
Zaledwie kilka godzin po podpisaniu przez prezydenta USA Donalda Trumpa rozporządzenia zmieniającego na amerykańskich mapach nazwę jeziora Ontario na „Lake America”, kanadyjska firma rozpoczęła sprzedaż czapek z jego dotychczasową nazwą. Zamówienia zaczęły napływać nie tylko z Kanady, ale również z Europy i Azji.
Pomysłodawcą czapek jest Liam Mooney, który wraz z żoną Emmą Cochrane prowadzi w Ottawie firmę Jackpine. Jak przyznał, projekt przygotował już poprzedniego wieczoru, spodziewając się, iż Trump rzeczywiście podpisze zapowiadane rozporządzenie.
– Było po prostu jasne, iż nam to zrobi, więc zabraliśmy się do pracy – powiedział Mooney w rozmowie z CBC.
Jackpine ma już doświadczenie w wykorzystywaniu symboli związanych z narastającym konfliktem między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi. Firma stworzyła wcześniej czapki z napisem „Canada Is Not For Sale” – „Kanada nie jest na sprzedaż”. Stały się one niezwykle popularne po tym, jak zaczął pojawiać się w nich publicznie premier Ontario Doug Ford.
Kanada nie uznaje „Lake America”
Rozporządzenie Trumpa nakazuje stosowanie nazwy „Lake America” na amerykańskich mapach. Decyzja została podjęta w okresie gwałtownego pogorszenia stosunków między oboma krajami po załamaniu negocjacji handlowych. Stany Zjednoczone nałożyły 50-procentowe cła na szeroką grupę kanadyjskich produktów, na co Kanada odpowiedziała własnymi taryfami.
Zmiana nazwy jeziora spotkała się w Kanadzie ze zdecydowanym sprzeciwem.
Premier Mark Carney przypomniał, iż nazwa Ontario ma znacznie dłuższą historię niż oba współczesne państwa. Wywodzi się od słowa „Ontari’io” z języka Wendat, tłumaczonego jako „jezioro jest piękne, jezioro jest wielkie”. Carney podkreślił, iż nazwa ta istniała przed powstaniem Konfederacji Kanady, a choćby przed ogłoszeniem Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych.
Wielki Wódz Narodu Wendat Pierre Picard oskarżył Trumpa o próbę wymazania historii jego narodu.
Zamówienia z całego świata
Czapki Jackpine okazały się natychmiastowym sukcesem. Według Mooneya zamówienia zaczęły napływać zaraz po rozpoczęciu sprzedaży. Firma otrzymuje je nie tylko od Kanadyjczyków, ale również klientów m.in. z Paryża, Tokio, Londynu i Berlina.
Przedsiębiorca przekonuje, iż zainteresowanie wynika z potrzeby zamanifestowania solidarności z Kanadą. Sam żartobliwie określa się mianem „głównego propagandysty Kanady”.
Nie jest to pierwszy przypadek, gdy polityczne napięcia ze Stanami Zjednoczonymi wywołują w Kanadzie modę na patriotyczne gadżety. W ubiegłym roku ogromną popularność zdobyły ubrania i przypinki z hasłem „Elbows Up”. Hokejowe określenie kojarzone z legendarnym Gordiem Howe’em stało się symbolem oporu wobec gróźb Trumpa dotyczących uczynienia z Kanady 51. stanu USA.
Mooney odrzuca zarzut, iż wykorzystuje polityczny konflikt przede wszystkim do zarabiania pieniędzy. Podkreśla, iż produkcja odbywa się w Kanadzie, a jego firma zainwestowała miliony dolarów w krajowy przemysł tekstylny i miejsca pracy.
W przypadku najnowszego produktu przekaz jest wyjątkowo prosty. Na czapce nie znalazło się żadne antyamerykańskie hasło. Widnieje na niej po prostu nazwa, której Kanadyjczycy nie zamierzają zmieniać: „Lake Ontario”.
Poza czapkami – internetowe memy
Poza wzrostem popularności czapek z Jeziorem Ontario, w odpowiedzi na działania Trumpa w Internecie pojawiły się liczne memy wykpiwające amerykańskiego prezydenta. Nam najbardziej przypadł do gustu ten, w którym bohaterem jest premier Kanady z odpowiedzią na polityczne manewry Donalda Trumpa.












