Na placu Inwalidów 7 można na chwilę przestać być sobą. Można zostać wilkiem, krewetką, brokułem, krową, Obeliksem, a nawet… plastrem boczku. I choć brzmi to jak początek dość osobliwej bajki, tak właśnie wygląda od kulis wypożyczalnia strojów, która dla jej właściciela od ponad dziesięciu lat jest miejscem codziennej pracy.
Na wieszakach i półkach czeka ponad pięć tysięcy kostiumów dla dzieci i dorosłych. Do tego dodatki, maski, korony i wszystko, co może się przydać człowiekowi, który dostał właśnie wiadomość: „W sobotę impreza. Temat: lata 80.”. Albo jeszcze gorzej: „Każdy przebiera się za coś na literę K”.
Joanna Urbaniec: Skąd w ogóle pomysł, żeby zająć się wypożyczaniem strojów?
Zaczynaliśmy od zwykłej odzieży, do której z czasem dołączyliśmy stroje karnawałowe. Część klientów chciała je kupować, ale coraz więcej osób pytało o możliwość wypożyczenia. Argumentowali to bardzo logicznie: po co kupować strój na jedną okazję? Można śmiało powiedzieć, iż ten pomysł zrodził się z zupełnie naturalnej potrzeby osób, które do nas przychodziły.
Czyli biznes wymyślili panu trochę sami klienci?
Można tak powiedzieć. Zresztą, spójrzmy prawdzie w oczy – kto z nas ma w szafie miejsce, żeby przez cały rok trzymać dwumetrowy strój ogórka, szlachecki kontusz albo wielką cebulę? Przebieranie się to zabawa na jeden wieczór. Ktoś chce w sobotę zrobić furorę na imprezie w stylu lat 80., ale w poniedziałek wraca do biura. Wypożyczalnia daje ludziom wolność: mogą przez jedną noc być kim tylko zechcą, bez zagracania sobie mieszkania.
Po ponad dziesięciu latach dwumetrowy ogórek prawdopodobnie nie jest już najbardziej egzotycznym mieszkańcem tej wypożyczalni. Co tu adekwatnie można znaleźć?
Różne rzeczy. Mamy na przykład krewetkę, boczek, konika morskiego, brokuła…
Stop. Macie strój boczku?
Mamy.
Krewetkę też?
Też.
Brokuła?
Brokuła również.
Zaczynam podejrzewać, iż pytanie „co macie?” jest tutaj bardzo niebezpieczne.
Właśnie. Mamy ponad pięć tysięcy strojów.
Policzył pan?
Dokładnie? Nie ma szans. Przy tej ilości co chwilę coś nowego dochodzi, więc fizycznie nie da się tego zliczyć co do sztuki.
Czyli pięć tysięcy z hakiem i uznajemy, iż wystarczy.
Tak. Zresztą czasami ktoś nie dowierza. Mówię, iż mamy ponad pięć tysięcy strojów, a klient odpowiada: „To proszę wymienić”.
Wszystkie?
No właśnie. Jak mam wymienić pięć tysięcy strojów?
Alfabetycznie byłoby jeszcze ciekawiej.
Nawet alfabetycznie bym się pogubił. Lepiej po prostu powiedzieć, czego się szuka.
A kto dzisiaj przychodzi do wypożyczalni? Rodzice dzieci przygotowujących szkolne przedstawienia?
Dzieci, dorośli, ludzie idący na imprezy, czasem ktoś potrzebuje stroju na event. To jest naprawdę nieprzewidywalne. Są szkolne przedstawienia, ale też są imprezy tematyczne.
Jakie?
Lata 20., lata 80., postacie z bajek czy filmów. Bardzo popularne są też tzw. imprezy alfabetyczne. Zasady bywają różne: czasem wszyscy goście muszą wymyślić przebranie na jedną wylosowaną literę – na przykład „Z” albo „K”. Innym razem trzeba znaleźć strój zaczynający się od pierwszej litery własnego imienia czy nazwiska.
I wtedy zaczyna się kombinowanie. Ktoś z literą „B” ma szczęście: boczek, brokuł…
No, możliwości jest dużo.
Zdarza się, iż ktoś chce konkretny kostium, którego akurat pan nie ma?
Oczywiście. Niedawno miałem taką sytuację. Klienci chcieli przebrać się za cały zespół postaci, a mnie brakowało jednego stroju. Potrzebowali go na sobotę, więc musiałem gwałtownie zamówić.
Czyli w tej branży „na sobotę” oznacza naprawdę na sobotę. Nie: poszukamy, zobaczymy, może za miesiąc.
Dokładnie, jeżeli widzę, iż czegoś brakuje i jest potrzebne, po prostu trzeba to kupić.
Czy po tylu latach przez cały czas da się pana zaskoczyć pytaniem o kostium?
Pewnie tak, tylko trzeba też patrzeć rozsądnie. Nie wszystko opłaca się mieć.
Czyli jeżeli jutro przyjdę i powiem: „Potrzebuję stroju talerza”, to co pan zrobi?
No właśnie. Talerz może być fajny, tylko jeżeli nikt o niego nie pyta, to po co go kupować? Zajmuje miejsce, a może się okazać, iż ktoś wypożyczy go raz na dziesięć lat. Trzeba patrzeć na prawdopodobieństwo, iż dany strój rzeczywiście będzie potrzebny.
Czyli choćby w świecie krewetek i boczków działa chłodna ekonomia.
Musi działać.
Można zarezerwować strój przez telefon? Na przykład mówię: potrzebuję rozmiaru M i przychodzę po gotowe?
Żeby zarezerwować strój, trzeba przyjść i go przymierzyć. Rozmiar rozmiarem, ale jeden kostium będzie za długi, drugi za krótki. Zależy nam, żeby klient wyszedł stąd zadowolony i wszystko idealnie pasowało. Wolimy unikać sytuacji, iż ktoś odbiera w ciemno coś, co na żywo leży zupełnie inaczej.
Ludzie bardzo przejmują się tym, jak wyglądają w przebraniu? Przecież często zakładają je tylko na kilka godzin.
To zależy. Jedni mówią: „To tylko na chwilę, może być”. Inni chcą, żeby wszystko leżało perfekcyjnie. Nie da się przewidzieć. Każdy klient jest inny.
A teatry? Przy pięciu tysiącach kostiumów wydawałoby się, iż są naturalnymi klientami.
Nie. Teatry mają własne kostiumy, szyte pod konkretne potrzeby.
Za to wracają zwykli klienci?
Zazwyczaj tak. Ktoś wpada po strój na przedstawienie dla dziecka, a po roku wraca, bo pamięta, iż u nas udało się coś fajnego dobrać, a jest w czym wybierać. jeżeli klient jest zadowolony, to po prostu chętnie do nas wraca.
A pan sam się przebiera? Byłoby trochę podejrzane prowadzić wypożyczalnię pięciu tysięcy kostiumów i chodzić na imprezy w zwykłej koszuli.
Przebieram się. Niedawno byłem na imprezie w stylu lat 20., wcześniej na latach 80.
I pewnie człowiek prowadzący wypożyczalnię ma pewną przewagę nad konkurencją.
Różnie to bywa.
Proszę nie być taki skromny.
Rok temu na imprezie w stylu lat 80. byłem nominowany za najlepszy strój.
Wiedziałam.
Ale to też zależy od tego, kto ocenia. Ten sam strój ktoś może założyć na inną imprezę i już nie będzie tak oceniony.
Ten biznes z zewnątrz wygląda bardzo lekko: imprezy, przebrania, ludzie przychodzą się bawić. A od strony właściciela?
Jest bardzo sezonowy.
Jak lody?
Właśnie jak lody, tylko odwrotnie. Latem też się zdarza, iż ktoś wypożyczy strój, ale znacznie rzadziej. To przekłada się bezpośrednio na nasz grafik: w wakacje i w pozostałych luźniejszych miesiącach jesteśmy otwarci tylko w wybrane dni. Dopiero w chłodniejszym sezonie, gdy zapotrzebowanie mocno rośnie, jesteśmy do dyspozycji przez cały tydzień.
Dlaczego wakacje są słabe? Przecież ludzie wtedy też imprezują.
Dużo osób wyjeżdża, szkoły są zamknięte, nie ma przedstawień. We wrześniu też nie zaczyna się od razu. Szkoły dopiero wracają, później muszą pojawić się przedstawienia, próby. Dopiero wtedy wszystko się rozkręca.
A potem przychodzą Halloween, karnawał, sylwester…
I robi się dużo więcej pracy.
Czyli trzeba zarobić w okresie również na czas, kiedy wieszaki odpoczywają.
Dokładnie. Sezonowość trzeba brać pod uwagę przez cały rok.
Ponad dziesięć lat w jednym miejscu. Nie miał pan nigdy pokusy, żeby przenieść wypożyczalnię gdzie indziej?
Nie. Byliśmy już tutaj wcześniej, miejsce jest dobre. Po co zmieniać coś, co działa?
Podoba mi się ta filozofia. Zwłaszcza w biznesie, w którym można wynająć brokuła. A co jest najfajniejsze w tej pracy?
Kontakt z klientami. Najlepsze jest, kiedy ktoś wraca zadowolony. Ostatnio wypożyczałem pani strój na imprezę w stylu lat 20. Później powiedziała, iż zrobiła furorę, iż miała najfajniejszy strój. Poleciła nas koleżance i powiedziała, iż jeszcze wróci.
Czyli satysfakcja jest wtedy, kiedy kostium zrobi swoje.
Dokładnie tak. choćby nie chodzi o to, żeby klient koniecznie do nas wrócił, chociaż to miłe. Najważniejsze, żeby człowiek poszedł na tę imprezę, świetnie się bawił i po prostu czuł zadowolenie z wybranego stroju, a nie frustrację, iż coś było nie tak. No, a jak przy zwrocie jeszcze pochwali się, iż wyglądał w tym genialnie i po prostu skradł imprezę, to już w ogóle pełnia szczęścia.
Na koniec zaglądamy jeszcze między wieszaki. Jest krowa. Jest kostium, który sprawia wrażenie, jakby człowiek jechał na koniu. Jest Obeliks. I wreszcie pojawia się on – boczek.
Trudno przejść obok niego obojętnie.
W świecie właściciela tylu strojów człowiek może przez kilka godzin zostać adekwatnie każdym. Bohaterem filmu, postacią z innej epoki, zwierzęciem, warzywem albo produktem śniadaniowym. Potem oddaje kostium, wraca do swojej codzienności i robi miejsce następnemu.
Bo gdzieś w Krakowie zawsze znajdzie się ktoś, kto właśnie dostał zaproszenie na imprezę i przeczytał: „Motyw przewodni: litera B”.
I wtedy dobrze wiedzieć, iż na placu Inwalidów czeka boczek.












Wypożyczalnia strojów znajduje się na Placu Inwalidów 7 w Krakowie. Dostępność strojów można sprawdzić na stronie
wypożyczalnia strojów w Krakowie
***
Czytaj więcej:
- Ten sklep działa od 47 lat. “Tego się nie da włożyć do koszyka online”
- “Nie da się dobrej pizzy zrobić na tanich rzeczach”
- „Szpeje, czyli sztuka codziennego absurdu”
- Bure Wióry – rzeźbią drewno w ciszy
- Sprzęt kiedyś był trwały. Teraz to jednorazówki. Rowery z marketów to w większości katastrofa















