Drogi pamiętniku,
Dziś znowu poczułam ciężar rodzinnych obowiązków, które spływają na mnie jak ciężka torba z zakupami. Mój brat Michał postanowił kupić nowe skarpetki twierdził, iż ich po prostu potrzebuje. Zapytał mnie, czy zamierza pokryć wszystkie wydatki z pieniędzy, które nasz ojciec przeznaczył na mnie. Nie chciałam mu od razu odpowiedzieć, bo w głowie kłębiły się wspomnienia o tym, jak tata ostatnio przelał alimenty na konto byłej żony. Mama, widząc to zamieszanie, przypomniała mu, iż ma założyć, iż jego własne ubrania to nie jedyna potrzeba w rodzinie.
Mama prawie zapłakała, kiedy usłyszała jego słowa, i odłożyła skarpetki z powrotem na półkę. Potem wzięła ze sobą kilka bluz, chcąc przymierzyć jakąś w przymierzalni. Zdziwiła się, iż jedna z bluz kosztuje pięćset złotych. Zliczyła wszystkie ceny i zrozumiała, iż przyznana kwota alimentów nie wystarczy musiała dodać coś od siebie.
Michał wybiegł z przymierzalni, trzymając bluzę w ręku i zachwycony: To jest to, na co czekałem!. Kasjerka w centrum handlowym poprosiła: Proszę zapłacić pięćset dwadzieścia złotych. Mama spojrzała na portfel i zobaczyła tylko czterysta złotych. Zostaw coś, czego nie potrzebujesz teraz rzekła do brata. On jednak nie chciał zostawiać niczego, więc wziął moje pieniądze i nalegał, iż ma do tego prawo, bo nie tylko tata powinien go wspierać, ale i prawo mu to przyznaje.
Z ciężkim sercem wyciągnęłam portfel, wyjęłam gotówkę i położyłam ją na kasie. To pieniądze na miesiąc. Kupcie sobie ubrania, ale nie zapomnijcie o jedzeniu. Nie dam wam już więcej. Spojrzałem na niego z powagą i wyszłam ze sklepu. Wieczorem brata przywitało kilka toreb z nowymi rzeczami, które kupił w markowych butikach. Udało mi się kupić eleganckie skórzane buty. Czy w lodówce pozostało jedzenie? zapytał, a ja odpowiedziałam, iż nie ma, bo już wydał całość na ubrania.
Kiedy próbował przekonać mnie, iż nie żartuję, odparłem: Może lepiej zadzwonię do taty, bo ty mówisz tylko bzdury. Mama uśmiechnęła się i życzyła mu powodzenia. Zadzwoniłam do ojca i poprosiłam o chwilę pod daszkiem potrzebuję miejsca na miesiąc, zapytałam. Dlaczego jesteś na wakacjach? Przesyłaj mi trochę pieniędzy, bo nie mam nic. Rozmowa nie poszła po mojej myśli, ale przynajmniej dowiedziałam się, iż tata planuje połączyć się z byłą żoną, by wyjaśnić, co się stało między nimi.
Michał wrócił do pokoju z smutną miną, a tata zadzwonił do byłej żony. Rozmawiali o tym, iż teraz brat uważa, iż wszystko mu się należy i iż musimy o niego dbać. Mama wyłożyła mu, iż lepiej go wyżywić, bo inaczej umrze z głodu, a resztę alimentów możemy odliczyć na później. Trzy godziny później w domu zabrakło internetu, a brat znów rozgniewał się na mamę: Dlaczego mam teraz płacić za internet? Chyba masz już dosyć, tak jak tata. Zapowiedział, iż od przyszłego miesiąca przeprowadzi się do taty.
Odpowiedziałam mu, iż w rodzinie już są trójka dzieci, więc nie zostanie potraktowany jako jedyny. Obiecał, iż zamieszka u ojca, ale jednocześnie poinformowałam go, iż w następnym miesiącu nie dostanie żadnych alimentów bo ja muszę najpierw pokryć jego koszty, a potem odliczyć to z przyszłych płatności. Mama opowiedziała mu, ile wydaje miesięcznie na nasze utrzymanie i iż jest to znacznie więcej niż alimenty, które dostaje. Wtedy brat zrozumiał, iż był nieuprzejmy wobec mnie i przeprosił zarówno mnie, jak i tatę. Zdecydował się w wakacje podjąć pracę dorywczą, by choć trochę odciążyć mamę finansowo.
To był długi i męczący dzień, ale przynajmniej czuję, iż przynajmniej trochę przywróciłam równowagę w naszej rodzinie. Mam nadzieję, iż kolejne tygodnie będą spokojniejsze.













