Urban Mosaic, czyli fotograficzna opowieść o współtworzeniu

kulturaupodstaw.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: fot. Adrian Wykrota, na zdj. Adalat Naghiyev


Adrian Wykrota: Jaka idea stoi za wystawą „Urban Mosaic: Mobility, Creativity, and Belonging”?

Adalat Naghiyev: Wszystko zaczęło się od mojej rozmowy z profesorką na studiach. Powiedziała mi, iż istnieje możliwość zrealizowania dłuższego projektu naukowo-artystycznego z opcją dofinansowania. Odpowiedziałem, iż to świetnie, ponieważ od jakiegoś czasu chciałem zrobić wystawę, ale wciąż zastanawiałem się, o czym w ogóle mogłaby ona opowiadać.

Zawsze chciałem stworzyć coś związanego z Poznaniem, bo mieszkam tu już prawie cztery lata. Kiedy o tym myślałem, w mojej głowie połączyło się kilka wątków. Przypomniałem sobie, iż jeszcze w domu, w Azerbejdżanie, w 2020 roku, gdy wszędzie panował covid i obowiązywała kwarantanna, chciałem zrealizować pewien projekt.

Czułem się tam trochę inny, choćby w swoim własnym kraju, bo mój styl, tatuaże, fryzura i ogólny wygląd różniły się od ludzi wokół mnie. Miałem pomysł, żeby sfotografować osoby, które również odstają od reszty, i pokazać, iż mimo tego wnosimy coś ważnego do lokalnej społeczności. Nie mogłem jednak tego sfinalizować, bo byłem młody, miałem zaledwie osiemnaście lat, a do tego przeszkadzała pandemia.

fot. Adrian Wykrota

Potem zauważyłem, iż ten pomysł przez cały czas jest aktualny, zmienił się tylko scenariusz, bo w tej chwili jestem w Polsce. Tutaj też czuję się obcy. Uznałem, iż ludzie tacy jak ja są ważni i dodają coś do miasta, a inni często tego nie widzą. Dlatego chciałem pokazać i opowiedzieć ich historie szerszej publiczności.

AW: Rozumiem, iż stąd właśnie wzięło się określenie Urban Mosaic. To tkanka, która wnosi coś do społeczeństwa, ale jest odrębną jej częścią?

AN: Tak, dokładnie tak to widzę. To miejska mozaika, my dołączamy do niej i razem tworzymy całość. Gdyby nie było tu ludzi takich jak ja, Poznań nie byłby do końca Poznaniem. I tak samo, gdyby was jako Polaków tu nie było, to też nie byłby ten sam Poznań.

AW: Opowiedz, proszę, o bohaterach twojego projektu. Jakim kluczem kierowałeś się przy doborze osób, które uczestniczą w przedsięwzięciu?

AN: Zależało mi na tym, żeby nie pokazywać tylko jednej części świata. Chciałem zaprezentować przedstawicieli każdego kontynentu, bo przecież w Poznaniu mieszkają ludzie z tak wielu krajów.

Zdecydowałem się zacząć od kilku znajomych. Mam w projekcie na przykład zdjęcie kolegi Senamie, który jest z Nigerii. Znam też Mickeya z Egiptu i Petera pochodzącego z Chin. Rozmawiałem z Willem, który przyjechał ze Stanów Zjednoczonych. W projekcie bierze udział także Aliona z Białorusi. Chciałem połączyć kontynenty, od Europy przez Azję po Afrykę i Amerykę, żeby zaprezentować totalnie inne kultury.

AW: Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na wykonywanie fotografii i robienie wywiadów? Skąd pasja do fotografowania?

AN: To jest bardzo długa historia, ponieważ robię zdjęcia, od kiedy tylko pamiętam. choćby gdy miałem zaledwie pięć lat, mieliśmy w domu taką dużą kamerę wideo i nagrywaliśmy rodzinne wydarzenia. Zawsze prosiłem braci, żeby dali mi też ponagrywać.

fot. Adrian Wykrota

Kiedy miałem osiem albo dziewięć lat, rodzina kupiła pralkę i w prezencie dostaliśmy mały aparat cyfrowy marki Samsung. Zacząłem robić nim pierwsze zdjęcia i zawsze miałem go ze sobą.

Potem przyszedł okres, gdy nie fotografowałem zbyt dużo, ale w 2014 roku dostałem iPhone’a i zacząłem robić zdjęcia z myślą o Instagramie. I tak to się dalej toczyło, po prostu zawsze to bardzo lubiłem. Profesjonalnym aparatem fotografuję już od prawie dziesięciu lat. Zawsze widziałem to bardziej jako formę sztuki, a nie tylko fotografię traktowaną jako czysty biznes.

AW: Prace na wystawie to w dużej mierze fotografia dokumentalna. Opowiadasz historie innych ludzi.

AN: Temat faktycznie jest dokumentalny, ale sam gatunek to dla mnie bardziej fotografia portretowa. Niezwykle lubię portretować innych ludzi.

AW: A jaka jest twoja osobista historia? Jak to się adekwatnie stało, iż znalazłeś się akurat w Polsce?

AN: Od kiedy byłem mały, zawsze chciałem wyjechać za granicę, mieszkać samemu i samodzielnie budować swoje życie. Nigdy nie chciałem uczyć się na uniwersytecie, ale pojawiła się niespodziewanie taka okazja. Dzięki mojemu przyjacielowi w 2021 roku poznałem mojego rodaka, który przyjechał na wesele do Baku, a mieszkał już wtedy na stałe w Poznaniu i mógł mi pomóc w rejestracji na studia. Do Polski przyjechałem ostatecznie w 2022 roku.

AW: Studiujesz?

AN: Tak, za równe dwa tygodnie mam obronę pracy licencjackiej, a potem od razu zaczynam studia magisterskie.

AW: Co dokładnie studiujesz?

AN: w tej chwili kończę program Liberal Arts and Sciences na Wydziale Historii UAM. Będę kontynuował naukę na kierunku CREOLE w ramach studiów magisterskich. To jest program silnie związany z antropologią. Zdecydowałem się na ten kierunek, bo poczułem, iż moja droga, patrząc chociażby na projekt, który prezentuję na wystawie, sama zabrała mnie w stronę antropologii.

AW: To kierunek prowadzony na Instytucie Antropologii i Etnologii UAM?

AN: Tak, zajęcia realizowane są w Collegium Historicum. To jest intensywny program badawczy prowadzony w języku angielskim.

AW: Opowiedz szerzej o studiach Liberal Arts and Sciences. Na czym one polegają? To połączenie sztuki i nauki?

fot. Adrian Wykrota

AN: To są studia niezwykle interdyscyplinarne. Na pierwszym roku realizuje się tylko obowiązkowe zajęcia. Jednak od drugiego roku, w każdym semestrze, wybierasz sobie po trzy lub cztery przedmioty z dowolnego kierunku dostępnego na uniwersytecie. Od psychologii aż po biologię. Możesz dołączyć do tych zajęć, co daje ci ogromną wolność w decydowaniu o własnym studiowaniu.

AW: Czy mieliście zajęcia z fotografii?

AN: Nie mieliśmy, ale ja też nigdy nie czułem, iż potrzebuję uczyć się fotografii w murach uniwersytetu. Traktowałem aparat jako swoją pasję od zawsze i zdobywałem wiedzę sam, w praktyce.

AW: Uważasz, iż Poznań to miasto przyjazne dla obcokrajowców?

AN: Zdecydowanie uważam, iż tak. Ludzie co prawda czasami mówią inaczej i narzekają na specyficzne dzielnice, ale ja mieszkam na Wildzie i nie narzekam. Z mojej perspektywy to bardzo otwarte miasto. jeżeli poważnie czegoś chcesz, poświęcisz na to swój czas, to otrzymujesz tu możliwości rozwoju.

AW: W ramach wystawy zaplanowałeś też kilka ciekawych wydarzeń towarzyszących. Na co możemy zaprosić odbiorców?

AN: Zaplanowaliśmy wydarzenie biegowe w sobotę 4 lipca. Biegam i bardzo lubię sport, więc chciałem połączyć to z wystawą. Będziemy przygotowywać także warsztaty z tworzenia rzeczy z papieru, czyli Papercraft Workshop (18.07, godz.12:00). Poprowadzi je osoba, która nie jest bohaterem mojego projektu, ale jest wspaniałym artystą i migrantem.

fot. Adrian Wykrota

Potem odbędą się dwa kolejne wydarzenia. Będzie to spacer fotograficzny, który poprowadzę razem z Agatą Rodríguez, a także warsztaty z fotografii analogowej.

W ich trakcie będziemy wywoływać zdjęcia w ciemni i robić własne odbitki. Będzie też pokaz świetnego filmu dokumentalnego „Roots and Resonance” zrobionego przez kolegę pochodzącego z Nigerii o pseudonimie BIG Studios, a następnie wizyta w przestrzeni Mothrland na wystawie malarstwa „Prerequisite” autorstwa Easyblack.

Zapraszam wszystkich niezwykle serdecznie, a szczegóły wydarzeń można znaleźć na mojej stronie: i na stronie Biblioteki Wielkopolskiej im. Stanisława Barańczaka.

AW: Powiedz mi jeszcze tak zupełnie na koniec, czego sobie najbardziej życzysz na przyszłość. Jakie jest twoje marzenie?

AN: Chciałbym po prostu nie zgubić balansu między finansami a sztuką. Nie chcę robić sztuki wyłącznie dla pieniędzy, ale nie mam absolutnie nic przeciwko temu, żeby sztuka pieniądze przynosiła. Ogólnie na przyszłość życzyłbym sobie nie tylko balansu między sztuką a finansami, ale po prostu balansu życiowego.

Urban Mosaic: Mobility, Creativity and Belonging | Miejska mozaika: Kreatywność, ruch i żywotność
26.06–31.07.2026

Projekt Urban Mosaic powstał pod wpływem obserwacji społeczności osób zamieszkałych i pracujących w Poznaniu, które przeprowadziły się tu z pozornie odległych krajów. Pomimo różnic i domniemanej odmienności wnoszą one unikalną energię do tkanki miasta. Kreatywność nie jest zarezerwowana wyłącznie dla postawy artystycznej – stanowi bowiem sposób budowania poczucia domowości, komfortu i bezpiecznej przestrzeni. Domem nie musi być miejsce urodzenia i wychowania, ale wręcz przeciwnie – miejsce dające poczucie bliskości.
Nie wszystkie prezentowane bohaterki i nie wszyscy bohaterowie byli wcześniej związani z szeroko pojętą twórczością, jednak zmiana warunków i otoczenia przyczyniły się do pogłębionego poszukiwania własnej tożsamości oraz odkrywania pasji do wielowymiarowego tworzenia. Stali się artystami: tancerzami, kucharzami, fryzjerami, muzykami, malarzami i fotografami. w tej chwili znajdują się w przestrzeni „pomiędzy”, w pozornie statycznym okresie nieustannego ruchu. Nigdzie do końca nieprzynależni – w aktualnym miejscu pobytu postrzegani jako obcokrajowcy, a w miejscu pochodzenia traktowani jak ci, którzy mieszkają poza granicami ojczyzny.
Stoją zatem przed wyborem: pozostać w danym miejscu czy kontynuować wyznaczanie kolejnych kierunków swojej drogi. Definicja domu jako przestrzeni fizycznej ulega w tym czasie znaczącym przemianom, a jej osobiste znaczenie staje się coraz bardziej płynne, a przez to nieuchwytne. Nie bez przyczyny mówi się, iż ciało jest domem człowieka – dla osób o doświadczeniu ciągłego przemieszczania się staje się ono jedynym rzeczywistym i pewnym schronieniem. Ich sztuka staje się głosem, historią, zapisem zmagań i szczęścia – kolektywnym gestem oraz wspólnotową wypowiedzią.
Rolą i zasadniczym celem artysty jest opowiadanie osobistych historii poprzez historie innych ludzi, z którymi dzieli doświadczenia. To właśnie my, nowi mieszkańcy miasta, tworzymy miejską mozaikę – kulturotwórczy zbiór kreatywności, działania, ruchu i wzajemności.

fot. Adrian Wykrota

Adalat Naghiyev – postrzega fotografię jako narzędzie do jasnego i precyzyjnego wyrażania historii, emocji i tożsamości – jako ćwiczenie z obserwacji i psychologii, które pozwala uchwycić niuanse nieuchwytne dla słów. Mieszka i tworzy w Poznaniu, gdzie w swojej praktyce łączy fotografię portretową z dokumentacją wydarzeń kulturalnych oraz projektowaniem identyfikacji wizualnej marek. W centrum jego pracy niezmiennie pozostaje to, co buduje relacje między ludźmi, miejscami i emocjami. Zależy mu na uwiecznianiu prawdziwej obecności, a nie tylko pozowanych kadrów – dba o autentyczność i celowość, niezależnie od tego, czy pracuje na cyfrze, czy na kliszy analogowej. Projekt „Miejska mozaika” to głęboko osobiste rozwinięcie tej praktyki. To odzwierciedlenie tego, jak widzi i czuje świat przez obiektyw – próba zrozumienia własnej drogi poprzez ukazywanie niezaprzeczalnej wizualnej rzeczywistości ludzi, którzy współtworzą energię tego miasta.

Idź do oryginalnego materiału