O 32 proc. więcej uratowanych osób w Tatrach w te wakacje niż w ubiegłoroczne - przekazało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. - Absolutnie wszelkie rekordy, o ile chodzi o działania w Tatrach - powiedział Grzegorz Kubicki, ratownik dyżurny TOPR w rozmowie z PAP. Jednocześnie wzrosła liczba wypadków śmiertelnych - z jednego do siedmiu.
"Te wakacje były rekordowe". TOPR uratowało w Tatrach więcej osób

Ratownicy udzielili pomocy 541 osobom. To o 130 więcej niż w zeszłoroczne wakacje. Większość poszkodowanych to uczestnicy wypadków turystycznych – 523 osoby. Jest to o 120 więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W opinii Grzegorza Kubickiego ma to związek z dużym ruchem turystycznym w górach. TOPR nie dysponuje jednak na razie pełnymi danymi frekwencyjnymi Tatrzańskiego Parku Narodowego.
W te wakacje było więcej wypadków śmiertelnych. - Statystyka jest zła. W zeszłym roku mieliśmy jeden przypadek śmiertelny, w tym roku aż siedem, więc jest to bardzo, bardzo duży wzrost - powiedział dyżurny TOPR. Podkreślił, iż znalazły się w tym nagłe zachorowania, a wśród nich przypadku zatrzymania krążenia.
Przyczyny wypadków w górach. TOPR podał szczegóły
Wypadki zdarzały się najczęściej z powodów upadków i potknięć - takich zdarzeń były 224. Drugie miejsce zajęły z kolei przypadki zachorowania - było ich 171. W tej kategorii znalazły się zasłabnięcia, odwodnienia i problemy zdrowotne, jak zaznaczył Kubicki. Uważa on, iż niektóre z wypadków mogą być związane z niewystarczającym przygotowaniem organizmu do wysiłku, brakiem kondycji tudzież zabraniem ze sobą za małej ilości wody.
ZOBACZ: Nagłe zatrzymanie krążenia na szlaku. Turysta zmarł w trakcie wędrówki po Tatrach
- Faktycznie jest tych zachorowań więcej. Jest to związane m.in. z dzisiejszym, siedzącym trybem pracy i życia. Nagle ludzie wychodzą na szlak, może nieodpowiednio przygotowani i nieadekwatnie do swojej kondycji - przekazał.
Grzegorz Kubicki zauważył jednak, iż pogorszenie statystyk nie musi od razu oznaczać, iż turyści są w gorszej kondycji. Liczbę osób potrzebujących pomocy należy bowiem odnieść do ogólnej liczby turystów odwiedzających Tatry, a tych z każdym rokiem jest coraz więcej, jak zaznaczył ratownik.
Więcej akcji z użyciem śmigłowca
W tegoroczne wakacje więcej było też wypadków związanych z upadkami z wysokości, zabłądzeniem, brakiem umiejętności turystycznych. Wzrosła też liczba akcji z wykorzystaniem śmigłowca. W zeszłe lato było ich 87, w te - 156. - Mamy prawie 80-procentowy wzrost w stosunku do zeszłych wakacji - mówił Kubicki.
ZOBACZ: Śmiertelny wypadek na Rysach. 30 ratowników TOPR w akcji
Ratownik podkreślił, iż większość wypadków ma miejsce w niskich partiach Tatr, gdzie panuje największy ruch. Tam dominują potknięcia, upadki, zasłabnięcia. Jednak wzrost liczby działań z wykorzystaniem śmigłowca oznacza, iż jest więcej niebezpiecznych zdarzeń w wyższych partiach gór.
TOPR korzystało z dronów, by patrolować teren czy wspierać akcje ratownicze, szczególnie przy niesprzyjającej pogodzie. Kubicki podkreślił również znaczenie ochotników. - Gdyby nie duże zaangażowanie naszych ratowników ochotników, którzy pomagają zawodowym w udzielaniu pomocy, to dotarcie, szczególnie w godzinach nocnych, kiedy potrzebujemy kogoś np. znieść, byłoby problematyczne - powiedział.






