Uznali go za zmarłego na Evereście. Beck Weathers przeżył noc, której miał nie przeżyć

kobietaxl.pl 2 godzin temu

Góry miały mu pomóc w walce z depresją

Weathers miał 49 lat i pracował jako patolog w Dallas. Zanim znalazł się na Evereście, przez wiele lat zmagał się z depresją. Zauważył, iż intensywny wysiłek fizyczny przynosi mu chwilową ulgę, dlatego coraz więcej czasu poświęcał treningom. Podczas rodzinnego wyjazdu do Kolorado zapisał się na kilkudniowy kurs wspinaczki i gwałtownie odkrył, iż właśnie w górach znajduje to, czego wcześniej bezskutecznie szukał gdzie indziej. Z czasem niewinne zainteresowanie przerodziło się w jeden z najważniejszych elementów jego życia. Na początku lat 90. rozpoczął zdobywanie Korony Ziemi, czyli wejścia na najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. Przez kolejne lata zaliczał następne góry, ale każda wyprawa oznaczała miesiące przygotowań i kolejne tygodnie spędzone z dala od domu. Wspinaczka pomagała mu radzić sobie z własnymi problemami, jednocześnie coraz bardziej oddalając go od najbliższych. Przed wyjazdem do Nepalu jego małżeństwo z Peach było już w poważnym kryzysie. Żona podjęła choćby decyzję, iż po jego powrocie poprosi o rozwód, ale nie chciała mówić mu o tym przed wejściem na Everest.

Everest miał być najważniejszym punktem jego planu

Wiosną 1996 roku Weathers dołączył do ekspedycji Adventure Consultants prowadzonej przez Nowozelandczyka Roba Halla, jednego z najbardziej doświadczonych przewodników działających wówczas na Evereście. W grupie znaleźli się również m.in. dziennikarz Jon Krakauer, Yasuko Namba, Doug Hansen i Stuart Hutchison. Dla Weathersa zdobycie najwyższej góry świata miało być kolejnym wielkim krokiem w zdobyciu Korony Ziemi. Nie był początkującym turystą, ale nie należał też do zawodowych himalaistów. Na Everest wchodził jako klient komercyjnej wyprawy, korzystający z doświadczenia przewodników i Szerpów. Atak szczytowy rozpoczął się późnym wieczorem 9 maja. Początkowo warunki wydawały się sprzyjające, jednak wraz ze wzrostem wysokości u Weathersa pojawił się problem, którego nie był w stanie pokonać siłą ani przygotowaniem fizycznym. Około półtora roku wcześniej przeszedł keratotomię radialną, zabieg stosowany wówczas do korygowania krótkowzroczności. Na ekstremalnej wysokości zmiany ciśnienia zaczęły wpływać na wcześniej operowane oczy. Im wyżej się znajdował, tym gorzej widział.

Rankiem 10 maja, na wysokości około 8,4 tys. metrów, Weathers nie był już w stanie bezpiecznie kontynuować wspinaczki. Znajdował się w rejonie nazywanym Balkonem, około 450 metrów poniżej szczytu. Rob Hall uznał, iż powinien zawrócić. Weathers liczył jednak, iż wraz ze wschodem słońca jego wzrok się poprawi i będzie mógł iść dalej. Ostatecznie ustalono, iż pozostanie w tym miejscu i zaczeka na powracającego Halla, aby zejść razem z nim. Godziny mijały, a przewodnik nie wracał. Kilku schodzących uczestników wyprawy proponowało Weathersowi, aby ruszył z nimi do obozu, ale odmówił, ponieważ obiecał Hallowi, iż będzie na niego czekał. Dopiero późnym popołudniem, gdy dotarł do niego przewodnik Mike Groom wraz z Yasuko Nambą, Weathers rozpoczął zejście. W tym samym czasie pogoda gwałtownie się pogarszała. Nad Everest nadciągała burza, która w ciągu kilku następnych godzin miała zamienić drogę do obozu w walkę o przetrwanie. Weathers nie wiedział jeszcze, iż Rob Hall już do niego nie wróci. Nie wiedział również, iż zanim nadejdzie kolejny dzień, sam znajdzie się w takim stanie, iż doświadczeni wspinacze uznają dalszą próbę ratowania go za bezcelową.

Burza zamieniła zejście w walkę o życie

Wieczorem 10 maja pogoda na Evereście załamała się gwałtownie. Śnieg i porywisty wiatr niemal całkowicie odebrały wspinaczom możliwość orientacji, a widoczność spadła do kilku metrów. Weathers schodził razem z grupą prowadzoną przez przewodnika Mike’a Grooma, ale w ciemności uczestnicy zaczęli tracić kierunek. Część z nich zatrzymała się i skupiła w jednym miejscu, czekając na chwilowe osłabienie burzy. Na tej wysokości każdy kolejny kwadrans oznaczał jednak wychłodzenie organizmu i coraz mniejszą szansę na samodzielny powrót do obozu. Gdy warunki na moment się poprawiły, część grupy odnalazła drogę do Camp IV. Weathers i Japonka Yasuko Namba pozostali na zewnątrz. Weathers stracił przytomność. Leżał na wysokości około 8 tys. metrów bez schronienia przed wiatrem i mrozem, a jego organizm był skrajnie wychłodzony. Namba znajdowała się niedaleko niego. Anatoli Boukreev, przewodnik ekspedycji Mountain Madness, kilkukrotnie wychodził tej nocy z Camp IV, aby sprowadzać zagubionych wspinaczy, ale po kilku akcjach ratunkowych sam był skrajnie wyczerpany. Do Weathersa i Namby nikt już tej nocy nie dotarł. Rankiem 11 maja Stuart Hutchison wraz z Szerpami wyszedł ich szukać. Oboje zostali odnalezieni w bardzo ciężkim stanie. Weathers wprawdzie dawał jeszcze oznaki życia, ale był niemal nieprzytomny, silnie odmrożony i niezdolny do samodzielnego poruszania się. Ludzie w Camp IV sami walczyli z wyczerpaniem, niedotlenieniem i skutkami burzy. Uznano, iż sprowadzenie dwojga niemal nieprzytomnych osób mogłoby narazić kolejnych ludzi na śmierć. Ratownicy ocenili, iż Weathers i Namba nie mają realnych szans na przeżycie, i wrócili do obozu. Informacja dotarła do bazy, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Peach Weathers usłyszała, iż jej mąż nie żyje. Musiała przekazać tę wiadomość ich dzieciom. Na górze sytuacja wydawała się przesądzona: Beck spędził noc bez namiotu, tlenu i możliwości ogrzania się w miejscu, w którym choćby zdrowy i przytomny człowiek ma niewielki margines bezpieczeństwa.

Człowiek uznany za zmarłego wszedł do obozu

Po południu wydarzyło się coś, czego nie przewidzieli choćby doświadczeni himalaiści. Weathers odzyskał świadomość. Później wspominał, iż pojawiła się u niego bardzo silna myśl o żonie i dzieciach oraz przekonanie, iż musi wstać. Nie miał pełnej kontroli nad odmrożonymi rękami, jego twarz była obrzęknięta, a wzrok poważnie zaburzony. Mimo tego podniósł się i zaczął iść w stronę Camp IV. David Breashears wspominał później, iż dla ludzi w obozie widok zbliżającego się Weathersa był niemal niewiarygodny - wcześniej dwukrotnie uznano, iż nie przeżył. Do obozu dotarł późnym popołudniem 11 maja. Otrzymał tlen i został umieszczony w namiocie, ale jego stan przez cały czas był krytyczny. Następnej nocy pogoda ponownie dała o sobie znać. Namiot, w którym leżał, został uszkodzony przez wiatr i śnieg, a pozostali wspinacze ponownie sądzili, iż Weathers może nie doczekać rana. Kiedy 12 maja ocaleni przygotowywali się do zejścia z Camp IV, okazało się, iż przez cały czas żyje i jest przytomny. Tym razem podjęto decyzję, iż zostanie sprowadzony niżej. Rozpoczęła się wieloetapowa akcja, w którą zaangażowali się wspinacze z kilku ekspedycji. Weathers schodził przy pomocy innych osób aż do Camp II, gdzie namiot jadalny zamieniono w prowizoryczny punkt medyczny. Jego ręce i twarz były poważnie odmrożone, a lekarze mogli jedynie zabezpieczyć go na tyle, by możliwa była dalsza ewakuacja. Sprowadzenie ciężko rannego człowieka przez lodowiec Khumbu oznaczałoby kolejne ogromne ryzyko, dlatego zdecydowano się na rozwiązanie, które na tej wysokości uchodziło wówczas za wyjątkowo niebezpieczne - wykorzystanie śmigłowca. 13 maja nepalski pilot wojskowy wylądował maszyną na wysokości około 5900 metrów. Najpierw zabrano tajwańskiego wspinacza Makalu Gau, który również odniósł ciężkie odmrożenia, a podczas kolejnego lotu ewakuowano Weathersa. Była to jedna z najwyżej przeprowadzonych w tamtym czasie akcji ratunkowych z użyciem śmigłowca. Jeszcze kilka dni wcześniej Beck próbował wejść na najwyższą górę świata. Teraz trafiał do szpitala z obrażeniami tak poważnymi, iż lekarze musieli zdecydować, które części jego ciała uda się uratować.

Za przeżycie zapłacił amputacjami

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się kolejna walka Becka Weathersa - tym razem na salach operacyjnych. Odmrożenia były tak rozległe, iż lekarze amputowali mu prawą rękę poniżej łokcia, a ciężko uszkodzoną lewą dłoń chirurgicznie uformowali tak, aby zachować możliwie największą sprawność. Poważnie ucierpiała również jego twarz. Martwicze zmiany zniszczyły nos, który trzeba było później odtworzyć podczas skomplikowanej rekonstrukcji. Fragment skóry i chrząstki przez pewien czas formowano na jego czole, zanim można było przenieść go we adekwatne miejsce. Całe leczenie zajęło wiele miesięcy i wymagało serii operacji. Weathers nie odzyskał dawnej sprawności, ale nauczył się funkcjonować z trwałymi następstwami odmrożeń. Wrócił do prowadzenia samochodu i pracy lekarza patologa w Dallas. Fizyczne obrażenia były jednak tylko częścią tego, z czym musiał się zmierzyć. Dopiero po zakończeniu najbardziej intensywnego leczenia, przyszła pora na uporządkowanie życia, które przed wyjazdem na Everest coraz bardziej wymykało mu się z rąk.

Peach Weathers była wcześniej zdecydowana zakończyć małżeństwo. Wieloletnie podporządkowanie życia męża kolejnym wyprawom sprawiło, iż czuła się pozostawiona sama z rodziną. Po jego powrocie sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. Beck zrezygnował z dalszej wspinaczki i zaczął odbudowywać relacje z żoną oraz dziećmi. W późniejszych wywiadach przyznawał, iż Everest zmusił go do przewartościowania tego, co uważał wcześniej za najważniejsze. Małżeństwo przetrwało, a po latach Weathers mówił, iż właśnie odzyskanie bliskości z rodziną uważa za jedną z najważniejszych konsekwencji wydarzeń z 1996 roku. Wspinaczki już nie wznowił. Nie zrezygnował natomiast z aktywnego życia. Przez pewien czas pilotował samoloty, a równolegle zaczął występować jako mówca, opowiadając o błędach, ambicji, rodzinie i doświadczeniu granicznym. W 2000 roku, wspólnie ze Stephenem G. Michaudem, wydał książkę "Left for Dead: My Journey Home from Everest". Nie była to jedynie relacja z katastrofy. Znaczna część książki dotyczyła jego życia rodzinnego oraz tego, co musiał naprawić już po zejściu z góry.

Jego historię pokazało Hollywood

Wydarzenia z maja 1996 roku doczekały się wielu publikacji i ekranizacji. Weathers stał się również jednym z bohaterów książki Jona Krakauera "Into Thin Air", a niemal dwie dekady później jego historia trafiła do wysokobudżetowej produkcji "Everest". W filmie z 2015 roku zagrał go Josh Brolin, natomiast w rolę Peach wcieliła się Robin Wright. Sam Weathers uczestniczył w przygotowaniach aktora do roli, choć później przyznawał, iż niektóre cechy jego ekranowego odpowiednika zostały wyostrzone na potrzeby filmu. Oglądanie ekranowej wersji własnej historii okazało się dla niego trudniejsze, niż przypuszczał. Po latach mówił, iż film wciąż wywoływał w nim bardzo silne emocje. Nie żałował jednak wyprawy w sposób, którego można byłoby się spodziewać po człowieku, który stracił część kończyn i przeszedł długą rekonstrukcję twarzy. Uważał, iż tamte wydarzenia wymusiły zmianę życia, na którą wcześniej sam prawdopodobnie by się nie zdecydował. Po powrocie do medycyny Weathers pozostał związany z Dallas, a z czasem coraz więcej czasu poświęcał rodzinie i wystąpieniom publicznym. Jego dzieci zamieszkały w pobliżu, a on został dziadkiem. Człowiek, który przez lata mierzył własną wartość kolejnymi górskimi celami, po katastrofie nie próbował już zdobywać następnego szczytu. Najważniejsza zmiana dokonała się poza górami - w życiu, do którego w maju 1996 roku miał już nigdy nie wrócić.

Źródła:

https://history.howstuffworks.com/historical-figures/beck-weathers.htm

https://allthatsinteresting.com/beck-weathers

https://www.dailymail.com/news/article-3241150/It-s-not-just-movie-left-dead-Everest-bone-chilling-true-story-epic-new-film-told-hero-paid-terrible-price-survival.html

https://www.yahoo.com/lifestyle/articles/woman-told-her-husband-died-000000544.html

https://people.com/movies/beck-weathers-says-fateful-everest-climb-saved-his-marriage/

https://www.latimes.com/entertainment/movies/la-et-mn-everest-survivors-20150918-story.html

https://www.lexpress.fr/culture/livre/laisse-pour-mort-a-l-everest-redemption-au-sommet_1721497.html?cmp_redirect=true

https://soyummy.com/es/beck-weathers-everest-story-spanish/

https://elpais.com/deportes/2016/09/06/actualidad/1473180352_229600.html#google_vignette

https://pl.wikipedia.org/wiki/Beck_Weathers

Idź do oryginalnego materiału