Mikołaj wrócił z firmowego przyjęcia tuż przed świtem. Jego żona, Irena, śniła gęste, złote sny. On położył się obok niej, a sen natychmiast otхватил jego umysł.
Gdy rano Irena wstała, zauważyła na koszuli męża ślad szkarłatnej szminki. W tym samym momencie telefon Mikołaja zadzwonił cichym dźwiękiem SMSa.
Chwyciwszy telefon, Irena przeczytała: Dzień dobry, kochanie!. Zaskoczenie wywróciło jej serce na opak. Tego typu niespodzianka nie przychodziła jej po dziesięć lat małżeńskiego spokoju.
W domu rosły dwie czarujące córeczki Zuzanna, pięcioletnia, i Jadwiga, dziewięcioletnia pogrążone w głębokim śnie w swoim pokoju, jakby otulone mgłą z porcelanowych lamp.
Irena poczuła, iż chce natychmiast wywołać kłótnię, ale siła powstrzymała ją przed wybuchem. Poszła do łazienki, a łzy, które tam spłynęły, ułożyły się w falujące linie na jej twarzy.
To najprostsze pomyślała wywołać sprzeczkę. Ale każda sprzeczka może otworzyć nową ścieżkę. jeżeli odejdzie, czy dam radę podnieść dwójkę dzieci?rozmyślała, patrząc w lustrzane odbicie, które pulsowało jak woda w rzece.
Wzięła prysznic, osuszyła włosy suszarkiem, uformowała fryzurę niczym artysta rzeźbiący chmurę. Potem zaczęła przygotowywać śniadanie, a Mikołaj obudził się dopiero pod koniec popołudnia.
Och, cóż to za ciężar jęknął, przeciągając się jak kot w słonecznym promieniu.
Chcesz, żebym zrobić kawę? zaproponowała Irena z wymuszonym uśmiechem, który rozciągał się jak tęcza po burzy.
Uśmiech wymagał od niej ogromnego wysiłku, ale po przygotowaniu kawy zwróciła się do męża:
Mikołaju, mam nadzieję, iż jutro nie zostaniesz po godzinach, bo mam drugą zmianę, a Zuzannę trzeba odebrać z przedszkola.
Oczywiście, oczywiście przytaknął, a jego słowa rozbrzmiały jak echo w pustej sali.
Irena pracowała fryzjerką w miejskim salonie przy Starym Mieście. Po drugiej zmianie wróciła do domu z pudełkiem słodyczy, które lśniły jak kryształy w świetle poranka.
Co, ochota na słodkości? zapytał Mikołaj, podchodząc do stołu.
Jeden z klientów podarował mi je, bo zawsze przychodzi do mnie na strzyżenie odparła, a jej głos płynął jak strumień w lesie.
Mikołaj potrząsnął pudełkiem i rzekł:
A te cukierki nie są tanie! Po co je przyjąłeś?
Mikołaju, co w tym jest złego? Nie zaprosił mnie na randkę, a i tak przyniósł prezent.
Rozmowa zatrzymała się w powietrzu, jak zamrożona rozmawiana mgła. Kilka dni później Irena wróciła z pracy z bukietem kwiatów, które pachniały jak wspomnienia dzieciństwa.
To od tego samego klienta odezwał się Mikołaj z progu.
Mikołaju przerwała Irena wczoraj po pracy się spóźniłeś, nie pytałam, gdzie byłeś i z kim. A to tylko bukiet.
Gdy po drugiej zmianie Irena wyszła z salonu, spotkała go przy wyjściu.
Mikołaju, zostawiłeś dziewczynki same? zmartwiła się Irena, a jej słowa drżały jak liść na wietrze.
Nic, położyłem je spać. Postanowiłem spotkać cię przy samochodzie odpowiedział, a jego ton wibrował niczym dzwonek w kościele.
A to tylko pięć minut spacerem próbowała Irena zaprzeczyć, ale jej kroki rozmywały się w mgłę.
W domu Mikołaj zwrócił się do żony:
Ireno, czy mogę cię zawsze po drugiej zmianie witać?
Co to ma znaczyć? Czy mnie zazdrościsz?
Tak, zazdroszczę przyznał, a jego wyznanie rozprysło się jak krople deszczu na szybie. Mężczyźni nie dają takich prezentów bez powodu.
Dobrze, spotykaj mnie zgodziła się Irena, a w jej ustach zaiskrzyło ciepło. Twoja uwaga jest dla mnie przyjemna. Szczerze mówiąc, też ci zazdroszczę tych nadgodzin. Czyżby ktoś nowy wszedł w twoje życie?
Powiesz! Nie potrzebuję nikogo oprócz ciebie. A problemy w pracy już zniknęły. Zainstalowano nowe programy na komputery, więc w końcu wszystko załatwiam w czasie pracy, bez nadgodzin uspokoił ją Mikołaj, a jego słowa rozlały się jak złote promienie w pokoju.
Wkrótce zaufanie w rodzinie odzyskało dawne światło. I choć czasem Irena wracała z pracy z kolejnym pudełkiem drogich słodyczy, a Mikołaj patrzył na nie z nieco surowym wzrokiem, ona zawsze odpowiadała z uśmiechem:
Moi klienci podają mi te słodycze z czystej serca, nie mogę ich odrzucić.
Koszyki prezentowe
Przyjaciele, jeżeli chcecie przeczytać więcej naszych opowieści, zostawcie komentarze i nie zapomnijcie o polubieniach. To dodaje nam skrzydeł do dalszego pisania!













