To ty płacisz rachunek, bo to ty zużywasz najwięcej!

newsempire24.com 1 dzień temu

Krystyna wyszła za mąż tuż po swoich dwudziestych urodzinach. Jej mąż był od niej sporo starszy, ale różnica wieku w ogóle jej nie przeszkadzała. Trzymała się przy Andrzeju jak przyklejona do ściany. Ostatnio jednak zaczęła żałować, iż w ogóle kiedykolwiek się z nim związała. Oto jej historia.

Mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu, które należy do mojego męża. On dobrze zarabia, ale bardzo często wyjeżdża służbowo konferencje tu, seminaria tam, jakby bez przerwy miał wypełniony kalendarz. Ja, z kolei, prowadzę swój mały biznes. Poza tym uczę się zaocznie. Oczywiście, obowiązków domowych nikt mi nie odpuścił. Staram się utrzymywać porządek, gotować, żeby było domowo.

Mąż płaci za rachunki ja się w to w ogóle nie wtrącam. Ale ostatnio zaczął narzekać, iż zużywam za dużo wody i prądu. Najpierw to zignorowałam, no bo ile można słuchać o tej samej żarówce, która ponoć świeci się godzinami, ale potem jego marudzenie zaczęło mnie już konkretnie wkurzać.

Od dziś Ty płacisz za wodę i prąd! Ja ciągle w pracy, wiecznie w rozjazdach, a rachunki rosną! Co używasz, to płacisz! Reszta opłat na mojej głowie, ale te dwie rzeczy są Twoje. Jak nie zapłacisz, to ci odetną prąd i wodę wielce uprzejmie zapowiedział Andrzej.

Cóż za cudowna rodzinka! Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, czemu tyle tej wody schodzi, a światło nie gaśnie? Może dlatego, iż gotuję, sprzątam, piorę, pracuję przy komputerze?! A w ogóle, po co te pretensje? Może powinnam oszczędzać wodę, siedzieć w ciemnościach i zmywać naczynia w misce na klatce schodowej? Rozum straciłeś czy co?

Nie chcesz płacić? Ja też nie zamierzam. Mogę sobie zamieszkać u rodziców, gdzie nie będę liczyć, ile razy myję ręce czy ile kilowatogodzin zużyłam na Netflixa i Zooma. A Ty sobie gotuj i pierz oraz licz każdą kroplę jak skarb. Polubiłeś te pachnące, świeże koszule? To poszukaj w Google, ile energii i wody zjada pralka!

Po tej tyradzie mój mąż już nie miał żadnych zastrzeżeń. Temat rachunków umarł śmiercią naturalną.

Czy Krystyna postąpiła dobrze, czy nie? Cóż, przynajmniej prąd mamy dalej, a atmosfera jak w saunie.

Idź do oryginalnego materiału