Handlowcy przez cały czas wściekli na system SENT
System SENT od samego początku budzi ogromne emocje wśród przedsiębiorców. Choć Ministerstwo Finansów zdecydowało się wprowadzić częściowe złagodzenie przepisów, wielu kupców uważa, iż zmiany są jedynie kosmetyczne i w praktyce kilka zmieniają.
Przypominamy, iż od 17 marca 2026 roku system monitorowania przewozu towarów SENT objął również odzież i obuwie. Oznacza to, iż przedsiębiorcy przewożący ubrania czy buty muszą zgłaszać transport w specjalnym systemie, podawać dane pojazdu, trasę przejazdu, a także ważyć przewożony towar.
https://kutno.net.pl/wydarzenia/alerty-zarzadzania-kryzysowego-dla-wojewodztwa-lodzkiego-zacznie-sie-po-poludniu/atFHUWAekmbBWF2tWIHwPo protestach handlowców rząd zdecydował się jednak na częściowe wyłączenia dla mikroprzedsiębiorców handlujących na targowiskach. Nowe przepisy obowiązują od 13 maja i zakładają m.in., iż zgłoszenie nie będzie wymagane przy przewozie do 500 kg odzieży lub 700 sztuk obuwia pod warunkiem spełnienia szeregu dodatkowych wymogów.
Dla wielu kupców to jednak żadna realna ulga.
„Nadal musimy wozić wagę”
O komentarz poprosiliśmy zarząd Bazaru Manhattan.
– To rzucenie ochłapów, bo przez cały czas musimy ważyć tę odzież. To czy napisane jest 200 kg czy 500 kg nic nam nie daje, bo towar kupujemy na sztuki. W rezultacie i tak nie wiemy ile wieziemy. przez cały czas więc musimy mieć w samochodzie wagę – mówi pani Lubowicka z zarządu bazaru.
Jak podkreśla, problemem pozostaje nie tylko sama biurokracja, ale też praktyczne funkcjonowanie nowych przepisów.
– Teraz muszę mieć przy sobie kartę ze swoimi danymi, trasą skąd i dokąd jadę, danymi samochodu. Zresztą zmiany dotyczą też targowisk objętych opłatą targową. Tylko jak nas teraz traktować? My na bazarze nie płacimy codziennie osobnej opłaty targowej. Dzierżawimy teren od miasta, administrujemy się sami i wspólnie płacimy jedną dużą fakturę. Każdy kupiec składa się na tę opłatę. I teraz jak mamy udowodnić, iż podlegamy pod te przepisy? Żeby skorzystać z wyłączenia z SENT, trzeba spełnić wszystkie warunki jednocześnie, więc w praktyce dalej musimy rejestrować przewozy – mówi pani Lubowicka.
„Państwo uderza w małych”
Przedstawiciele targowiska przekonują, iż nowe przepisy uderzają głównie w drobnych polskich przedsiębiorców, podczas gdy wielkie sieci handlowe pozostają poza realną kontrolą.
– jeżeli państwo chce walczyć z szarą strefą, to niech uszczelni granice Polski i kontroluje kontenery pełne chińskich ubrań. Tymczasem obowiązki nakłada się na małe sklepy i targowiska – słyszymy.
Kupcy zwracają uwagę na ogromne różnice cenowe między nimi a dużymi sieciami.
– Sieciówki mają bluzki za 8 zł, gdzie my nie możemy ich choćby za tyle kupić w hurcie. Tak samo na targowisku. Bułgarzy sprzedają bluzkę za 20 zł, a my legalnie kupując towar na fakturę w hurtowni, nie jesteśmy w stanie dostać jej w takiej cenie, a co dopiero sprzedać ją. Skąd więc bierze się ten towar? To nie my jesteśmy problemem. Istnieją mafie zajmujące się sprowadzaniem i rozprowadzaniem taniej odzieży, ale to nie my. A państwo zamiast kontrolować duży import i granice, skupia się na małych handlowcach– dodaje.
„To może zniszczyć targowiska”
Zdaniem handlowców przepisy są szczególnie trudne dla starszych osób, które od lat prowadzą działalność na bazarach.
– U nas około 90 proc. kupców to osoby starsze. Wielu z nich nie nauczy się obsługi systemu SENT, wpisywania odpowiednich kodów czy rejestrowania transportu. A za błędy grożą ogromne kary. Pracuję ponad 30 lat w handlu i tak źle jak jest teraz jeszcze nigdy nie było – podkreśla pani Lubowicka.
Problem dotyczy choćby bardzo krótkich tras.
– Ja muszę rejestrować się choćby wtedy, gdy jadę 1,5 kilometra. A jak będzie wyglądać to zimą? Nieważne czy pada deszcz czy śnieg, trzeba będzie stać przy samochodzie i dopilnować formalności – dodaje.
Kupcy przekonują również, iż przepisy mogą być kolejnym ciosem dla tradycyjnych targowisk, które już od lat przegrywają konkurencję z galeriami handlowymi i wielkimi marketami.
– Gdzieś ktoś chce zniszczyć bazary i targowiska. Warto zwrócić uwagę na ich położenie. To piękne miejsca, atrakcyjne pod deweloperkę czy markety. A przecież dla wielu osób to całe życie, kontakt z ludźmi i jedyne źródło utrzymania. Będziemy dalej protestować – zapowiada zarząd bazaru.










