Na tydzień przed Dniem Kobiet wybiegłam z korytarza sądu okręgowego w Warszawie, ocierając łzy, które zamazywały mi świat. W moich myślach bez końca rozbrzmiewały słowa sędziny: Nie jesteście już małżeństwem, pani Marto. Dlaczego to spotkało właśnie mnie? Jakie przewinienia musiałam popełnić, by los wymierzył mi taką sprawiedliwość? Miałam zaledwie osiemnaście lat, gdy zostałam panią Zielińską. […]