Tyle zapłaciła za dobę w "azjatyckim Nowym Jorku". Internauci w szoku. "Taniej niż w Polsce"

gazeta.pl 1 godzina temu
Czy w Szanghaju jest drogo? Choć wielu z nas marzy o podróży do Chin, często powstrzymują nas finanse. Tymczasem Polka, która wybrała się tam na urlop, postanowiła pokazać, ile naprawdę kosztuje doba w metropolii nazywanej "azjatyckim Nowym Jorkiem". Wielu internautów nie kryło zaskoczenia.
Szanghaj to miasto, które przyciąga blaskiem nowoczesnych wieżowców i energią miejsca, w którym życie toczy się niemal bez przerwy. Tradycja spotyka się tu z futuryzmem, a ulice pulsują od świtu do późnej nocy. Choć uchodzi za droższą destynację niż inne chińskie miasta, potrafi pozytywnie zaskoczyć cenami. Zwłaszcza, gdy mowa o jedzeniu - pysznym, różnorodnym i dostępnym niemal na każdym rogu.


REKLAMA


Zobacz wideo Mamy coraz większe oczekiwania na wakacjach. Polscy hotelarze widzą to


Czy w Szanghaju jest drogo? Tyle trzeba liczyć za dzień w "azjatyckim Nowym Jorku"
Natalia Maszkowska, znana na TikToku jako @nathallae, zabrała obserwatorów na jednodniową wycieczkę po Szanghaju. W krótkim nagraniu pokazała swój dzień w jednej z największych metropolii Azji i ujawniła, jakie wydatki czekają turystów. Już rano sięgnęła po lokalne smaki. - Mieszkam w samym centrum, więc wybrałam chyba najpopularniejszą knajpkę w okolicy. Tutaj od świtu ustawiają się kolejki - relacjonowała.
Na śniadanie zamówiła zestaw polecony przez obsługę: pierożki wonton z wieprzowiną, smażoną wieprzowinę oraz pierożki z rosołem, również z wieprzowiną. Do tego domowa lemoniada, idealna na upał, który tego dnia dopiero się rozkręcał. Całość wyniosła zaledwie 25 zł. - Pierożki wonton były najlepsze, jakie jadłam w życiu - przyznała z entuzjazmem.
Temperatura w Szanghaju sięgała tego dnia aż 45 stopni, więc chłodne napoje były niezbędne. Natalia zatrzymała się przy automacie z kawą obsługiwanym całkowicie przez robota. Za mrożoną wersję zapłaciła 4,90 zł. Po mieście poruszała się głównie taksówkami, które również okazały się bardzo tanie. Średni kurs kosztował około 7 zł.


W planie dnia znalazła się także wizyta w Shanghai Tower - najwyższym budynku w Chinach i trzecim co do wysokości na świecie. Na szczyt wjechała rekordową windą rozpędzającą się do 74 km/h, wybierając pakiet z wejściem do obserwatorium i pokazem świetlnym za 138 zł. Później spróbowała makaronu w sosie orzechowym i pikantnych pierożków w chili za 32 zł, a na deser ciastka z pastą z czerwonej fasoli o różanym aromacie za 6 zł. Najdroższym dodatkiem okazał się młody kokos za 15 zł, a popularny napój z trzciny cukrowej kosztował 10 zł.


Cały dzień zamknął się kwotą około 230 zł. Hotel w centrum wyniósł ją dodatkowo 340 zł. Natalia zapytała swoich obserwatorów, czy to dużo, czy mało. Odpowiedzi były niemal jednogłośne:
Taniej niż w Polsce
Dużo pysznego jedzenia i fajny klimat. Moim zdaniem niedrogo.
Niektórzy zwrócili jednak uwagę, iż w przypadku takiej podróży największym obciążeniem pozostaje sam bilet lotniczy. Za przelot w obie strony można choćby zapłacić ponad 7 tysięcy złotych.


Co do zobaczenia w Szanghaju? W tym mieście nie sposób się nudzić
Szanghaj to jedno z tych miast, które łączą nowoczesność z dawną historią. Podróżnicy często zaczynają zwiedzanie od Bundu, nadbrzeżnej promenady z widokiem na futurystyczne drapacze chmur w dzielnicy Pudong. To właśnie stąd najlepiej podziwiać panoramę miasta i jego ikoniczne budynki. Wspomniana już Shanghai Tower to obowiązkowy punkt programu, ale obok niej wyróżnia się także Oriental Pearl Tower - wieża telewizyjna, która stała się jednym z symboli "azjatyckiego Nowego Jorku". W jej wnętrzu znajduje się muzeum, restauracja i platforma widokowa ze słynną szklaną podłogą.
Miłośnicy historii i tradycji powinni odwiedzić Ogrody Yuyuan. To klasyczny przykład chińskiej architektury ogrodowej, pełen mostków, pawilonów i malowniczych stawów. Tuż obok znajduje się bazar, gdzie można spróbować lokalnych przekąsek i kupić rękodzieło.


Szanghaj słynie także z dzielnic pełnych kontrastów. Francuska Koncesja to miejsce spacerów wśród drzew, klimatycznych kawiarni i małych butików. Z kolei Nanjing Road to jedna z najruchliwszych ulic handlowych na świecie, pełna neonów i sklepów czynnych do późnych godzin nocnych. Na mapie miasta warto też zaznaczyć Świątynię Jing’an - buddyjski klasztor, który kontrastuje z otaczającymi go wieżowcami. To miejsce, gdzie można na chwilę oderwać się od wielkomiejskiego zgiełku.
Wszystkie te miejsca to punkty obowiązkowe, ale Szanghaj nie kończy się na wielkich atrakcjach z przewodnika. To także ukryte herbaciarnie, tętniące życiem nocne markety, uliczki pełne lampionów, galerie sztuki współczesnej i małe parki, w których mieszkańcy tańczą i ćwiczą tai chi o poranku. Dlatego trudno wyobrazić sobie, by istniała choć jedna osoba, która nie znalazłaby tu czegoś dla siebie. Czy ceny w Szanghaju są dla ciebie zaskoczeniem? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału