Jest jakościowo, stylowo, a przede wszystkim smacznie. Zabieramy was na napoletanę do nowo otwartej Tłustej Oliwy w Manufakturze.

Trudno w Tłustej Oliwie rozpoznać lokal dawnej Szpulki. Jest jasno, bardziej przestronnie, dominuje seledynowa zieleń, a sercem lokalu jest przywieziony prosto z Włoch piec do pizzy. Tłusta Oliwa dopiero się otworzyła, a już może się pochwalić certyfikatem AVPN. Tym samym stała się drugim w Łodzi i trzecim w województwie członkiem Stowarzyszenia Prawdziwej Pizzy Neapolitańskiej. Zajrzyjmy więc do wspomnianego pieca i spróbujmy nowej pizzy w mieście.

Tłusta Oliwa i pizza z certyfikatem
Aby uzyskać certyfikat, należy spełnić określone normy: szkolenia, odpowiedni piec, składniki o kontrolowanych pochodzeniu czy warunki przygotowywania i wypieku pizzy. Przed wpisaniem na listę AVPN lokal jest sprawdzany przez przedstawiciela Stowarzyszenia. Ekipa Tłustej Oliwy dobrze odrobiła zadanie. Dostaniecie tu ładnie wyrośniętą napoletanę (ciasto nie traci gwałtownie swoich adekwatności, sprawdziło się również po podgrzaniu następnego dnia). jeżeli tylko mogę, zaglądam też na zaplecze. W Tłustej Oliwie możecie zrobić to sami, ponieważ cały proces produkcyjny odbywa się na oczach gości. Na górze pomieszczenie do przygotowywania ciasta i magazyn, na dole wypiek i otwarty bar.


Prosto z Włoch
Ania i Marcin (założyciele Tłustej Oliwy, znani również z innych restauracji) osobiście poszukiwali dostawców (na targach we Włoszech, w małych włoskich manufakturach). Mąka Paolo Mariani z rzemieślniczego włoskiego młyna, warzywa z Casa Marazzo, limoncello jedynie z amalfijskich cytryn, choćby pucharki do deserów zostały manualnie wykonane w okolicach Neapolu. To jedyne miejsce w Łodzi, które ma nalewaki z piwem Birra Moretti (zwróćcie uwagę – są zamontowane w ścianie). Piwo jest oczywiście w opcji zero, podobnie jak wino, aperol i limoncello, a do tego włoskie lemoniady, Lemon Soda i woda. Dla mnie hitem są też ich włoskie pudełka. Możecie od nich oderwać wierzch (super wygodne rozwiązanie!), jest również perforacja z łopatką do nakładania, a z kwadratowego kartonu można złożyć prostokątną połówkę.
Ania i Marcin
Napoletana, panuozzo i limone
Jak we włoskiej pizzerii – menu jest krótkie i treściwe, dominują w nim klasyki. Na początek przystawki: burrata, bruschetta, stracciatella i panuozzo z porchettą (ceny od 38 do 44 zł). Zjadłam kanapkę – wszystko tu jest na swoim miejscu. Ciasto delikatnie chrupie, a zarazem jest miękkie w środku, panuozzo jest duże, bogato nadziane, a mozzarella, pomidorki i domowe pesto sprawiają, iż jest idealnie wilgotne.
Panuozzo – Tłusta OliwaCzas na napoletanę. 5 pozycji w dziale bianca, 9 z pomidorami San Marzano DOP. Królują tradycyjne włoskie dodatki: mozzarella, wędzona provola, mortadella, salami Napoli, burrata, kilka rodzajów włoskich pomidorów, karczochy czy brokuły friarelli. Tu bronić ma się dobre ciasto i jakościowe składniki i tak właśnie się dzieje. Ceny wahają się w przedziale 29-56 zł (margherita kosztuje 37 zł).


Na deser tiramisu lub limone. Wybór padł na lody śmietankowo-cytrynowe podane w cytrynie, które pięknie prezentują się we włoskim pucharku. To będzie letni hit, ale ja mogę je jeść o każdej porze roku. Dobry balans między słodkimi i kwaśnymi nutami, a za sprawą śmietanki bardziej bogata, kremowa struktura, niż w popularnych cytrynowych sorbetach.


Dopracowane w najmniejszym detalu
Ponieważ jedzenie odgrywa tu główną rolę, wystrój zostawiłam na koniec, ale na pewno nie można go pominąć, bo Tłusta Oliwa bardzo fajnie wygląda. To jakościowe detale, które nie są zobowiązujące, nie tworzą bariery ekskluzywności, a wręcz przeciwnie – przytulne, ciepłe miejsce. Logo zaprojektowały Ola i Hania z łódzkiej pracowni Polka.dot, jedzący pizzę Oliwek jest dziełem Blanki Biernat, zaś zdobiące ściany grafiki namalował sam Maciej Pluciński. Do tego piękne włoskie płytki, rośliny, zioła i światło oraz gwar, jak we włoskiej pizzerii, bo do Tłustej Oliwy czeka kolejka przed wejściem.
















