Tamtego wieczoru serce wyskoczyłoby mi z piersi, gdyby nie zaciśnięte zęby. Pamiętam, jak to się zaczęło. Zwykły telefon od syna. „Mamo, przyjedziemy z Kasią na chwilę. Poznać się”. Imię zmieniłam, ale głos pamiętam dokładnie. Wesoły, pewny siebie, jak u kogoś, kto wreszcie podjął decyzję. Wymieniłam z mężem spojrzenia. Ucieszyliśmy się: no nareszcie, nasz Krzysiek się […]