem Ci szczerze, czuję się teraz, jakbym była główną bohaterką serialu „Klan”!


.jpg)







