Teściowa postanowiła zamieszkać w moim mieszkaniu i oddać swoje córce – mimo iż to ja kupiłam mieszk…

twojacena.pl 1 godzina temu

Dziennik osobisty, czerwiec

Nigdy nie myślałam, iż moje życie rodzinne stanie się tak skomplikowane. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, iż sytuacja mnie przerasta. Moja teściowa postanowiła przeprowadzić się do mojego mieszkania i oddać swoje własnej córce.

Mój mąż, Marek, wychowywał się w dużej, tradycyjnej rodzinie. Jego mama rodziła dzieci aż do chwili, gdy pojawiła się na świecie jego ukochana siostra, Zuzanna. Specyficzne podejście, ale to nie moja sprawa, by to oceniać.

Gdy wychodziłam za Marka, wydawało mi się, iż trafiłam na mężczyznę odpowiedzialnego i odważnego kogoś, kto rozumie, czym jest rodzina. Jednak od zawsze był bardzo związany z matką i młodszą siostrą. Teściowa nie ukrywała, iż jej synowie są jej adekwatnie obojętni, natomiast dobro córki zawsze było najważniejsze.

Zuzannę poznałam, kiedy miała 10 lat. Na początku mi nie przeszkadzała, ale po pięciu latach jej obecność zaczęła mi ciążyć. Nie chciała się uczyć, zadawała się z niewłaściwym towarzystwem, a za jej wybryki musiał zawsze odpowiadać Marek. Siostra potrafiła zadzwonić po pomoc choćby w środku nocy!

Miałam nadzieję, iż Zuzanna dorośnie, wyjdzie za mąż i wszystko się ułoży. Ale gdzie tam! Gdy się zaręczyła, teściowa od razu zażądała, żeby bracia zrobili zrzutkę na wesele, bo sama nie miała na nie oszczędności. Jej przyszły mąż był biedny, zarabiał ledwie tyle, by przeżyć, więc młodzi zostali zmuszeni do zamieszkania z teściową.

Potem pojawiły się dzieci jedno, drugie… Teściowa w końcu zdała sobie sprawę, iż w takich warunkach nie chce dłużej mieszkać. I znalazła idealne rozwiązanie przeprowadzi się do mnie i Marka, a swoje mieszkanie przekaże Zuzannie. A przecież to ja zaoszczędziłam na nasze mieszkanie, wydając swoje pieniądze, podczas gdy Marek nie dołożył choćby złotówki! Co ciekawe, jemu ta sytuacja zdaje się w ogóle nie przeszkadzać twierdzi wręcz, iż mama nam pomoże.

Mamy dwupokojowe mieszkanie, ale nie zamierzam rezygnować ze swojego komfortu i dzielić przestrzeni z kolejną osobą. Teściowa jest przekonana, iż powinnam ją przyjąć pod swój dach, bo przecież mój mąż najstarszy syn, powinien zadbać o dobro rodziców.

Kocham Marka, rozwód nie wchodzi w grę. Ale jak mam mu uświadomić, iż wspólne mieszkanie z jego matką to dla mnie gehenna? Jak mu wyjaśnić, iż moje poczucie bezpieczeństwa i prywatność są dla mnie równie ważne jak rodzinne zobowiązania? Może ktoś, kto to przeczyta, da mi jakąś radę…

Idź do oryginalnego materiału