17-letni turysta z Polski utonął w sobotę wieczorem w pobliżu molo w bałtyckim kurorcie Połąga na zachodzie Litwy - przekazał mer miasta. Chłopiec został porwany przez silny prąd, gdy pływał w morzu z rodzeństwem. Jego małą siostrę z wody wyciągnął ojciec, a młodszego brata, który zdołał chwycić się podpory, uratowały służby. Nurkowie znaleźli ciało nastolatka nieopodal miejsca, w którym zaginął.
Tragedia nad Morzem Bałtyckim. Nie żyje nastolatek z Polski

"Wczoraj wieczorem w Połądze doszło do tragicznego wypadku - w morzu zginął 17-latek, który przyjechał z rodziną z Polski" - napisał mer Połągi Szarunas Vaitkus w niedzielę na Facebooku.
Przekazał, iż po godz. 20 (19 w Polsce) służby ratownicze w Połądze otrzymały zgłoszenie, iż "w pobliżu molo tonie człowiek".
Litwa. Tragedia nad Morzem Bałtyckim. Nastolatek wciągnięty pod wodę
Mer podkreślił, iż media podają różne wersje zdarzenia: iż nastolatek skoczył z mostu lub iż poślizgnął się na kamieniach.
ZOBACZ: Tragiczny wypadek nad jeziorem, para wpadła do wody. "Życia stracone przez głupotę"
"W rzeczywistości rodzina z trójką dzieci, która przyjechała z Polski, wczoraj wieczorem, po godz. 20, postanowiła popływać przy molo. niedługo potem, gdy wszyscy weszli do morza, dzieci porwał silny prąd. Ojciec samodzielnie wyciągnął z wody małą dziewczynkę. Ratownicy wyciągnęli na brzeg około 13-letniego chłopca, którego prąd zniósł w kierunku mostu i któremu udało się chwycić podpory. (…) Niestety 17-stolatek został porwany przez morze i wciągnięty pod wodę w mgnieniu oka" - przekazał Vaitkus.
"Szef służb ratowniczych w Połądze poinformował mnie, iż już po minucie ratownicy na skuterach wodnych byli na miejscu zdarzenia, jednak na powierzchni wody nie było już widać chłopaka. Ratownicy przeszukali cały obszar zdarzenia, ale nie udało im się odnaleźć tonącego. Nie opuścili miejsca zdarzenia, dopóki po godzinie nurkowie nie odnaleźli i nie wyciągnęli na brzeg ciała młodego człowieka” - dodał szef miejscowych władz.
Świadkowie ruszyli na ratunek. Utworzyli żywy łańcuch
Vaitkus zaapelował, by nie spekulować na temat zdarzenia i podkreślił, iż najważniejszy jest szacunek dla zmarłego i jego rodziny. W imieniu mieszkańców Połągi złożył wyrazy współczucia bliskim nastolatka.
ZOBACZ: Ciało dryfujące w morzu. "Tożsamość mężczyzny została potwierdzona"
"Jesteśmy wstrząśnięci. Szczególnie bolesne jest uświadomienie sobie, jak gwałtownie piękny rodzinny wieczór nad morzem może przerodzić się w tragedię. Po stracie dziecka nie ma słów, które złagodziłyby ogromny ból. Dzisiaj wszystko inne traci znaczenie w obliczu bólu jednej rodziny" - napisał Vaitkus.
Podziękował służbom, które brały udział w akcji ratunkowej i poszukiwaniach, oraz lekarzom. "Jestem również wdzięczny wszystkim ludziom, którzy wczoraj rzucili się na pomoc ratownikom - trzymając się za ręce, utworzyli żywy łańcuch i próbowali dotrzeć jak najgłębiej w morze. Dziękuję za wasze wysiłki" - czytamy we wpisie mera Połągi.





