Tani wybór, srogie skutki? Chemiczka ostro o desce do krojenia. "Nie widzę powodów, by ją kupować"

kobieta.gazeta.pl 4 godzin temu
Dlaczego lepiej nie używać plastikowych desek do krojenia? Choć są wygodne i dostępne w każdym sklepie, budzą wiele wątpliwości. Chodzi nie tylko o trwałość materiału, ale przede wszystkim o niewidzialne drobinki, które mogą trafiać do jedzenia. Chemiczka wyjaśniła, z jakimi zagrożeniami może się to wiązać.
Deska do krojenia leży w niemal każdej kuchni i rzadko kto zastanawia się nad jej wyborem dłużej niż kilka minut. W sklepach półki uginają się od modeli z drewna, bambusa, szkła, kamienia i plastiku. Najczęściej do koszyka trafia jednak ta z tworzywa, bo kosztuje najmniej i wydaje się najbardziej praktyczna. Problem w tym, iż cena to nie wszystko. Ważne jest też to, jak powierzchnia reaguje na codzienne krojenie. Sylwia Panek, autorka profilu @wzdrowymdomu, tłumaczy, co dzieje się z plastikiem pod ostrzem noża i dlaczego może to mieć znaczenie dla zdrowia domowników.


REKLAMA


Zobacz wideo Co jest numerem jeden w polskiej kuchni? [SONDA]


Dlaczego nie używać plastikowych desek do krojenia? Mikroplastik to niewidzialny wróg
Popularna chemiczka zwraca uwagę przede wszystkim na zjawisko, o którym jeszcze kilka lat temu kilka się mówiło, a dziś coraz częściej pojawia się w kontekście codziennych nawyków w kuchni. Chodzi o ścieranie się plastiku podczas zwykłego krojenia.
Badania pokazują, iż pod wpływem krojenia z plastikowych desek uwalniają się fragmenty mikroplastiku, który może potem trafić do przygotowywanego jedzenia - szczególnie przy twardszych produktach
- czytamy w jej poście. Chodzi o drobinki mniejsze niż 5 mm. Część z nich można dostrzec, ale spora ilość pozostaje niewidoczna. To właśnie one mogą trafiać do organizmu razem z mięsem czy marchewką.
Ekspertka podkreśla, iż problem nasila się wraz z użytkowaniem. Plastik gwałtownie się rysuje. W zagłębieniach pozostają resztki jedzenia i wilgoć.
Nowe plastikowe deski są łatwe do umycia i neutralne mikrobiologicznie, ale gdy tylko zaczną się na nich pojawiać zarysowania od noża, pojawia się problem
- wyjaśnia. Z czasem czyszczenie staje się mniej skuteczne, a powierzchnia przestaje być tak gładka jak na początku.


Ciekawie wygląda porównanie plastiku z drewnem. W powszechnej opinii to sztuczne tworzywo uchodzi za łatwiejsze w utrzymaniu czystości. Sylwia Panek zwraca jednak uwagę, iż badania nie dają mu jednoznacznej przewagi. Dobrze pielęgnowana drewniana deska może ograniczać namnażanie bakterii skuteczniej niż zużyta, pełna nacięć powierzchnia z plastiku.
Klucz tkwi w codziennych nawykach. Drewno trzeba dokładnie umyć od razu po krojeniu, szczególnie gdy miało kontakt z mięsem. Nie służy mu ani zmywarka, ani długie moczenie w zlewie. Nadmiar wody wnika w strukturę, osłabia materiał i z czasem prowadzi do mikropęknięć. A to już prosta droga do problemów z higieną. Właśnie dlatego chemiczka jasno określa swoje stanowisko.
Plastik nie jest fantastik! Ja naprawdę nie widzę żadnych powodów, aby taką kupować
- stwierdza. W zamian wskazuje inne rozwiązania. Poleca deski drewniane i bambusowe, a także modele szklane, stalowe lub kamienne. Choć każde z nich ma swoje minusy, to nie wiążą się z uwalnianiem mikroplastiku do żywności.


Dlaczego mikroplastik jest szkodliwy? Naukowcy coraz uważniej przyglądają się drobinkom
Mikroplastik jeszcze kilka lat temu kojarzył się głównie z zaśmieconymi oceanami i dryfującymi wyspami odpadów. Dziś temat wraca w zupełnie innym kontekście. Badacze znajdują jego ślady w ludzkim organizmie. Wykryto go we krwi, płucach, wątrobie, a choćby w mózgu. Zespół z University of New Mexico potwierdził obecność mikroskopijnych cząstek plastiku w różnych narządach i zasugerował, iż mogą przekraczać barierę krew-mózg. To pokazuje, iż ciało nie zawsze potrafi sobie z nimi poradzić.


Co adekwatnie może się wtedy dziać? Naukowcy wskazują kilka możliwych scenariuszy. Organizm traktuje drobinki jak ciało obce, więc uruchamia reakcję obronną. jeżeli kontakt z nimi jest stały, może utrzymywać się stan zapalny. Druga kwestia to skład plastiku. To nie tylko sam polimer, ale też dodatki chemiczne, barwniki i stabilizatory. Część z nich zalicza się do substancji zaburzających gospodarkę hormonalną, które mogą wpływać na funkcjonowanie organizmu.


O rosnącym problemie mówił m.in. prof. Matthew Campen. Zwracał uwagę, iż stężenie mikroplastiku w tkankach zwiększa się z roku na rok. W badaniach wykryto go między innymi w łożysku i nasieniu, co otwiera dyskusję o możliwym wpływie na płodność i rozwój płodu. Z kolei eksperci z amerykańskiej organizacji pozarządowej Ocean Conservancy oraz University of Toronto udokumentowali obecność drobinek plastiku w wielu próbkach żywności białkowej, szczególnie tej przetworzonej.
Czy mikroplastik wywołuje konkretne schorzenia? Na to pytanie nauka nie ma jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Analizowany jest możliwy związek z chorobami neurodegeneracyjnymi, w tym z Alzheimerem, a także z zaburzeniami metabolicznymi i nowotworami. Jedno jest pewne. Mikroplastik nie dotyczy już tylko oceanów. Stał się częścią codziennego środowiska, a jego wpływ na zdrowie człowieka wciąż jest intensywnie badany. Na jakiej desce najczęściej kroisz w domu? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału