Teściowa postanowiła zamieszkać w moim mieszkaniu i przekazać swoje lokum mojej córce Mój mąż wychował się w dużej rodzinie. Teściowa rodziła dzieci aż do narodzin swojej ukochanej córki – dziwna taktyka, ale nie moja sprawa, by to oceniać. Zawiłe gry rodzinne Kiedy wyszłam za mąż, sądziłam, iż wygrałam los na loterii. Dawid wydawał się odpowiedzialny, odważny, silny. Wiedział, co znaczy rodzina, ale nie potrafił odciąć się od matki i młodszej siostry. Teściowa nie wykazywała szczególnej troski o synów, ale dobro córki zawsze było na pierwszym miejscu. Poznałam Luizę, gdy miała 10 lat. Na początku mi to nie przeszkadzało, ale po kilku latach zaczęło drażnić. Nie chciała się uczyć, zadawała się z nieodpowiednimi chłopcami, a wszystkim musiał zajmować się mój mąż. Szwagierka potrafiła zadzwonić po pomoc choćby w środku nocy. Miałam nadzieję, iż Luiza dorośnie, wyjdzie za mąż i problem się rozwiąże. Ale skąd! Kiedy zdecydowała się na ślub, teściowa nakłoniła braci do złożenia się na uroczystość, bo sama nie miała pieniędzy. Jej wybranek był biedny i słabo zarabiał, więc młodzi zamieszkali z teściową. Dziecko, potem kolejne… Teściowa zorientowała się, iż tak długo się nie da. Wymyśliła „idealne” rozwiązanie – przeprowadzi się do nas, a swoje mieszkanie odda córce. Tyle iż to JA kupiłam nasze mieszkanie za własne pieniądze, a mój mąż nie dołożył ani grosza! Co ciekawe, on też jest zadowolony z tego układu i mówi: „Mama ci pomoże”. Mamy dwupokojowe mieszkanie. Ale ja nie chcę rezygnować z własnej wygody i dzielić przestrzeni z kimś innym. Teściowa jest przekonana, iż musimy ją przyjąć, bo mój mąż, jako najstarszy syn, powinien dbać o rodziców. Kocham męża, rozwód nie wchodzi w grę. Ale jak go sprowadzić na ziemię? Jak mu wytłumaczyć, iż życie z jego mamą to koszmar? Może ktoś ma dla mnie jakąś radę?

newskey24.com 6 dni temu

Tej nocy, gdy księżyc wisiał nad Warszawą jak ogromne oko bez powieki, teściowa postanowiła zamieszkać w moim mieszkaniu, a swoje podarować mojej córce.

Mój mąż wyrósł w licznej rodzinie, gdzie dzieci pojawiały się raz po raz, aż wreszcie narodziła się upragniona córka. Dziwaczne to było, ale nie moja rzecz oceniać takie polskie sprawy rodzinne.

Gdy wyszłam za Mateusza, myślałam, iż trafiłam na szczęście. Odpowiedzialny, odważny, silny wiedział, co to znaczy rodzina. Mimo tego nie potrafił odciąć pępowiny, która go wiązała z matką i młodszą siostrą. Teściowa nie pałała wyjątkową miłością do synów, ale dobro córki stawiała na szczycie Mariackiej Wieży.

Jagoda miała dziesięć lat, gdy ją poznałam. Początkowo mnie nie drażniła, ale po pięciu latach rosło we mnie rozdrażnienie. Nauka ją nużyła, zadawała się z szemranymi chłopakami, a wszystkim musiał zajmować się mój mąż. Siostra mojego męża mogła zadzwonić po jego pomoc w środku nocy, a on biegł jakby mu się śniło.

Liczyłam, iż Jagoda dorośnie, wyjdzie za mąż i wszystko się ułoży. Ale gdzie tam! Gdy postanowiła się pobrać, matka zmusiła braci, żeby złożyli się na wesele, bo sama nie miała grosza. Pan młody był biedny jak mysz kościelna, więc świeżo poślubieni zamieszkali z teściową.

Dziecko jedno, potem drugie Teściowa nagle odkryła, iż dłużej się już tak nie da. Wtedy znalazła błyskotliwe rozwiązanie przeprowadzi się do nas, a swoje mieszkanie odda córce. Ale czy to w porządku? Przecież mieszkanie kupiłam za własne złotówki, a mój mąż nie dorzucił ani grosza! Najdziwniejsze, iż jemu ta sytuacja zupełnie odpowiada stwierdza tylko, iż mama mi pomoże.

Mamy dwupokojowe mieszkanie. Ja jednak nie chcę oddawać swojego komfortu i dzielić przestrzeni z kimś innym. Teściowa jest pewna, iż musimy ją przygarnąć, bo Mateusz to najstarszy syn, który, jak przystało po polsku, powinien dbać o dobro rodziców.

Kocham męża, rozwód nie wchodzi w grę. Ale jak go zbudzić z tego snu? Jak mu powiedzieć, iż życie z jego matką to koszmar? Może ktoś z tego sennego tłumu da mi jakąś radę?

Idź do oryginalnego materiału