Mazury słyną z jezior i lasów, ale skrywają także jedną z najbardziej niezwykłych atrakcji w kraju. W niewielkiej Rapie znajduje się piramida, która od ponad dwóch stuleci budzi zainteresowanie historyków i miłośników nietypowych zabytków. Jej historia łączy fascynację starożytnym Egiptem, rodzinny dramat oraz wyjątkowe rozwiązania architektoniczne.
REKLAMA
Zobacz wideo Liczne atrakcje w Poznaniu. Miasto doceniono za granicą
Tajemnicza piramida ukryta w lesie. To jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Polsce
Rapa leży zaledwie dziewięć kilometrów od Bań Mazurskich i około półtora kilometra od granicy z obwodem królewieckim. Mieszka tam kilka ponad sto osób, jednak każdego roku wieś odwiedzają tłumy turystów. Wszystko za sprawą nietypowej budowli z 1811 roku.
Piramida w Rapie została wzniesiona jako rodzinny grobowiec rodu Fahrenheidów i należy do nielicznych tego typu budowli w Europie. Jej fundator, baron Friedrich von Fahrenheid, był kolekcjonerem dzieł sztuki i mecenasem artystów. Studiował w Królewcu, a podczas podróży zainteresował się starożytnym Egiptem. To właśnie ta fascynacja skłoniła go do stworzenia w swoim majątku konstrukcji inspirowanej egipskimi piramidami.
Budowla powstała z myślą o mumifikacji ciał. Grobowiec do dziś zadziwia badaczy
Pierwszą osobą pochowaną w grobowcu była trzyletnia córka barona, Ninette, która zmarła na szkarlatynę. Później spoczęło tam jeszcze siedmiu członków rodziny, w tym sam Friedrich von Fahrenheid. Wewnętrzne ściany piramidy nachylono pod kątem 51°52', dokładnie takim samym jak w klasycznych piramidach egipskich. Budowla ma wysokość 15,9 metra, kwadratową podstawę o bokach długości 10,4 metra oraz trzy kanały wentylacyjne. Zgodnie z założeniami miały one stworzyć warunki sprzyjające naturalnej mumifikacji ciał.
Według badań i zachowanych opisów warunki panujące w grobowcu sprzyjały naturalnej mumifikacji ciał, a szczątki zachowały się w wyjątkowo dobrym stanie. Do budowli prowadziła specjalnie usypana grobla poprowadzona przez podmokły teren. Historyczne opisy wskazują, iż wzdłuż drogi ustawiono rzeźby, które podkreślały reprezentacyjny charakter tego miejsca.
Zabytek był niszczony przez lata. Dopiero niedawno odzyskał dawny wygląd
Po sprzedaży majątku przez rodzinę Fahrenheidów piramida na wiele lat popadła w zapomnienie. Z czasem ukrył ją otaczający las, a podczas obu wojen światowych grobowiec został splądrowany przez żołnierzy szukających kosztowności. Później obiekt wielokrotnie dewastowali także szabrownicy i ciekawscy turyści. W 2015 roku piramidę przebadali archeolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego, a rok później rozpoczęto prace zabezpieczające obiekt i oczyszczono kanały wentylacyjne. Dopiero w kolejnych latach przeprowadzono kompleksową renowację, która kosztowała blisko 890 tysięcy złotych. Wzmocniono konstrukcję i zabezpieczono wnętrze przed kolejnymi zniszczeniami.
Zwiedzający nie mają dziś dostępu do wnętrza grobowca. Budowlę można oglądać wyłącznie z zewnątrz oraz przez zakratowane okna, co ma chronić zabytek przed uszkodzeniem. Mimo tego piramida w Rapie pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych atrakcji Mazur i wciąż przyciąga osoby zainteresowane historią oraz nietypową architekturą.




