W Polsce nie brakuje ptaków, które przez lata dorobiły się miana królów przestworzy. Na Mazurach szczególnym szacunkiem od zawsze cieszy się jednak bocian, będący symbolem tej krainy. Nieopodal Ostródy, w Zwierzewie, pan Stanisław zaobserwował coś, co w przypadku tych długodziobych ptaków zdarza się naprawdę bardzo rzadko.
Pani Bocianowa z taką gromadką ma nie lada urwanie głowy.W znanym mieszkańcom gnieździe, położonym przy głównej drodze przebiegającej przez wieś, widzimy nie dwa, nie trzy, a aż pięć małych przedstawicieli nowego bocianiego pokolenia. jeżeli dodamy do nich rodziców, zdamy sobie sprawę, iż rodzina liczy siedem osobników, co nie zdarza się często, a choćby można to rozpatrywać w kategorii unikalnego zjawiska. Bociany to bowiem bardzo pragmatyczne stworzenia. Wie o tym doskonale pan Stanisław, który obserwuje to gniazdo od chwili jego założenia.
Obserwuję je już od ponad czterdziestu lat. Kiedyś miałem kolegę, który pracował w zakładzie energetycznym. Na początku lat osiemdziesiątych zapytałem go, czy nie udałoby się załatwić stelaża na bocianie gniazdo i go zamontować. Udało się i od tamtej pory każdego roku zamieszkuje tu jakaś bociania rodzina. Ale tak duża jak ta zdarza się niezwykle rzadko. Przez czterdzieści lat widziałem taką liczbę młodych tylko trzy razy, łącznie z obecną rodziną.
– opowiada pan Stanisław.
Dużo latania w tę i nazad by wykarmić je wszystkie.Bocianie pary, czy jak ktoś woli – bocianie małżeństwa – słyną z tego, iż nie kalkulują sentymentami. Kiedy ocenią, iż w danych warunkach nie będą w stanie wykarmić wszystkich młodych, decydują się na ich eliminację.
Bociany są nastawione na przetrwanie. Przez te wszystkie lata zdarzało się, iż znajdowałem pod gniazdem wyrzucone i rozbite jaja. Wszystko zależy od źródła pokarmu. jeżeli jest ono obfite, wówczas bociany mogą zdecydować się na odchowanie większej liczby młodych.
– dodaje pan Stanisław.
Zwierzewo to bardzo ładna wieś.Przy nieustającej ekspansji człowieka nie da się nie zauważyć, iż stale ubywa bocianom naturalnych żerowisk. Coraz mniej mamy łąk, pastwisk, pod pługiem znikają charakterystyczne miedze oddzielające od siebie pola, w których żyło wiele stworzeń, również takich, które bocianom bardzo smakowały. Z drugiej jednak strony przybywa żerowisk nienaturalnych. Przy zakładach masarskich czy ubojniach bociany również dobrze sobie radzą, żywiąc się odpadami lub innymi małymi zwierzętami zwabionymi specyficznym zapachem przetwórstwa żywności.
Moim zdaniem rodzice latają po pokarm do Łukty, ponieważ za każdym razem kierują się na północny zachód od Zwierzewa i przez długi czas ich nie ma. Musiały znaleźć tam obfite źródło pożywienia. Mogą latać do tamtejszej ubojni i korzystać z rozległych bagien, których przecież tam nie brakuje. Teraz zajmują się wyłącznie karmieniem młodych. Rano wylatują i przez cały dzień kursują z pożywieniem aż do wieczora. Rodzinę w komplecie można zobaczyć adekwatnie tylko po godz. 20:00.
– opowiada pan Stanisław.
To już ostatnie chwile, by zobaczyć taką wielodzietność wśród bocianów. Młode niedługo będą zdolne do samodzielnego lotu.
Mogą opuścić gniazdo w każdej chwili. Nadchodzi ich czas, by wziąć życie we własne dzioby.
– kończy pan Stanisław.
To pozytywne uczucie, kiedy czytelnicy dzielą się z nami swoimi zainteresowaniami i wycinkami z życia. Ponieważ te pozornie niewielkie lokalne historie mają potencjał, by stać się unikalnymi na dużo większą skalę – jak w powyższym przypadku.
OR













