W przyrodzie występuje pewien typ kobiety, o którym prawdopodobnie nie słyszałeś zbyt wiele. A jeżeli już słyszałeś, istnieje ryzyko, iż w większości przypadków były to bzdury lub półprawdy.
Dlaczego?
Ponieważ nie jest to typ kobiety, który byłby popularny w publicznym dyskursie. Przyjęło się bowiem, iż to mężczyźni są bardziej unikowi, a kobiety bardziej lękowe. Tak też sugerują badania poświęcone stylom przywiązania. I jest to sensowna wizja, biorąc pod uwagę, iż kobiety są przeciętnie bardziej neurotyczne od mężczyzn.
Stąd popularne przekonanie, iż żona goni za mężem, a on ucieka od przeciążenia emocjonalnego.
Jednak wspomniane badania posiadają jedną wadę: większość z nich ma już swoje lata. A czasy się zmieniają, co w przypadku stylów przywiązania (które są plastyczne) nie jest bez znaczenia.
Stąd uzasadnione podejrzenia, iż procent unikowych kobiet w społeczeństwie rośnie. Co, swoją drogą, świadczy o chorej kulturze. Chorej, bo zniechęcającej kobiety do najbardziej podstawowego instynktu tworzenia więzi z innymi ludźmi.
Dlatego dzisiaj zapraszam cię w podróż po świecie unikowej kobiety. I świecie jej zachowań, które potrafią doprowadzić do szaleństwa, jeżeli nie zdajesz sobie sprawy, z czym masz do czynienia.
A jeżeli jesteś kobietą (szczególnie unikową kobietą) i czytasz te słowa, może pozwolą ci lepiej siebie zrozumieć.
Najpierw fundamenty
Jeśli nie miałeś nigdy do czynienia z teorią stylów przywiązania, zrozum jedno: unikowy styl przywiązania (tak jak każdy inny niepewny styl przywiązania) jest adaptacją służącą przetrwaniu. To system zachowań i nawyków wypracowany (zazwyczaj) jeszcze w dzieciństwie, którego zadaniem jest ochrona przed zranieniem.
Jednak nie mówimy tutaj o sztywnej ramie, która towarzyszy człowiekowi aż do śmierci. Styl przywiązania jest plastyczny. Dlatego doświadczenia z życia dorosłego lub samodzielna praca nad sobą mogą go zmienić.
Traumatyczny związek potrafi wypchnąć człowieka ze zdrowego stylu przywiązania do niezdrowego i vice versa — bezpieczna więź (w tym przypadku z mężczyzną) ma potencjał do wyprowadzenia unikowej kobiety z dotychczasowych nawyków.
Oczywiście zakładając, iż ona chce to zrobić.
A czym wyróżnia się sam unikowy styl przywiązania? O tym w szczegółach opowiem w dalszej części tekstu. Tutaj tylko w telegraficznym skrócie: lękiem przed bliskością. Unikowcy zwykle zawzięcie bronią swojej autonomii, bo nauczyli się, iż tylko w ten sposób mogą być bezpieczni. A zależność (emocjonalna) od drugiego człowieka zagraża ich samostanowieniu.
Dlatego unikowcy żyją w wiecznym konflikcie: jednocześnie chcą bliskości (jak każdy człowiek), ale kiedy pojawia się realna szansa na bliskość, zaczynają panikować. Ich układ limbiczny odbiera ją jako niebezpieczeństwo, a reakcją obronną jest ucieczka.
Jeżeli więc zastanawiasz się:
- Dlaczego ona mówi, iż chce bezpieczeństwa, a potem krytykuje wszystko, co robisz?
- Dlaczego ona mówi, iż chce zaangażowania, a potem wpada w panikę, kiedy się angażujesz?
- Dlaczego ona chce bliskości, a potem zachowuje się tak, jakbyś to ty był problemem, kiedy próbujesz się do niej zbliżyć?
Wiedz, iż prawdopodobnie masz do czynienia z unikową kobietą. Sprzeczne sygnały to jej specjalność. Bo ona nie wie, jak potrzebować mężczyzny, nie nienawidząc jednocześnie faktu, iż go potrzebuje. Jak go pragnąć, nie czując się jednocześnie bezbronną i odsłoniętą. Jak przyjmować od niego miłość bez poczucia, iż właśnie podarowała mu naładowany pistolet (emocjonalny), którego może użyć przeciwko niej.
Więc ucieka.
Albo krytykuje.
Albo robi i jedno, i drugie.
Manipulantki vs etyczne kobiety unikowe
Jeszcze jedno, zanim przejdziemy do głównej części tekstu. Skupiam się w na unikowych kobietach, które są etyczne. Ale powinieneś wiedzieć, iż istnieje jeszcze druga grupa kobiet unikowych. Roboczo możemy nazwać ją manipulantkami.
Czym obie grupy się różnią?
Podejściem do drugiego człowieka.
- Etyczna kobieta unikowa działa mniej więcej z takim przekonaniem: choć inni ludzie są nieprzewidywalni i wolę trzymać dystans, żeby mnie nie zranili, to jednak sama nie chcę ich krzywdzić.
- Manipulantka kieruje się natomiast przeświadczeniem, iż inni ludzie są niebezpieczni i skrzywdziliby ją, gdyby tylko dała im szansę. Więc (w swoim mniemaniu) ma pełne prawo, żeby wykorzystać ich jako pierwsza.
Tutaj mała ciekawostka: manipulacyjny styl unikowy to sposób postępowania, który idealizują wszyscy pigularze. Dla nich właśnie tak powinien zachowywać się każdy mężczyzna.
Ale wracając do tematu…
Jak prawdopodobnie się domyślasz, drugą grupę kobiet najlepiej omijać szerokim łukiem, bo zniszczą ci życie. Skrajne reprezentantki tej gromady zahaczają już choćby o narcyzm, machiawelizm i inne zaburzenia tego typu.
Natomiast pierwsza grupa, choć też potrafi być raniąca dla drugiej strony związku, pozostało do uratowania.
Nie traktuj tego jednak jak sztywnego rozróżnienia. To nie tak, iż jedna kobieta jest w 100% manipulantką, a druga — w 100% etyczna (chociaż może się tak zdarzyć). Mówimy raczej o spektrum. Części unikowych kobiet jest bliżej do etyczności, a części do manipulacyjności.
Dobra, skoro fundamenty mamy położone, przejdziemy do konkretów.
Oto, co musisz wiedzieć o kobiecie unikowej.
Im bardziej zależy jej na mężczyźnie, tym bardziej niebezpieczny wydaje się związek
Wiem. Brzmi niedorzecznie. Jakby odwrotnie niż myśli “normalny” człowiek. Ale to jest właśnie problem z unikowym stylem przywiązania — w wielu miejscach jest wewnętrznie sprzeczny.
Jeśli przypomnisz sobie, co pisałem wyżej, powinieneś to już częściowo dostrzegać.
Może zdarzyło ci się kiedyś poznać kobietę, z którą bez problemu złapałeś kontakt. Na początku wszystko szło gładko i miękko. Dopóty, dopóki nie zaczęło robić się poważnie.
I teraz możesz pomyśleć: “to chyba dobrze, iż znajomość naturalnie zmierza w kierunku czegoś poważniejszego, prawda? Nie powinna być z tego zadowolona? Czemu nagle wszystko się psuje?”
Odpowiedź brzmi:
Bo nagle poczuła, iż może mieć coś do stracenia.
Bo mężczyzna, na którym prawie w ogóle jej nie zależy, nie może trafić w jej najbardziej czuły punkt. Bo mężczyzna, którego nie szanuje, nie może odczuwalnie złamać jej serca. Ale taki, którego w jakiś sposób podziwia; którego uczucia rzeczywiście do niej docierają… on jej zagraża.
Nagle zaczyna się przejmować jego obecnością, jego zachowaniem, choćby jego rozczarowaniem.
Dla kogoś ze zdrowym stylem przywiązania to wszystko jest bardzo dobre. choćby świetne. Stanowi część miłości.
Ale układ nerwowy kobiety unikowej odbiera tę bliskość jako zagrożenie. Przypomina trochę sytuację, w której wchodzisz do jej bezpiecznej przestrzeni z naładowanym pistoletem i bierzesz ją jako emocjonalną zakładniczkę.
Ona zaczyna tracić kontrolę i możliwość, żeby się tym nie przejmować. Żeby się odciąć, pozostać poza zasięgiem kogokolwiek innego i czuć się bezpiecznie.
Może nie być w stanie opisać tego dokładnie słowami, ale pod skórą dzieje się właśnie coś takiego.
Wyobraź sobie, iż poznajesz właśnie taką kobietę. Podobacie się sobie, dogadujecie się, miło razem spędzacie czas… Naturalnie myślisz więc coś w stylu: “ok, robimy krok dalej i obserwujemy, czy wszystko wciąż będzie w porządku.”
Ale wtedy ona staje się chłodna. Albo zajęta. Albo ogólnie trudna do osiągnięcia fizycznie / emocjonalnie.
Wtedy prawdopodobnie zaczynasz drapać się po głowie i myśleć, czy zrobiłeś coś złego. W końcu wszystko zmierzało w dobrym kierunku.
A być może prawda jest wręcz odwrotna.
Zrobiłeś wszystko dobrze.
I przez to stałeś się zbyt ważny.
UWAGA!
Nie twierdzę tutaj, iż jako mężczyzna masz tolerować okrucieństwo. Ani nie próbuję romantyzować czegoś w stylu “ona mnie krzywdzi, bo mnie kocha”.
Jeśli masz do czynienia z manipulantką, prawdopodobnie nie powinieneś kontynuować tej znajomości.
Ale, jak już pisałem wcześniej, mówimy o etycznych kobietach unikowych. W ich przypadku dystans nie zawsze oznacza brak uczuć.
Czasami oznacza, iż zależy jej bardziej, niż jest w stanie sobie z tym poradzić.
Co z tym zrobić?
Jeśli mam być brutalnie szczery, tutaj nie ma dobrego rozwiązania. A pisząc “dobrego”, mam na myśli takiego, które gwarantowałoby sukces. Jest za to takie, które gwarantuje ci zachowanie twarzy bez palenia mostów.
Zacznijmy jednak od tego, czego na pewno nie powinieneś robić.
Na pewno nie powinieneś za nią ganiać i stawać się czymś w rodzaju jej emocjonalnego prześladowcy. choćby jeżeli robisz to po to, żeby udowodnić, iż przy tobie nie ma się czego bać.
Po pierwsze, zachowując się w ten sposób, będziesz wyglądał jak desperat. Co z tego, iż w rzeczywistości możesz nim nie być? Ważne jest wrażenie. A brutalna prawda jest taka, iż nikt nie lubi desperatów.
Szczególnie kobiety, o których aktualnie mówimy. Uwierz mi, naprawdę nie chcesz, żeby unikowa kobieta straciła do ciebie szacunek.
Po drugie, twoja presja przyniesie efekt odwrotny do zamierzonego. Na takie dictum ona będzie się dystansowała jeszcze bardziej, żeby zachować swoją autonomię. Poza tym zmuszasz ją do brania na barki ciężaru twoich emocji, czego taka kobieta na pewno nie będzie chciała zrobić, bo jej własne emocje sprawiają jej wystarczająco dużo problemów.
Po trzecie, i tak jej nie przekonasz, iż przy tobie jest bezpieczna. Nie ma sensu choćby próbować poza — po prostu — byciem bezpiecznym. Zastanów się. Nikomu na siłę nie udowodnisz, iż nie jesteś wielbłądem, jeżeli ten ktoś sam nie chce (albo nie potrafi) tego zobaczyć.
No dobra, w takim razie jaką jeszcze masz opcję? Cóż…
Możesz ją olać.
Ale…
No właśnie, ale…
Jeśli ci na niej zależy, prawdopodobnie bez mojej pomocy uznasz, iż to też nie jest dobre rozwiązanie. W końcu zwiększa ryzyko, iż relacja się rozpadnie.
Co więc powinieneś zrobić?
Najlepsze podejście jest mniej więcej takie:
“Słuchaj, widzę, iż się odsuwasz. Że bliskość jest dla ciebie trudna. Nie będę się na ciebie za to zachowanie obrażał, ani cię karał, ani się mścił, ale nie będę też za tobą ganiał. Wiedz jednak, iż jestem tutaj i jestem dostępny, jak będziesz gotowa porozmawiać.”
I faktycznie przestajesz za nią ganiać.
Co prawda nie zagwarantuję ci, iż w ten sposób osiągniesz sukces, ale przynajmniej pokażesz, iż masz solidny kręgosłup, jesteś bezpieczny i zostawiasz jej otwarte drzwi. Tylko od niej zależy, czy przez nie przejdzie.
A teraz kilka słów do unikowej kobiety:
Nie pozwalaj, żeby lęk kierował twoim systemem podejmowania decyzji. W ten sposób tracisz kontrolę nad własnym życiem. I związkiem.
Zadaj sobie pytanie: czy on naprawdę stanowi dla mnie zagrożenie, czy to po prostu ja się boję, bo mi na nim zależy i nie wiem, jak sobie z tym poradzić?
Może odrzucać mężczyznę najmocniej właśnie wtedy, gdy chce go najbardziej
Kolejny punkt z serii tych wewnętrznie sprzecznych. I chyba taki, który najskuteczniej potrafi doprowadzić mężczyznę do szału, bo z zewnątrz wygląda tak, jakby ona specjalnie sabotowała relację.
Chce czułości, ale sztywnieje, kiedy jej dotykasz.
Chce zapewnienia, iż wszystko gra, ale wścieka się, kiedy ją uspokajasz.
Chce pomocy, ale potem jest urażona, iż ośmielasz się jej pomagać.
Czyli, mówiąc bardziej ogólnie:
Chce bliskości, ale potem przeszkadza jej twój ton głosu, pomysł, twarz, wybrany moment… cokolwiek.
Wtedy normalny chłop dochodzi do wniosku, iż tutaj nie da się wygrać. Ba! Powiem więcej: unikowa kobieta też tak może myśleć.
I to choćby prawda. W tym konkretnym momencie.
Jej reakcja tak naprawdę nie jest reakcją na to, co zrobiłeś, tylko na samą bliskość. Bo musisz zrozumieć jedną rzecz. Dla unikowej kobiety bliskość jest jednoznaczna z zagrożeniem. Nie na poziomie racjonalnego myślenia, tylko odczuć. Jej układ limbiczny dosłownie odbiera ją jako niebezpieczeństwo i uruchamia systemy obronne.
W tym przypadku przybierają one postać budowania dystansu. Ucieczki.
Dlatego unikowa kobieta może odbierać pragnienie kogoś jako coś upokarzającego. A swoje własne potrzeby jako słabość. Bo pragnienie drugiej osoby nieubłaganie tworzy zależność emocjonalną. A zależność jest niebezpieczna, szczególnie dla własnej autonomii.
Czasem — i nie tak rzadko, jak mogłoby się wydawać — unikowa kobieta odbiera to jako śmiertelne zagrożenie.
Dlatego w chwili, gdy naprawdę zaczyna cię pragnąć, jakaś jej część automatycznie buduje wentyl bezpieczeństwa. Wyjście ewakuacyjne. Mur obronny, który objawia się na wiele różnych sposobów:
- zaczyna cię krytykować,
- robi się zimna,
- wszczyna kłótnię o jakąś głupotę,
- mówi, iż potrzebuje przestrzeni,
- sama siebie przekonuje, iż wasza relacja ma jakąś straszną wadę i najpierw trzeba ją usunąć, żeby mogła się odprężyć.
I wtedy zostajesz wciągnięty w debatę nad jakimś problemem “z dupy”, który robi za zasłonę dymną dla tego, co tak naprawdę się dzieje. Dla jej lęku emocjonalnego.
Gwoli wyjaśnienia: nie twierdzę tutaj, iż problemy nie istnieją. Niektóre mogą być choćby bardzo istotne. Ale w przypadku kobiety unikowej problem, o który się kłócisz, nieraz nie jest jej prawdziwym problemem.
Jej prawdziwym problemem jest to, iż nagle poczuła potrzebę bliskości z tobą, a jej organizm znienawidził tę sytuację, bo — jak już pisałem — dla kobiety unikowej bliskość = zagrożenie.
Więc co zaczyna robić? Zaczyna budować dystans.
Nagle stwierdza, iż coś jej się w tobie nie podoba. Czasem może to być coś tak głupiego i błahego, jak twoje ubranie. Innym razem coś tak poważnego, jak niespodziewane olśnienie, iż chyba do siebie nie pasujecie.
Unikowa kobieta raczej nie powie ci wprost czegoś w stylu:
“Tak bardzo cię teraz potrzebuję, iż czuję się przez to zagrożona. I nie wiem, co mam robić.”
Zamiast tego kłóci się o pierdoły. O nieumyte naczynia. Grafik. Twój ton głosu…
…czy jeszcze coś innego.
Co z tym zrobić?
Większość mężczyzn w takiej sytuacji przechodzi w tryb defensywny. Albo zaczynają się tłumaczyć, albo zachowywać się, jakby byli na rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko jej partnera.
To nie jest dobra droga. Jak już napisałem wcześniej, nikogo na siłę nie przekonasz, iż nie jesteś wielbłądem.
Poza tym tu choćby nie chodzi o ciebie, tylko o nią. I o to, co ona czuje.
Przestań więc walczyć o jej uwagę, przepraszać i udowadniać, iż wszystko z tobą w porządku. Przestań gonić i pozwól jej przyjść do ciebie. Możesz jej to co najwyżej ułatwić, potwierdzając, iż jesteś otwarty.
Że przyjmiesz ją w każdej chwili, gdy będzie gotowa powiedzieć wprost, czego naprawdę chce / potrzebuje.
PRZYKŁADOWY MECHANIZM UNIKOWY
Pozwól, iż pokażę ci przykładowe zachowanie unikowej kobiety. Będziesz lepiej wiedział, o co chodzi.
Ona może powiedzieć coś w stylu:
“Denerwujesz mnie.”
Ale prawda pod spodem może brzmieć mniej więcej tak:
“Potrzebuję zapewnienia, iż wszystko jest w porządku, ale nienawidzę o nie prosić. I to mnie złości.”
Jej mechanizm obronny może powiedzieć:
“Potrzebuję przestrzeni.”
Ale prawda może brzmieć:
“Jestem przytłoczona. To dla mnie za dużo. Nie chcę odejść, ale jestem zbyt przerażona, żeby zostać.”
A jeżeli czytasz to, będąc unikową kobietą, oto moja rada: powiedz prawdę, choćby niezręczną, zanim twój system obronny przejmie kontrolę. Bo z prawdą da się coś zrobić. Ze stwierdzeniem “denerwujesz mnie” albo “potrzebuję przestrzeni” — nie bardzo.
Jej krytyka może być próbą zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa
Krytyka jest szczególnie interesującym tematem w kontekście zachowań kobiety unikowej, bo wynika nie tyle z jakiejś wewnętrznej niechęci do mężczyzny, co z potrzeby zachowania kontroli nad sytuacją. A poprzez tę kontrolę — możliwości poczucia się bezpiecznie.
Wiele (a może choćby większość) unikowych kobiet krytykuje w taki sposób, jakby nieustannie skanowały całe otoczenie w poszukiwaniu ryzyka. Bo w praktyce właśnie to robią.
Efekt jest taki, iż nic nigdy nie jest wystarczająco dobre.
Plan jest zły. Ustalony termin jest zły. Pieniądze są źle wydawane. Sposób, w jaki on rozmawia z dziećmi, jest zły. Sposób, w jaki pomaga, jest zły.
Ogólnie wszystko, co mężczyzna robi, jest w jakiś sposób złe.
Jeśli wystarczająco długo słuchasz czegoś takiego, w pewnym momencie przestajesz słyszeć poszczególne uwagi, bo zlewają ci się w jeden komunikat: “jesteś wadliwy”.
I wtedy reakcji może być kilka.
Albo zaczniesz kontratakować.
Albo się załamiesz.
Albo całkowicie się wyłączysz.
UWAGA!
Nie chciałbym, żebyś odebrał to w taki sposób, iż każda krytyka jest tylko jakąś formą obrony dla biednej, unikowej kobiety. Bądźmy brutalnie szczerzy. Czasami krytyka wynika bezpośrednio z pogardy i niechęci.
A jak kobieta żyje w stanie pogardy do ciebie, może cię doszczętnie zniszczyć.
Ale my mówimy o zachowaniu unikowym. W jego przypadku krytyka rzeczywiście może być formą lęku. To oczywiście nie sprawia, iż staje się mniej raniąca, ale przynajmniej nie wynika z pogardy.
Mechanizm jest prosty, choć przewrotny.
Unikowa kobieta trzyma się swojej autonomii jak siatki bezpieczeństwa. Ale będąc z kimś, część tej autonomii naturalnie traci. Próbuje ją sobie zatem rekompensować kontrolowaniem sytuacji. Próbuje usunąć niepewność i uczynić przyszłość przewidywalną. Usunąć stres, sprawiając, żeby wszystko wydawało się adekwatne.
Ta iluzja kontroli pozwala jej zachować namiastkę niezależności, która była jej pancerzem ochronnym przed władowaniem się w coś tak nieprzewidywalnego, jak miłość.
Są to próby zabezpieczenia samej siebie przed uwięzieniem, rozczarowaniem, zawstydzeniem, porzuceniem, etc.
A zatem, zamiast powiedzieć wrażliwą prawdę mniej więcej tego typu:
“Słuchaj, boję się, bo nie potrafię przewidzieć, co się wydarzy. Dlatego próbuję sprawić, żeby wszystko było przewidywalne. Potrzebuję, żebyśmy wspólnie nad tym popracowali, żebym mogła poczuć się dobrze.”
Unikowa kobieta prawdopodobnie powie coś w stylu:
- “Źle to zrobiłeś!”
- “Chyba w ogóle ci nie zależy.”
- “Czy ja naprawdę muszę wszystko robić sama?”
Co z tym zrobić?
Wielu mężczyzn mierzących się z takim zachowaniem kobiety myśli, iż jeżeli tylko spełnią kolejne jej wymaganie, ona na pewno się uspokoi. Nie, nie uspokoi się. Poza tym nie jesteś jej pracownikiem, żeby wydawała ci rozkazy.
Miotając się pod naporem krytyki, będziesz robił się w jej oczach (w swoich w sumie też) coraz mniejszy i coraz mniej godny szacunku.
A unikowe kobiety nie czują się bezpiecznie i spokojnie przy “małych” mężczyznach.
Dlatego lepsze zachowanie brzmi mniej więcej tak:
“Słuchaj, widzę, iż jesteś niespokojna. Powiedz, o co tak naprawdę chodzi. Chętnie cię wysłucham, żebyś mogła poczuć, iż wszystko jest w porządku. Ale na pewno nie będę się zgadzał na to, żebyś odzywała się do mnie w taki sposób.”
W ten sposób uznajesz jej lęk, jednocześnie nie kuląc się przed atakiem.
A teraz kilka słów do unikowej kobiety:
Nie zmuszaj mężczyzny, żeby przekopywał się przez pięć warstw krytyki, bólu, a czasami także przemocy słownej, żeby dotrzeć do przestraszonej dziewczynki znajdującej się pod spodem i móc cię uratować.
W przeciwnym razie możesz stać się powodem zakończenia tej relacji.
I zostaniesz zapamiętana jako okrutna i zimna żmija, która zniszczyła lojalność, którą on próbował ci ofiarować.
Jeżeli się boisz, powiedz, iż się boisz.
Jeżeli potrzebujesz planu, powiedz, iż potrzebujesz planu.
Jeżeli potrzebujesz zapewnienia, iż wszystko jest w porządku, powiedz, iż właśnie tego potrzebujesz.
Krytyka jest przeciwieństwem intymności.
Jej potrzeba przestrzeni może być testem charakteru mężczyzny
Chociaż śródtytuł mówi o teście charakteru, sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Wynika to z faktu, iż kiedy kobieta unikowa mówi o przestrzeni, czasami naprawdę jej potrzebuje, bo nie radzi sobie z sytuacją.
Jej ciało jest nadmiernie pobudzone. Rozmowa trwa za długo. Bliskości jest za dużo, a emocje stają się zbyt intensywne.
Wywierając dalszą presję w tym momencie, możesz doprowadzić do eksplozji.
Ale!
Jest jeszcze druga strona medalu, ponieważ unikowa kobieta może potrzebować zarówno przestrzeni, jak i pewności, iż więź nie zniknęła. Dlaczego? Ponieważ większość kobiet tego typu nauczyło się budować dystans, ale nigdy nie nauczyło się bezpiecznie go skracać.
Tu wraca temat konfliktu wewnętrznego, o którym pisałem wcześniej.
Bliskość oznacza dla takiej kobiety pochłonięcie, dystans porzucenie, a konflikt — karę za jej zachowanie.
Dlatego robiąc krok do tyłu, może jednocześnie obserwować, czy istnieje jeszcze droga powrotna.
- Czy będziesz ją gonił?
- Czy ją ukarzesz?
- Czy się obrazisz?
- Czy znikniesz?
- Czy wpadniesz w taką panikę, iż teraz jeszcze będzie musiała użerać się z twoimi emocjami?
Można to poniekąd porównać do zachowania psa, który najpierw cię ugryzł i uciekł, a potem z dystansu obserwował twoje zachowanie, żeby wybadać, jak mógłbyś zareagować, gdyby wrócił.
(Nie żebym chciał tutaj kogoś obrażać, używając porównania do psa. Takie skojarzenie po prostu. Całkiem nieźle obrazuje sytuację, jeżeli chcesz znać moje zdanie.)
Co z tym zrobić?
Emocje mogą ci podpowiadać dwie drogi postępowania w takiej sytuacji: albo będziesz cisnął w stylu “nigdzie nie pójdziesz, rozwiążemy to tu i teraz”, albo ją olejesz w stylu “dobra, rób co chcesz.”
Pierwsza (presja) prawdopodobnie poskutkuje u unikowej kobiety jeszcze większą chęcią ucieczki. Druga (rezygnacja) będzie w jej oczach wyglądała na dowód, iż więź nie jest — i nigdy nie była — bezpieczna.
Chyba się domyślasz, iż ani jedno, ani drugie nie wróży niczego dobrego.
I wiesz, ja tu nie próbuję uchodzić za jakąś niewzruszoną istotę unoszącą się ponad sprawami przeciętnych ludzi. Chociaż na co dzień trudno mnie wyprowadzić z równowagi, nie oznacza to, iż jestem z kamienia. Rozumiem, iż czasem ciężko jest powstrzymać emocje.
Ale będąc z taką kobietą, musisz być na tyle ugruntowany, żeby zapewnić jej możliwość poczucia się bezpiecznie. Chociaż… zanim tak się stanie, ona prawdopodobnie będzie próbowała znaleźć wyłom w twoim fundamencie, żeby przekonać samą siebie, iż jednak nie jest bezpiecznie.
Uznaj to za ostrzeżenie.
A zatem, jaka reakcja byłaby prawidłowa? Przykładowo:
“Jeśli potrzebujesz trochę czasu dla siebie, nie ma problemu. Kiedy już trochę ochłoniesz i poczujesz się lepiej, wrócimy do rozmowy.”
Tak zapewniasz przestrzeń, nie niszcząc jednocześnie więzi.
Jedna uwaga (w sumie bardziej skierowana do unikowych kobiet).
Zniknięcie nie jest równoznaczne z potrzebą przestrzeni.
Bo czym różni się bezpieczna przestrzeń od ucieczki?
Bezpieczna przestrzeń ma punkt wyjścia i punkt powrotu. Ucieczka/unik — tylko punkt wyjścia. Bezpieczna przestrzeń jest dojrzała. Ucieczka/unik — wręcz przeciwnie. To wynik poddania się lękowi. Często dziecięcemu lękowi.
Jeśli potrzebujesz przestrzeni, możesz to zakomunikować (np. “potrzebuję dnia dla siebie, potem wrócę.”) Przekonasz się w ten sposób, może po raz pierwszy w życiu, iż dystans nie musi oznaczać zniszczenia więzi.
Szczególnie jeżeli masz u swojego boku mężczyznę, który potrafi sam stać na własnych nogach.
Ona może nienawidzić tego, jak się czuje. Sprawdza więc, czy mógłbyś stać się jej skałą
To zabrzmi jak rada rodem z redpillowych forów, ale cóż… choćby zepsuty zegar dwa razy w ciągu dnia wskazuje dobrą godzinę. Wiedz zatem, iż jeśli zaczniesz poświęcać całe swoje życie zdobywaniu aprobaty unikowej kobiety, staniesz się dla niej mniej atrakcyjny.
Istnieje duża szansa, choćby granicząca z pewnością, iż straci do ciebie pociąg, jeżeli zaczniesz tak funkcjonować.
Zresztą pisałem już, iż unikowa kobieta raczej nie poczuje się bezpiecznie przy “małym” mężczyźnie.
To oczywiście nie oznacza, iż ona chce okrucieństwa. Ani iż powinieneś stać się toksyczny lub udawać, iż ci na niej nie zależy.
Nie radzę tutaj, iż masz zacząć zachowywać się jak kretyn.
Chodzi po prostu o to, iż nadmierne dostosowywanie się do niej tworzy niestabilność. Ona staje się coraz większa, ty coraz mniejszy. W efekcie ona zostaje zmuszona do tego, żeby zacząć opiekować się tobą, a nie na odwrót.
Oto kilka przykładów:
- Jeżeli każdy jej nastrój zmienia twoje zachowanie, będzie musiała dźwigać także twoje emocje albo ukrywać własne.
- Jeżeli każda krytyka, choćby najmniejsza, powoduje, iż zaczynasz gorączkowo wszystko naprawiać, nie będzie mogła ufać twojej umiejętności funkcjonowania jak dorosły człowiek.
- Jeżeli każde jej wycofanie sprawia, iż w panice zaczynasz ją ścigać, poczuje twój lęk nałożony na jej własny lęk.
To będzie dla niej nie do przejścia, bo oprócz radzenia sobie z własnym strachem, teraz jeszcze musi radzić sobie z twoim strachem przed jej strachem.
Wiesz, co to znaczy?
Że przestajesz wyglądać w jej oczach jak mężczyzna, przy którym może się rozluźnić. Zamiast tego stajesz się kolejną odpowiedzialnością. choćby czymś w rodzaju dziecka.
A jednego możesz być pewien: jeśli kobieta wejdzie w rolę twojej zastępczej matki, jej libido drastycznie spadnie. Bo to po prostu nie jest ani atrakcyjne, ani seksowne.
Co z tym zrobić?
Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś jednocześnie ją kochał i miał swój własny kręgosłup. Naprawdę, możesz mi uwierzyć. To da się ogarnąć.
Nie musisz robić z jej chwilowego ciepła tablicy wyników, według której oceniasz swoją wartość.
Trzymaj się własnych standardów. Pilnuj granic. Dbaj o swoje życie, zdrowie, powołanie.
Powiedz jej coś w stylu:
“Kocham cię i obchodzi mnie to, co czujesz. jeżeli masz problem, przyjdź. Pomogę ci go rozwiązać. Ale nie będę na każdym kroku zabiegał o twoją aprobatę. Ani za tobą ganiał.”
Wielu mężczyzn boi się takiej postawy. Po pierwsze dlatego, iż boją się być szczerzy. Po drugie dlatego, iż wydaje im się zbyt stanowcza.
Ale właśnie taka ma być.
Prawdopodobnie musisz być silniejszy, żeby zatrzymać przy sobie unikową kobietę. Chociaż nie mogę dać ci gwarancji pozytywnego efektu, bo ona raczej nie jest przyzwyczajona do tego, żeby ktoś jej stawiał granice. Może to choćby potraktować jako presję, porzucenie albo odrzucenie.
Tylko jakie masz inne wyjście? Możesz albo zaryzykować cierpienie związane z utratą jej, albo zaryzykować cierpienie związane z utratą szacunku do samego siebie i — w finale — utratą samego siebie (a w dłuższym horyzoncie czasu prawdopodobnie również utratą jej, bo wyginając się przed nią na wszystkie strony, przestaniesz być mężczyzną w sensie ścisłym).
A propos (i te słowa kieruję już bardziej w kierunku kobiet):
To, iż mężczyzna stawia pewne granice, nie oznacza od razu, iż chce cię porzucić, odrzucić albo kontrolować. To, iż nie zamierza rozbrajać każdego twojego mechanizmu obronnego, nie oznacza, iż mu nie zależy.
Może po prostu nadaje relacji strukturę.
A struktura może być właśnie tym, czego jako unikowa kobieta potrzebujesz, żeby wreszcie móc się zrelaksować i poczuć bezpiecznie. choćby jeżeli początkowo wydaje się dla twojego układu nerwowego czymś przerażającym.
Czy warto być z unikową kobietą?
Jeśli dotarłeś do tej części tekstu, prawdopodobnie zgodzisz się ze mną, iż zadanie tego pytania jest jak najbardziej zasadne. Napisałbym nawet, iż mamy do czynienia z pytaniem za 100 punktów.
Dlatego nie będę na siłę osładzał prawdy.
Bycie z unikową kobietą to nie spacer po parku. Trzeba być silnym (psychicznie) mężczyzną, żeby sobie z nią poradzić.
I nie dlatego, iż taka kobieta jest jakimś potworem. Co prawda może być, jeżeli bardziej skłania się w stronę manipulacyjnego stylu unikowego, ale nie o nim dzisiaj godka. W przypadku etycznych “unikowczyń” częściej będziesz miał do czynienia z wartościowymi kobietami, które jednak nie do końca panują nad swoimi mechanizmami obronnymi i wyuczonymi schematami postępowania.
Dlaczego więc piszę, iż bycie z takową jest trudne?
Bo zachowanie unikowej kobiety jest w najlepszym razie dezorientujące, a w najgorszym — fałszywe. Jej mechanizmy obronne, które objawiają się w zewnętrznym postępowaniu, zwykle stanowią dokładne przeciwieństwo prawdziwej potrzeby.
- Chce bliskości, a się odsuwa.
- Chce zapewnienia, a krytykuje.
- Chce opieki, a odrzuca pomoc.
- Chce bezpieczeństwa, a testuje mężczyznę, który próbuje jej je zapewnić, jakby nie wierzyła, iż ono naprawdę może istnieć.
Porównajmy to z lękowym stylem przywiązania u kobiety. On również jest niezdrowy i potrafi być męczący, ale ma ten plus, iż przynajmniej jest szczery. Kiedy jesteś dla takowej ważny, będzie wyraźnie sygnalizować chęć bycia z tobą (nawet do przesady, ale to zależy też od wielkości wspomnianego lęku).
Tymczasem unikowa kobieta może na starcie sygnalizować duże zainteresowanie, ale gdy zrobi się poważniej, przestraszy się własnej odwagi i zacznie zwiększać dystans.
Jeśli ty, jako mężczyzna, nie chcesz zatracić się w tym szaleństwie (określenie “szaleństwo” traktuj tutaj pół żartem, pół serio), musisz odrobić kilka lekcji.
Po pierwsze, nie rozwiązuj jej problemów poprzez stawanie się coraz bardziej ustępliwym. Nie goń za nią każdym razem, kiedy się wycofuje. Nie kajaj się za każdym razem, kiedy za coś cię skrytykuje. Nie rób z jej dyskomfortu swojej pełnoetatowej pracy.
Po drugie, bądź stabilny i przewidywalny, ale miej swoje granice. Nie daj sobą manipulować.
Po trzecie, oczekuj, a choćby wymagaj od niej szczerości. W ten sposób pomożesz nie tylko sobie, ale również jej. I waszej relacji.
Tylko że…
Jest jeden szkopuł.
Jeżeli ona ciągle czeka na kogoś, kto będzie ją bez końca rozszyfrowywał jak kod enigmy, podczas gdy ona się ukrywa i ukrywa i ukrywa, sytuacja ulega skomplikowaniu. Bo drugi człowiek nie jest maszyną, którą możesz naprawić. Ani problemem, który możesz rozwiązać.
Jeśli więc ona nie widzi żadnych wad w swoim zachowaniu albo nie jest w stanie przebić się przez swój lęk w stronę szczerości, choćby bycie najlepszym mężczyzną na świecie nie pomoże. Powód jest prosty: nie da się kontrolować drugiego człowieka (a już na pewno nie długoterminowo).
Co więcej, podejmowanie takich prób na dłuższą metę wykończy cię psychicznie.
Błędne koło unikowego stylu przywiązania u kobiety
Powoli docieramy do końca tekstu, więc pozwolę sobie zrobić tutaj coś na wzór kanapki. W tym sensie, iż zaczniemy od czegoś pozytywnego, potem przejdziemy przez najgorsze, aby w finale znowu wrócić do pozytywu.
Gotowy? W takim razie lecimy.
Wiara w miłość
Najpierw istotny pozytywny fakt: większość unikowych kobiet wierzy, iż miłość istnieje. Ale — no właśnie, ale — większość z nich jednocześnie robi wszystko, co możliwe, żeby tę miłość sabotować.
Ze strachu.
Boją się bowiem, iż to, co uznały za miłość, okaże się iluzją. A w finale pułapką.
Efektem tego konfliktu wewnętrznego są sprzeczne komunikaty, o których wspominałem na początku artykułu.
Błędne koło
Tym oto sposobem docieramy do najgorszego elementu układanki, czyli błędnego koła. Powinieneś bowiem wiedzieć (i ty, jako kobieta, też powinnaś wiedzieć), iż unikowy styl przywiązania bardzo często staje się samospełniającą przepowiednią.
Bo unikowa kobieta bardzo często może po prostu uważać się za niezależną. Silną. Wymagającą. choćby trudną do zaimponowania.
Może choćby sama przed sobą aktywnie umniejszać własną potrzebę bliskości i wrażliwości. To ma choćby swoją nazwę — strategia dezaktywacyjna. Polega na tym, iż dana osoba wmawia sobie na różne sposoby, iż bliskość albo nie jest jej potrzebna (niezależność), albo jest niebezpieczna.
Właśnie stąd wynikają wspominane wcześniej pomysły, iż dany mężczyzna:
- jest zły,
- nie pasuje do mnie,
- mógłby być problematyczny,
- źle wszystko robi,
- nagle ma jakieś wady.
To wszystko są racjonalizacje mające zabić potrzebę bliskości i usprawiedliwić jej (czasem głupie) zachowania. A człowiek bardzo lubi racjonalizować swoje głupie zachowania. Ba! Im jest bardziej inteligentny, tym sprytniejsze wymówki potrafi wymyślać.
Niestety efekt tego wszystkiego jest opłakany. Unikowa kobieta może chronić się przed bliskością, jednocześnie zastanawiając się, dlaczego relacja, na której jej zależy, staje się coraz chłodniejsza.
Bo odrzuca zapewnienia, chociaż ich chce.
Bo krytykuje i sabotuje bliskość, chociaż jej potrzebuje.
Bo staje się coraz bardziej niedostępna, mimo iż jej zależy. To jej sposób na ochronę przed późniejszą utratą czegoś wartościowego, co nagle się narodziło.
A najzabawniejszy — chociaż to śmiech przez łzy — jest w tym wszystkim fakt, iż taka kobieta (paradoksalnie) nieraz kończy w towarzystwie przysłowiowego “miłego gościa”.
Bo co zrobi normalny facet (a przez normalny rozumiem: ze zdrowym / bezpiecznym stylem przywiązania)? Wyciągnie do niej rękę raz, drugi, trzeci. Może choćby piąty i dziesiąty, jeżeli szczerze ją polubił.
Ale w końcu się zmęczy tą zabawą w przyciąganie i odpychanie, zabierze swoje zabawki i pójdzie dalej.
A miły gość się nie zmęczy. Bo jego lęk przed odrzuceniem jest silniejszy niż szacunek do własnej osoby. Zaś unikowa kobieta takiego miłego gościa prawdopodobnie zniszczy.
Zresztą…
Unikowa kobieta może swoim zachowaniem rozbić pięć związków i trzy małżeństwa, a potem uznać to za dowód, iż miała rację, chroniąc samą siebie. Tak oto napędza się błędne koło.
Ona sabotuje relację → relacja się rozlatuje (bo mężczyzna przestaje próbować, staje się mniej dostępny i finalnie się wycofuje) → zniszczona więź jest dowodem na niebezpieczeństwo bliskości → dowód wzmacnia w niej przekonanie o zasadności jej mechanizmów obronnych → unikanie ulega spotęgowaniu.
Nadzieja
Jak obiecałem, zakończymy artykuł pozytywną nutą, która kryje się w odpowiedzi na pytanie: czy unikowa kobieta może się zmienić?
Śródtytuł “nadzieja” powinien ci już podpowiadać, iż może. Jednak żeby do tego doszło, potrzebne są trzy rzeczy:
- Świadomość problemu.
- Praktyka nowych zachowań.
- Pozytywne doświadczenia związane z powyższą praktyką.
Bo widzisz, wielu ludzi myśli, iż gdy zrozumieją, co jest z nimi nie tak, już osiągnęli sukces. Nie trzeba nic więcej robić. Wszystko samo się ułoży.
Nie.
Jeśli faktycznie chcesz coś zmienić w sobie, sama świadomość problemu nie wystarcza. Jest ważna, ale stanowi tylko pierwszy krok w stronę naprawy. Kolejnym, trudniejszym, jest dobrowolna praktyka innych zachowań, żeby stopniowo zmieniać wyuczone przez lata nawyki i tworzyć nowe połączenia neuronowe w mózgu.
Ale to też nie wszystko.
W kontekście naprawy stylu przywiązania potrzebujesz pozytywnych doświadczeń w odpowiedzi na swoje starania. Bo wyobraź sobie, iż unikowa kobieta jednak chce coś zmienić. Zdobyła się więc na zadziałanie wbrew swojemu mechanizmowi obronnemu i powiedziała szczerze, co tak naprawdę ją boli / przeraża.
A w odpowiedzi na swój moment wrażliwości została zignorowana, wrzucona w jakąś ogromną presję emocjonalną albo jeszcze gorzej — wyśmiana lub w inny sposób zraniona.
Co wtedy robi?
Uznaje to za kolejny dowód, iż bliskość jest niebezpieczna, a jej mechanizmy obronne są uzasadnione. W efekcie wraca do dawnych zachowań.
Prawdę mówiąc, właśnie takie i podobne doświadczenia z dzieciństwa (bliskość odbierana jako ryzyko pochłonięcia lub zranienia) kreują niezdrowe style przywiązania w dorosłym życiu.
Wróćmy jednak do nadziei.
Jeśli unikowa kobieta ma u swojego boku bezpiecznego (emocjonalnie) mężczyznę, przy którym może praktykować wrażliwą szczerość bez ryzyka zranienia lub nadmiernego ciężaru, istnieje spora szansa, iż wyjdzie z unikowego stylu przywiązania w stronę zdrowego / bezpiecznego stylu przywiązania.
Bo chociaż wspomnianą wrażliwość można ćwiczyć z rodziną i przyjaciółmi, problem ze stylem przywiązania finalnie musi zostać naprawiony w relacji romantycznej.
Jeśli więc jesteś kobietą i odnajdujesz się w tym, co tu piszę, spróbuj wyprzedzić swoje mechanizmy obronne i powiedzieć wprost, o co chodzi:
- „Potrzebuję zapewnienia”.
- „Potrzebuję przestrzeni, ale wrócę”.
- „Krytykuję cię, ponieważ tak naprawdę czuję się tutaj niebezpiecznie.”
- „Potrzebuję bliskości, ale jednocześnie mnie przeraża”.
Tutaj zaczyna się prawdziwa relacja.
Jeśli masz u swojego boku dobrego mężczyznę, gwarantuję ci, iż będzie bardziej niż chętny, żeby ci z tym pomóc.
Podsumowanie
Zamiast typowego podsumowania wspomnę jeszcze o jednej rzeczy, która przyszła mi do głowy pod koniec pisania artykułu.
Jest wielu facetów, którzy roztaczają wokół siebie narrację w stylu: “byłem dobrym mężczyzną, a ona mnie zraniła”. Być może niektórzy mają rację w tym stwierdzeniu, ale ja osobiście mam z nim jeden problem.
Co rozumiesz przez bycie dobrym mężczyzną?
Jeśli to, iż bezkrytycznie łykasz wszystko, co ona rzuci w twoją stronę, i nie potrafisz się choćby postawić, dopóki nie wpadniesz w szał… cóż… przykro mi to stwierdzić, ale wtedy nie jesteś dobrym mężczyzną. Jesteś tchórzem.
Dobry mężczyzna nie musi czekać, aż poczuje się jak zaszczute zwierze, żeby mieć siłę odgryźć się w agresywny i złośliwy sposób. Może spokojnie i pewnie kontrować i rozbierać mur, który ona przed sobą stawia.
Bo bardzo często za tym chłodnym murem chowa się wystraszona, zraniona dziewczynka. Dziewczynka, która staje się jeszcze bardziej przerażona, gdy przekonuje się, iż mężczyzna — ten mający nadawać strukturę jej chaosowi — tak naprawdę wygina się pod jego naporem na wszystkie strony.
I nie, nie zdejmuję tutaj odpowiedzialności z kobiety. Jako dorosła osoba powinna brać odpowiedzialność za to, co robi. Oczywiście możesz ją rozumieć, a choćby być łagodnym wobec jej trudności, ale nie możesz całkowicie rezygnować z własnych potrzeb i granic.
Poza tym prywatne problemy nie dają nikomu zielonego światła do krzywdzenia innych ludzi.
Dlatego bliskość wymaga odwagi i odpowiedzialności obu stron. Mężczyzna może tworzyć bezpieczne warunki do budowania relacji, ale nie może jej samodzielnie uzdrowić. Kobieta może potrzebować przestrzeni, ale nie powinna oczekiwać, iż druga strona będzie bez końca znosić jej niepewność i dwuznaczności.
Masz uwagi, przemyślenia albo osobiste doświadczenia w tym temacie? Podziel się w nimi w komentarzu (albo napisz do mnie bezpośrednio). A jeżeli uznałeś tekst za interesujący lub pomocny, podziel się nim z przyjacielem, kumplem, znajomym, albo wpadnij na stronę facebook’ową bloga i polub moją twórczość.
Nic tak nie napędza do dalszej pracy, jak dobry feedback.
Wesprzyj bloga i pomóż mi pomagać innym! Kliknij przycisk i postaw mi kawę!
Zajrzyj też na:











