Niektóre historie miłosne brzmią jak gotowy scenariusz na film. Niektórzy wierzą, iż nie są one dziełem przypadku, ale elementem misternie utkanego wcześniej planu – takiego, który przez całe życie raz popycha nas ku pewnym osobom, a innym razem od nich odsuwa, by w końcu doprowadzić nas dokładnie tam, gdzie powinniśmy się znaleźć. Właśnie o takich niezwykłych trajektoriach ludzkich spotkań opowiadać ma „teoria niewidzialnej nici”. Brzmi niezwykle romantycznie, ale zanim pozwolimy się jej całkowicie oczarować, warto pamiętać, iż ma ona zarówno jasne, jak i ciemne strony.