Mężczyzna samotnie wychowywał swoją córkę. Jego jedynym marzeniem było, aby wyrosła na naprawdę porządną osobę. Nie szczędził na to żadnych wydatków, ciężko pracując, by zapewnić córce wszystko, czego potrzebowała. Życie dziewczyny nie było łatwe, bo straciła matkę, gdy była jeszcze bardzo mała.
Dorota cierpiała przez to, w jaki sposób musiała żyć. Inne dzieci dokuczały jej, sprawiały, iż płakała i się zamartwiała. Ojciec zawsze ją pocieszał, tłumacząc, iż los bywa niespodziewany i nikt nie wie, co go spotka. Kochał ją z całego serca i zwłaszcza w trudnych chwilach okazywał to z wyjątkową siłą.
Ulubioną tradycją Doroty był zawsze Sylwester. Dziewczynka czekała na ten dzień z niecierpliwością, wierząc, iż w tę noc wszystkie marzenia mogą się spełnić. W szkole organizowano wtedy zabawy z prezentami, a dzieci przychodziły ubrane w piękne stroje i maski. Ojciec nie miał łatwo z pieniędzmi, jednak robił wszystko, by jego córka wyglądała w tym dniu wyjątkowo. Kiedyś kupił jej sukienkę tak piękną, iż Dorota stała się gwiazdą wieczoru wszyscy zachwycali się jej kreacją. Dziewczynka była przepełniona szczęściem i wciąż dziękowała tacie za ten gest.
Dorota dorosła. Po maturze wyjechała do Warszawy na studia. Wszystko układało się zgodnie z planem, bo była bardzo zdolna. Miasto gwałtownie ją zmieniło odkryła smak pieniędzy i zaczęła zachowywać się coraz bardziej wyrachowanie. Spotykała się z mężczyznami, którzy chętnie kupowali jej najdroższe rzeczy i zapraszali do ekskluzywnych restauracji.
Gdy Dorota zaszła w ciążę, przygotowywała się do ślubu. Była szczęśliwa, ponieważ jej wybranek był majętny. Nie pomyślała nawet, żeby zaprosić ojca czy innych krewnych na uroczystość. Napisała jedynie krótką wiadomość, by tata nie przyjeżdżał ślub miał być zarezerwowany dla ludzi zamożnych, a on przecież do nich nie należał.
Mężczyzna poczuł ogromny ból w sercu. Przez lata inwestował wszystko, co miał, wspierał córkę na każdym kroku. Czy naprawdę zasłużył na taki los? Po długiej refleksji postanowił jednak pojechać do Warszawy.
W chwili, gdy goście składali życzenia, podszedł do Doroty. Wręczył jej mały bukiet kwiatów, pocałował w policzek i życzył szczęścia, po czym odszedł bez słowa. Dziewczyna zamarła, ogarnął ją wstyd i żal do samej siebie za swój niegodziwy gest. Jak mogła wzgardzić najbliższą osobą?
Dorota wybiegła za ojcem, płacząc i przepraszając, obiecując, iż już nigdy nie postąpi w tak okrutny sposób. Zrozumiała, iż szacunek i miłość są cenniejsze od pieniędzy a rodzina to największy skarb, którego nie wolno lekceważyć.









