Dużo się dzieje ostatnio w Fuzji. Teraz do grona restauracji dołącza miejsce, w którym królują burgery i steki.
Skąd pomysł na nazwę? Jeden z założycieli Trzykrotnego Mistrza Burgerowego zaczynał swoją gastro przygodę od food trucka, a jego burgery trzykrotnie zostały nagradzane w ogólnopolskim konkursie. Po food trucku powstała pierwsza stacjonarna restauracja w Fabryce Norblina, teraz przyszedł czas na Łódź. Burgerownię znajdziecie tuż przy Ogrodach Anny, w budynku pomiędzy Bułkę przez bibułkę, a Sartorią.

Cegła, granat i złote dodatki
Nigdy nie znudzi nam się ta nasz łódzka cegła, z resztą rezygnowanie z niej w oryginalnych, pofabrycznych wnętrzach byłoby zbrodnią. Tu na szczęście jej nie popełniono, za to świetnie skomponowano z mocnym granatem mebli i złotymi detalami. Całości dopełniają starzone lustra, interesujące żyrandole przy przepierzenie wypełnione butelkami wina, które powoduje, iż lokal staje się jeszcze bardziej przyjazny i kameralny. Niedługo przed wejściem stanie letni ogródek – chyba wszyscy nie możemy się już doczekać tego momentu, kiedy w końcu będzie można usiąść na świeżym powietrzu.


Burgery rządzą u Mistrza
W Łódzkim lokalu szefuje Przemysław Gura, jego zastępcą jest Damian Brustman – obydwu panów kojarzymy z łódzkiego gastro i wiemy, iż nie jest to ich pierwsza przygoda z mięsem. Trzykrotny Mistrz Burgerowy musi stać burgerami i tak oczywiście jest. Mięso to samo, co w Warszawie – od sprawdzonego dostawcy. Bułki również przyjeżdżają z Warszawy, cała reszta przygotowywana jest na miejscu, włącznie z własnej produkcji sosami. Bułki faktycznie różnią się od tych zwykle spotykanych w burgerowniach. Przywodzą na myśl brioszki, ale mają nieco inną strukturę – mnie osobiście przypadła do gustu i kojarzyła się ona nieco z wytrawną chałką.


Mistrz, smash i kurczak
Do wyboru 14 burgerów. Rządzi antrykot (również w wersji smashowanej), ale do wyboru jest również kurczak, kotlet rybny i wegański konopny. Ceny wahają się od 40 do 50 zł. Najmniej zapłacicie za klasyka z mięsem i warzywami, najdroższy jest Double – zgodnie z nazwą ma podwójne porcje antrykotu, bekonu i sera, a do tego sos aioli, ogórka marynowanego, cebulę, sałatę, rukolę i chutney z pomidorów.


Wybrałyśmy trzy propozycje, tak, aby się między sobą różniły. Dla mnie zdobywca konkursowej nagrody, czyli Mistrz (mięso, sałata, rukola, chutney z papryki z rozmarynem i cynamonem, aioli, ogórki z chilli marynowane w ponzu, gorgonzola i grillowany bekon – 45 zł), Ola (fanka smashów) wybrała smasha z cheddarem, a kurczaka wzięłyśmy, aby się upewnić, czy jest soczysty. Testy wypały pozytywnie – mięso naprawdę dobre, u mnie w punkt średni stopień wysmażenia, dobrze skomponowane dodatki, a kurczak faktycznie soczysty.


Tatar, pastrami i steki
Fani mięsa mają w Trzykrotnym Mistrzu Burgerowym znacznie więcej do spróbowania. Na początek tatar – nie lubię przekombinowanych wersji, a ten broni się prostotą (subiektywnie był dla mnie trochę za mocno przyprawiony maggi). Jestem bardzo interesująca tutejszego pastrami, ale musi poczekać na kolejną wizytę. Wśród starterów są również nachosy i krewetki z chilli, a na główną ucztę – menu ze stekami. Do wyboru T-Bone, Rib Eye, Tomahawk i rostbef Black Angus (ceny za 100 g od 35 do 40 zł).

Jak przystało na burgerownię, nie mogło zabraknąć frytek (ziemniaczanych i batatowych) i krążków cebulowych, na deser własnej produkcji sernik, szarlotka lub mini pankejki, dla dzieci zaś burger lub nuggetsy.
Trzykrotny Mistrz Burgerowy pracuje codziennie od 12.00 do 22.00 (w piątki i soboty godzinę dłużej).