30 listopada, sobota
Dziś znów zabrałam się za generalne porządki, jak niemal w każdą sobotę. Przeglądałam stare rzeczy na pawlaczu, podczas gdy mama Aniela szalała w kuchni, szykując obiad. Pod stertą starych gazet i kurzu natknęłam się na album fotograficzny, którego wcześniej nigdy nie widziałam. Ciekawość wzięła górę wcisnęłam się w fotel i zaczęłam kartkować.
Na pierwszych zdjęciach mama młoda, radosna, z koleżankami nad Wisłą, na pikniku pełnym śmiechu gdzieś pod Warszawą, potem wśród polnych rumianków, roześmiana i beztroska. Po nich pojawiły się fotografie z wysokim, ciemnowłosym mężczyzną. Razem wyglądali niezwykle szczęśliwie, najczęściej przytuleni, patrząc na siebie czułym wzrokiem. Przyglądałam się kadrom z rosnącym zainteresowaniem: siedzą w kawiarni przy stoliku, spacerują po Starym Mieście, śmieją się, trzymając za ręce. Kim on był, ten elegancki facet? I dlaczego mama patrzyła na niego tak zakochana?
Zaintrygowana, zeszłam do kuchni, gdzie unosił się wspaniały aromat ciasta drożdżowego z wanilią. Mama właśnie wyjmowała babkę z piekarnika.
Mamo zaczęłam, trzymając album kto to jest na tych zdjęciach? Nigdy go nie widziałam.
Aniela na moment zadrżała, ściskając ściereczkę, ale już po chwili uśmiechnęła się spokojnie i postawiła blachę na podkładce.
Ach, to Leszek odpowiedziała z wymuszoną lekkością w głosie będącą dla mnie niemal niezauważalną nutą napięcia. Chodziliśmy ze sobą zanim poznałam twojego ojca.
Czemu nigdy mi o nim nie opowiadałaś? zbliżyłam się, przewracając kolejne strony albumu. Wyglądaliście razem na szczęśliwych! Co się stało? Dlaczego się rozstaliście?
Mama powoli starła dłonie o fartuch, przez moment milcząc. Podeszła do okna, spoglądając na dzieci sąsiadów bawiące się na podwórku. Widać było, iż nie jest jej łatwo o tym mówić, ale wiedziała, iż nie dam za wygraną.
To trudna historia, kochanie zaczęła w końcu, odwracając się do mnie. Kochaliśmy się. Ale nie udało nam się być razem. Wszystko przez mój błąd. Nasze rozstanie to tylko moja wina.
Usiadłam przy stole, nie spuszczając z niej wzroku. Widziałam, iż te pozornie zwykłe zdjęcia sprawiają jej wielką przykrość, i żałowałam, iż poruszyłam ten temat. Ale… ciekawość nie dała mi spokoju. Wstyd mi było, ale bardzo chciałam znać prawdę.
Proszę, opowiedz mi wszystko powiedziałam cicho. Całe życie widzę, iż z tatą macie dość napięte stosunki. Ty go chyba nigdy nie kochałaś. Po co tyle lat to znosisz? Przecież wiesz, iż go toleruję, ale jako ojciec… jest, jaki jest szorstki, zaborczy, niewrażliwy. Raczej nigdy się nie zmienił. Dlaczego wybrałaś jego, a nie tego Leszka?
Mamie zadrżały palce, gdy odkładała filiżankę na stół. Spuściła wzrok, przez moment zbierając się w sobie, aż w końcu odpowiedziała:
To niełatwe pytanie westchnęła z goryczą. Do twojego ojca nigdy nie czułam choćby odrobiny miłości. adekwatnie chyba choćby go nie znosiłam.
Aż się wzdrygnęłam. Spodziewałam się takiej odpowiedzi, ale usłyszeć ją tak wprost… było bolesne. Nerwowo poruszyłam ramionami.
To już nic nie rozumiem! wybuchłam. Rodzice cię zmusili? Mama kazała ci z nim być?
Aniela pokręciła głową z gorzkim uśmiechem.
Wręcz przeciwnie. Oni byli zdecydowanie temu przeciwni powiedziała cicho. Mama nie rozumiała, dlaczego nagle chcę wyjść za człowieka, do którego nigdy nic nie czułam. A przecież wtedy Leszek mi się oświadczał. A był przecież naprawdę świetnym kandydatem…
Mama przesunęła palcem po krawędzi filiżanki, jakby porządkując myśli. Rozmowa o tamtych wydarzeniach nie przychodziła jej łatwo, ale Chyba właśnie dziś czuła, iż musi komuś się zwierzyć. Może przez te zdjęcia
Widzisz, mam okropną wadę charakteru: nie znoszę, kiedy ktoś próbuje mnie przymuszać mówiła cicho, ostrożnie dobierając słowa. Gdy ktoś mi coś narzuca, zawsze robię dokładnie odwrotnie, choćby jeżeli to działa na moją niekorzyść. Moi rodzice to wiedzieli i dlatego nigdy nie naciskali, zawsze pozwalali wybierać. A ten, w którym byłam zakochana, chyba nie potrafił tego zrozumieć
Wpatrywała się zamyślona za okno, gdzie wirujące płatki śniegu coraz gęściej zawirowywały w listopadowym powietrzu. Do dziś wspomnienie tamtego błędu było dla niej jak cierń gdyby tylko nie zrobiła wtedy awantury, gdyby choć chwilę się zastanowiła… Chciała udowodnić wszystkim, iż nikt nie ma prawa jej dyktować, jak żyć. I udowodniła kosztem własnego szczęścia.
Tym wyborem skrzywdziła troje ludzi: siebie, ukochanego i tego biedaka, który został jej mężem. Ich małżeństwo było od początku skazane na porażkę, co wszyscy wokół doskonale dostrzegali. Mama sama czuła, iż powinna wtedy postąpić inaczej i czuła to choćby tamtego dnia, w tym samym momencie! Ale zagrała jej upartość…
~~~~~~~~~~~~~~
Aniela pamięta tamte dni ze szczegółami to jej najtrudniejsze wspomnienia. Siedziała wtedy przy kuchennym stole, podpierając głowę, nie mogąc oderwać wzroku od Leszka. Poruszał się po kuchni z gracją, pewnością siebie, jak wytrawny szef kuchni z modnej warszawskiej restauracji. Nóż śmigał w jego dłoniach, warzywa zamieniały się w równe kosteczki, a całą kuchnię wypełniały coraz wyraźniejsze, apetyczne zapachy.
Parę razy Aniela chciała mu pomóc od dziecka wpojono jej, iż „kuchnia to królestwo kobiety”. Ale za każdym razem, gdy tylko chciała wstać, Leszek łagodnie, z pewnym uporem ją powstrzymywał: Zostań, proszę. To moje królestwo. Odpocznij, zasłużyłaś.
Tak więc pozostawała na miejscu, a on jak czarodziej wyczarowywał cuda z prostych składników kuchnia była jego żywiołem. Każdy gest zdradzał pasję i euforia tworzenia.
Prowadzimy rodzinny bar mleczny śmiał się Leszek, widząc jej zdziwienie. Mama gotowała najlepiej na Pradze! Od małego kręciłem się przy kuchence. Nie przechwalam się, ale byłem zdolnym uczniem! Zaraz spróbujesz i poprosisz o dokładkę!
Jego oczy błyszczały dumą i szczęściem, na ustach tańczył uśmiech. Widać było, iż kocha to, co robi.
Po półgodzinie talerz przed Anielą już świecił pustkami. Powstrzymywała się, by nie oblizać talerza to było naprawdę wyborne! Smak głęboki, zaskakujący, wszystko do siebie pasowało i tworzyło nową całość. Aniela opadła na oparcie krzesła, z zachwytu aż trudno jej było coś powiedzieć.
To było niesamowite wydusiła wreszcie, a głos jej zadrżał. Nigdy nie jadłam nic podobnego. Jesteś czarodziejem! Jak potrafisz wyczarować takie cuda ze zwykłych ziemniaków i marchewki?
Leszek roześmiał się cicho. Usiadł naprzeciwko niej i z satysfakcją spojrzał na pusty talerz.
Najważniejsze to lubić gotować i mieć trochę wyobraźni powiedział z lekkością. No i dobry produkt. Ale twoja pochwała to najwspanialsza nagroda. Kiedyś zabiorę cię do naszej knajpki wtedy zobaczysz, co to znaczy prawdziwa magia kuchni!
Aniela zaśmiała się, rozświetlona. Pociągnęła łyk kawy, której zapach był domowo polski i kojący.
Trzymam cię za słowo! odpowiedziała żartobliwie. A masz zamiar przejąć rodzinny biznes po mamie? Zastąpić ją za ladą?
Leszek na chwilę się zadumał, potem pokręcił głową z pewnością.
Nie, mam znacznie większe plany! Otwieramy drugi lokal blisko Gdyni, na Wybrzeżu. Lokal już wynajęty, ruszył remont. Będę kierownikiem, zobaczysz, to będzie hit!
Mówił z takim entuzjazmem, iż Aniela chłonęła każde słowo. Przed jej oczyma pojawiły się panoramiczne okna, śmiejący się klienci, atmosfera święta i domowego ciepła. Ale zaraz po jego słowach w sercu Anieli zapadła niepokojąca cisza.
Chcesz wyjechać? spytała, w jej głosie zadrgała nutka niepokoju. Obracała na palcu pierścionek zaręczynowy, prezent od Leszka. Metal chłodził dłoń, ale nie przynosił ukojenia.
Skąd taki pomysł? Leszek autentycznie się zdziwił. Chcę, żebyś pojechała ze mną! Mieszkanie już mamy, w pięknej okolicy. Tam weźmiemy ślub okolica bajeczna! O studia się nie martw, pomogę załatwić przeniesienie, uczelnia lepsza!
Mówił szybko, z młodzieńczą przekonaniem, iż to rozwiązanie idealne. Sądził, iż zrobi jej wielką przyjemność, dając szansę na lepsze życie.
Aniela słuchała w milczeniu, z wnętrza narastał bunt. Rozum mówił, iż to świetna perspektywa: nowy dom, prestiżowa uczelnia, lepsza przyszłość. Ale jakaś część jej duszy nie mogła się po prostu zgodzić.
Czyli wszystko już zaplanowałeś? Bez pytania mnie? Myślisz, iż rzucę wszystko i pójdę za tobą, gdzie tylko zdecydujesz? zapytała cicho, z cieniem żalu. Mam zostawić rodzinę, przyjaciół, Warszawę dla nieznanego?
Przywarła wzrokiem do okna, wyobrażając sobie pożegnanie z bliskimi, opuszczenie starego życia. Chciała krzyknąć to nie jej wybór, to nie do końca jej decyzja. Każda myśl odbijała się echem w głowie.
Leszek wreszcie zrozumiał. Nachylił się w jej stronę.
Nie chciałem decydować za ciebie! Po prostu chciałem ci pokazać, iż mamy przyszłość! Chciałem, żebyś się ucieszyła.
Nie rozumiał, czemu jej reakcja jest tak gwałtowna. Przecież dla niego było jasne to szansa, a nie nakaz.
Nie cieszę się! wypaliła Aniela. Wszystko już ustaliłeś, a mnie zostawiłeś za drzwiami tych rozmów. Co dalej, będziesz mi mówił, jak mam oddychać?
Aniela, o co ci chodzi?! Leszek podniósł głos, zaskoczony jej uporem. Myślałem, iż będziesz szczęśliwa! Kto by odmówił mieszkania nad morzem?
Widocznie nie docierało do niego, iż tu wcale nie chodzi o bałtyckie krajobrazy. Ona po prostu nie chciała, by ktoś nią kierował. Wstała gwałtownie, przewracając filiżankę, kawa rozlała się ciemnymi plamami po obrusie.
Miejsce nie ma znaczenia! Nie zgadzam się być tylko tłem dla twoich planów! krzyknęła ze łzami w oczach. Chcę sama decydować o sobie!
Było jej wszystko jedno, iż rzeczywiście łamie mu serce. W tej chwili najważniejsza była wolność prawo, by sama kształtowała życie.
Aniela… Leszek próbował ją objąć, ale już nie słuchała. Słowa ugrzęzły jej w gardle, łzy spłynęły po policzkach.
Wszystko powiedziałam! rzuciła zimno, choć cała drżała.
Zdjęła z palca pierścionek i przez dłuższą chwilę ściskała go w dłoni, a potem rzuciła o ścianę. Metal z brzękiem potoczył się po podłodze
Następnego dnia, siedząc w swoim fotelu przy oknie, Aniela próbowała ochłonąć. Dopiero teraz docierało do niej, jak głupio postąpiła. Duma, ta uparta duma… Wiedziała, iż Leszek nie chciał jej skrzywdzić. Po prostu widział wspólne szczęście, żył marzeniem. Przecież to ona zniszczyła tę szansę.
Ale gdy powracała myślą do rozmowy, znów ogarniał ją bunt. „Jeśli dziś już chce mną kierować, to kim będzie za kilka lat?” Zdecydowała nie będzie nikomu podlegać. Lepiej przeżyć cierpienie teraz, niż dojrzewać w poczuciu zależności.
Kilka miesięcy później, wciąż z otwartą raną po zerwaniu, przypadkiem spotkała Andrzeja. Od zawsze był dla niej miły, nie narzucał się. Gdy dowiedział się o rozstaniu z Leszkiem, od razu się ożywił, z euforią widząc szansę „pokonać” rywala. Aniela była wtedy samotna i zraniona. Propozycja Andrzeja wydała jej się szansą na świeży start, pewnym dowodem dla siebie i świata, iż można być szczęśliwą bez Leszka…
~~~~~~~~~~~~~~
Wtedy właśnie wyszłam za pierwszego z brzegu zakończyła mama, patrząc pusto w okno. Twój ojciec nigdy nie myślał o wspólnej przyszłości. Po roku zaczęło się piekło. Okazało się, iż pod uprzejmą maską kryje się człowiek uparty, szorstki i niezdolny do kompromisów. Po siedmiu latach rozwiedliśmy się nie dało się już wytrzymać.
Patrzyłam na nią w zamyśleniu. W jej spojrzeniu widziałam smutek, ale i ulgę.
Dlaczego mówisz, iż twój błąd unieszczęśliwił aż troje ludzi? Leszek nie umiał o tobie zapomnieć?
Nie wiem, czy zapomniał powiedziała mama cicho. Ale wiem, iż cierpiał. Cierpieliśmy oboje. I Andrzej… On też szukał ratunku w tym małżeństwie, chciał sobie coś udowodnić, a dostał tylko rozczarowanie. Tak się to skończyło troje ludzi zgubiło swoją szansę na szczęście.
Aniela mówiła powoli, rozważając każde słowo, już bez goryczy raczej z dojrzałą akceptacją swojego życia.
Leszek wyjechał i odniósł sukces kontynuowała, patrząc na szarzejące za oknem niebo. Ma sieć restauracji, szacunek w branży. Ale z uśmiechniętego chłopaka zmienił się w zamkniętego w sobie, wymagającego mężczyznę. W interesach to pomaga, w życiu prywatnym… chyba nie.
Przerwała na chwilę, potem dodała:
Dwa razy próbował się ustatkować oba małżeństwa trwały góra rok. Całą czułość przelał na syna, dla niego jest inny: łagodny, troskliwy. Ale z kobietami kontakt nie wychodzi Obie żony bardzo mi podobne. Jego przyjaciel raz powiedział, iż Leszek przez cały czas mnie kocha. Ale ja nie mam prawa wracać do jego życia za dużo lat minęło, jestem tylko wspomnieniem.
Słuchałam jej, myśląc intensywnie o tym, jak losy ludzi potrafią się zaplątać, złamać. Mama tak mądra, silna, zdolna do wielkich uczuć mogła być szczęśliwa! I mogła dać szczęście Leszkowi, który, być może, wciąż ją gdzieś tam kocha.
Ale wiedziałam już, iż mama nigdy nie wykona pierwszego kroku. Jej duma ta sama, która wtedy nie pozwoliła jej się zgodzić na kompromis do dziś nie pozwala jej przyznać się do błędu. Nawet, jeżeli w głębi duszy żałuje tamtych decyzji, nie umie ich odkręcić. To było ponad nią.
Aniela westchnęła i uśmiechnęła się do mnie lekko.
Wiesz, nie powiem, iż żałuję. Tak, bolało. Tak, dużo poszło nie tak. Ale żyję po swojemu. Mam ciebie najważniejsze.
Na dworze już zupełnie ciemno, świece tworzą na kuchennym stole ciepłą poświatę. Objęłam ją, przytuliłam mocno. Zatrzymałyśmy się w tej chwili, wiedząc, iż przeszłość już tam pozostanie, gdzie jej miejsce. Przed nami tylko przyszłość, taka, na jaką same sobie zapracujemy.
Czasami los bywa okrutny. Ale choćby rozbite serca z czasem potrafią zbudować cichą przystań.














