Tłusty Czwartek. Słodka historia Wojciecha Hetmana, cukiernika z Chełma

wschodni24.pl 1 godzina temu

Tłusty Czwartek to jeden z tych dni w roku, na który czekają zarówno mali, jak i więksi miłośnicy słodkości. Choć kalendarz datuje go jako ostatni czwartek przed Wielkim Postem, jego tradycje sięgają znacznie dalej – aż do starożytności.

Korzenie Tłustego Czwartku sięgają starożytnego Rzymu, gdzie w okresie końca karnawału organizowano obfite uczty i spożywano tłuste potrawy, by przygotować się na nadchodzący post.

W Polsce zwyczaj ten pojawił się w średniowieczu, łącząc się z lokalnymi tradycjami i obyczajami ludowymi. Dawniej jedzono nie tylko słodkie pączki, ale również tłuste mięsa, smażone ciasta i różne potrawy, które miały zapewnić dostatek i szczęście w nadchodzącym roku.

Legenda głosi, iż każdy, kto nie zje choćby jednego pączka w Tłusty Czwartek, może nie mieć szczęścia w nadchodzących miesiącach – dlatego w Polsce tradycja ta jest tak żywa i szeroko celebrowana.

Pączki – król tradycji

Pączki, jakie znamy dziś – puszyste kule z aromatycznym nadzieniem i słodką polewą – to efekt ewolucji kuchni i zmian kultur kulinarnych na przestrzeni wieków. Najbardziej klasyczne wersje mają nadzienie różane lub marmoladowe, polane lukrem albo obsypane cukrem pudrem.

Wojciech Hetman – legenda chełmskiego cukiernictwa

Gdy już jesteśmy przy tak słodkim święcie, warto wspomnieć o ikonie chełmskiego cukiernictwa Wojciechu Hetmanie.

Wojciech Hetman to postać, którą zna chyba każdy mieszkaniec Chełma i okolic – cukiernik, rzemieślnik, mistrz smaku i lokalny przedsiębiorca o długiej i barwnej historii. Jego przygoda z cukiernictwem rozpoczęła się bardzo wcześnie – już 3 maja 1959 roku, kiedy to jako urodzony w Radomiu młodzieniec podjął pracę w tamtejszej cukierni, ucząc się zawodu od podstaw. To właśnie tam rozbudziła się jego pasja do wypieków i słodkości, które potem stały się jego życiową misją.

Po latach praktyki i zdobywaniu doświadczenia, w 1989 roku Wojciech Hetman otworzył własną cukiernię w Chełmie, mieszczącą się przy ulicy Lwowskiej 1. Miejsce to gwałtownie stało się znane nie tylko z pysznych ciast i deserów, ale przede wszystkim z wyjątkowego podejścia do tradycji cukierniczej i jakości składników.

Tradycja i pasja – recepta na sukces

Cukiernia Hetman nie była tylko kolejnym sklep z ciastkami – to było miejsce, w którym tradycja i rzemieślnicze podejście były fundamentem działalności. Pan Wojciech nie korzystał z gotowych miksów czy sztucznych dodatków; wszystko przygotowywano „po staremu”, z dokładnym odmierzaniem składników i szacunkiem do procesu pieczenia.

Znany był z tego, iż nadzienie pączków wkłada się przed smażeniem, co było rzadkością w czasach, gdy większość cukierni robiła to dopiero po usmażeniu. To jeden z powodów, dla których jego wyroby cieszyły się ogromnym uznaniem.

Za kulisami – życie i wyzwania

Działalność cukiernicza Hetmana to historia nie tylko słodkiego sukcesu, ale też wyzwań i dramatów. W latach 90. cukiernia musiała stawić czoła zmianom prawnym dotyczącym własności lokalu – dopiero uchwała rady miasta pozwoliła Wojciechowi wykupić lokal, który wcześniej prowadził. Niestety, okres ten wiązał się z poważnymi problemami osobistymi, w tym chorobą żony, co było dla niego ogromnym obciążeniem.

Dziś cukierni już nie ma, ale dla wielu mieszkańców Chełma Hetman to nie tylko cukiernia – to symbol jakości, rzemiosła i lokalnej tradycji. Przez dekady jego pączki, ciasta i desery były częścią codziennych świętowań, rodzinnych spotkań i miejskich tradycji, takich jak Tłusty Czwartek.

Idź do oryginalnego materiału