Ty jesteś Ewa? Żona Wiesława?

newskey24.com 6 dni temu

— Ty jesteś Ewa? Żona Wiesława?

— Tak. A ty kim jesteś?

— To nieważne. Ważne, po co przyszłam.

— Pakuj się i wynoś z tego mieszkania.

— Ja i Wiesiek się kochamy. On się do mnie wprowadza.

Ewa stała osłupiała w drzwiach.

Był sobotni poranek, zwyczajny, cichy.

Przed nią stała efektowna brunetka, góra trzydziestka.

Drogi manicure, krzykliwy makijaż, kurtka z ćwiekami.

Cała postawa krzyczała: patrzcie na mnie.

— Przepraszam, co?

— Nie udawaj głupiej — powiedziała kobieta, wchodząc krok dalej.

— Wiesiek jest zmęczony twoim dyktatem.

— Mówi, iż dusisz jego pomysły na biznes.

Ewa już nie słuchała, w uszach jej huczało.

Myślała tylko o jednym: Wiesiek wczoraj jadł tu kolację.

Prosił o pieniądze na kolejny „projekt”.

Całował ją na dobranoc, mówił, iż jest cudowna.

— Wejdź — powiedziała Ewa głosem, którego sama nie poznała.

— Mamy, zdaje się, coś do omówienia.

— Mam na imię Kaja — rzuciła brunetka wyzywająco.

— Nie przyszłam omawiać. Przyszłam cię wykopać.

Ewa w milczeniu poszła do kuchni.

Po pierwszy raz od pięciu lat myślała trzeźwo.

Jak mogłam być tak ślepa, pytała siebie w duchu.

Może nie ślepa. Może tylko zapatrzona.

W pamięci wracały obrazy z przeszłości.

Ona, agentka nieruchomości z własnym mieszkaniem.

On, Wiesiek, z kawą i uśmiechem w kawiarni.

Tani garnitur, wielkie plany, same obiecanki.

— To chwilowe trudności. Zobaczysz, poradzę sobie.

Potem kwiaty, byle jakie, ale codziennie.

Oświadczyny po trzech miesiącach znajomości.

A po ślubie od razu: — Pożyczysz pięć tysięcy?

Pożyczyła. Potem znowu. I jeszcze raz.

W kuchni zapadła cisza, ciężka jak kamień.

— Nienajgorszy układ — oceniła Kaja, patrząc po ścianach.

— Wieśku mówił, iż sam wybierał to mieszkanie.

Ewa poszła do przedpokoju po teczkę z dokumentami.

— Zobacz datę aktu własności. Trzy lata przed Wiesławem.

Kaja oblizała usta, pewność z niej uciekała.

— Ale on ma swoją agencję nieruchomości…

— A to moje konto — powiedziała Ewa, otwierając laptop.

Kaja spojrzała na liczby i osunęła się na krzesło.

— On ode mnie też brał. Na inwestycje.

— Włożyłam prawie dwie stówki — wyszeptała Kaja.

— Będą zyski! — rozległ się głos od drzwi.

Wiesław stał w drogim swetrze, prezencie od Ewy.

— Wczoraj prosił mnie o kasę na pilny projekt — powiedziała Ewa.

— Gdzie moja forsa? — krzyknęła Kaja, podchodząc bliżej.

— Ile jeszcze kobiet płaci za twoje interesy? — zapytała Ewa.

Wiesław wyznał wreszcie prawdę o zakładach online.

— Przegrałeś moje pieniądze na zakładach? — jęknęła Kaja.

— Zostało trochę, mam system, odzyskamy to!

Kaja chwyciła torebkę i ruszyła do wyjścia.

— Składam pozew. Idę na policję.

Drzwi zatrzasnęły się głucho za jej plecami.

— Kochanie, wybacz. Kocham tylko ciebie — powiedział Wiesław.

— Najgorsze, iż wierzysz we własne kłamstwa.

— Przenocujesz w salonie. Jutro się wynosisz.

Idź do oryginalnego materiału