– Ceramika naprawdę może uzależniać. To hobby wciąga, wciąga człowieka bez reszty – mówi Marta Jamruszka z Piotrowic, właścicielka sklepu Perełki Ceramika Upominki.
Marta jest osobą nietuzinkową, pomysłową, która w pewnym momencie swojego życia postawiła na siebie oraz na to, by spełniać się również trochę zawodowo jako aktywna mama. – Odkąd pamiętam miałam słabość do ceramiki bolesławieckiej. Od kilku lat piłam kawę z Bolesławca w filiżance podarowanej od mojej Mamy. Codziennie ta zwykła, a zarazem niezwykła kawa smakowała wyjątkowo…. Któregoś dnia pojawił się zarys pomysłu… A może ceramika tu i teraz? Chciałam przecież stworzyć „coś” mojego, z duszą, z klimatem, miejsce tętniące życiem, ale nie tylko miejsce zakupu „jakiegoś przedmiotu”, a i rozmów oraz wymiany doświadczeń między ludźmi, którzy zauważają piękno w tym co ja. Postawiłam więc na Bolesławiec – tymi słowami naszą rozmowę zaczyna Marta.
Zapytana przez nas dlaczego właśnie ceramika, odpowiada krótko, iż ludzie szukają oryginalności, a nie tego, co masowo proponuje nam jakiś większy sklep. Chciała też nawiązać tym samym do tradycji polskiej, naszego kulturowego klimatu, czegoś, co nie wyjdzie z mody zaraz.
– Myślę, iż to wszystko ściśle wiązało się również moim zamiłowaniem do gotowania, i tego, iż przecież najpierw jemy oczyma, a gdy podane jest ładnie i estetycznie, w pięknym, manualnie malowanym naczyniu, jeszcze bardziej podkreśla to smak, a przede wszystkim wygląd danej potrawy. I gdy patrzymy na głęboki talerz w kolorze kobaltu… to możemy podać w nim zupę, krem, makaron, przystawkę czy choćby deser… I to jest wyjątkowe w tej niezwykłości, iż posiłek to nie tylko jedzenie, a spędzenie czasu z rodziną, z najbliższymi, z ludźmi, których kochamy czy lubimy… Delektowanie się tym co widzimy, co jemy i co lub kto otacza nas dookoła – dodaje Marta.
To właśnie kobalt króluje w sklepie naszej rozmówczyni, a to znak rozpoznawalny ceramiki bolesławieckiej. Tutaj możemy też kupić wiklinę od lokalnego producenta oraz naturalne kosmetyki takie jak pudry, sole do kąpieli, kremy oraz świece sojowe prosto z pasieki, bo Marta od długiego czasu jest miłośniczką natury i zielarstwa. Czynnie uczestniczy w szkoleniach i warsztatach, a swoją pasję do ceramiki chce przekazywać też innym na festynach, dniach rodziny, organizując również spotkania w sklepie.
– Chciałabym, by przychodzili tutaj ludzie, którzy podzielają moją pasję, widzą coś więcej w tym, niż tylko przedmiot. Jako pasjonatka ceramiki bolesławieckiej szczególnie cenię cały proces tworzenia – od pierwszego pomysłu, aż po gotowy wyrób. Jest on dla mnie niezwykle fascynujący. Miałam okazję odwiedzić Żywe Muzeum Ceramiki, gdzie mogłam zobaczyć cały cykl powstawania ceramiki: od przygotowania masy i formowania naczyń w specjalnych formach, przez suszenie i wypalanie, aż po manualne zdobienie, szkliwienie i końcowe wypalanie. Wzięłam również udział w warsztatach, podczas których samodzielnie malowałam wybrane naczynia – i przekonałam się, iż wbrew pozorom wymaga to dużej precyzji i cierpliwości. To doświadczenie jeszcze bardziej pogłębiło mój szacunek do rękodzieła. Fascynuje mnie to, iż każdy ceramiczny przedmiot jest unikatowy oraz ma własny charakter i historię. Wiem też, iż przede mną jeszcze długa droga – poznanie wszystkich wzorów i tradycji związanych z ceramiką bolesławiecką to prawdziwa przygoda. Bardzo lubię rozmowy z gośćmi Perełek o ich ulubionych wzorach, kolorach i kształtach naczyń. To inspirujące odkrywać, jak różne emocje i wspomnienia mogą wiązać się z ceramiką oraz jak każdy odnajduje w niej coś wyjątkowego. Kończąc chciałabym podziękować wszystkim, szczególnie moim najbliższym w dążeniu do celu, do tego, co stworzyłam tutaj – powiedziała.

















