Moja teściowa postanowiła zamieszkać u nas, a własne mieszkanie przepisała swojej córce.
Mój mąż, Marcin, dorastał w wielodzietnej rodzinie. Moja teściowa, Pani Stanisława, rodziła dzieci tak długo, aż urodziła wymarzoną córkę. Trochę dziwna logika, ale nie mi to oceniać.
Kiedy żeniłem się z Marcinem, wierzyłem, iż wygrałem los na loterii. Wydawał się odpowiedzialny, zaradny, silny. Wiedział, czym jest rodzina, ale odcięcie się od matki i młodszej siostry nie wchodziło w grę. Teściowa nie troszczyła się szczególnie o synów, za to szczęście córki stawiała ponad wszystko.
Małgorzata, młodsza siostra Marcina, miała dziesięć lat, gdy się poznaliśmy. Na początku była mi obojętna, z czasem jednak stała się uciążliwa. W szkole szło jej słabo, trzymała się szemranych kolegów, a za każdym razem, gdy coś się działo, Marcin musiał rozwiązywać jej problemy. Szwagierka potrafiła dzwonić do niego choćby w środku nocy po wsparcie.
Liczyłem, iż Małgorzata w końcu dorośnie, pójdzie na swoje i wszystko się unormuje. Skądże! Gdy zapowiedziała ślub, teściowa kazała synom zrzucić się po kilka tysięcy złotych na wesele, bo sama nie miała grosza. Jej przyszły mąż był skromnie uposażony, zarabiał niewiele, więc młodzi musieli zamieszkać razem z Panią Stanisławą.
Urodziło im się jedno dziecko, potem drugie I wtedy teściowa pojęła, iż nie wytrzyma dłużej w takiej ciasnocie. Wtedy wpadła na idealny pomysł ona się przeprowadzi do nas, a swoje dwupokojowe mieszkanie oddać córce. Bardzo ciekawe, zważywszy, iż nasze mieszkanie kupiłem za własne, ciężko zarobione pieniądze, a mój mąż nie dołożył choćby złotówki. Co więcej, on sam raduje się z tego rozwiązania, twierdząc: Moja mama ci pomoże.
Mamy tylko dwa pokoje. Ja nie zamierzam jednak rezygnować z naszej prywatności i komfortu na rzecz dzielenia przestrzeni z kimś innym. Pani Stanisława jest przekonana, iż mamy wobec niej święty obowiązek Marcin jako najstarszy syn powinien opiekować się matką.
Kocham swojego męża, rozwód nie wchodzi w grę, ale jak mam przemówić mu do rozsądku? Jak pokazać mu, iż mieszkanie pod jednym dachem z jego matką to droga przez mękę? Może ktoś z was coś mi poradzi?





