No powiedz mi, jak tu żyć dalej! To nie jest w porządku! Krzysiek wbiegł do pokoju ojca.
O co ci chodzi?! Czemu tak myślisz? Kto ci takich głupot nagadał?
Pani pedagog w naszej szkole!
Opowiadaj dalej, chcę wiedzieć więcej.
Zaraz ci pokażę. Idę teraz spać, a ty udawaj, iż mnie rano budzisz.
Po co to całe przedstawienie?
Zobaczysz, wszystko się wyjaśni!
No dobrze, dobrze… Krzysiek, wstawaj, czas do szkoły, nie śpij już tyle.
Widzisz?! To samo słyszę codziennie! Rodzice powinni budzić dzieci z czułością, żeby poczuły ich miłość. I jeszcze z uśmiechem powinni to robić!
Niech cię mama rozśmiesza, ja nie mam na to czasu.
Nie kochasz mnie?!
O czym ty w ogóle gadasz? Ojciec już zaczynał się denerwować.
To nie jest żadna bzdura! jeżeli nie chcesz, żebym ci się odwdzięczył na starość, musisz okazywać swoje uczucia. Spróbuj jeszcze raz mnie obudzić.
Dobra, spróbuję No łobuzie, wstawaj, bo się do szkoły spóźnisz!
Ale mi się chce spać!!!
Synku, pobudka Ojciec pogłaskał go po głowie i pocałował w czoło.
Hurra! Teraz poczułem twoją miłość!
No dobra, dosyć tych żartów. Pokaż mi dzienniczek.
Nie teraz, tato. I tak zaraz musisz iść do pracy, nie zdążysz.
To nic, zobaczę tylko szybko. O, 3 i z polskiego, i z matematyki…
Ale z psychologii mam 5!
Chcesz zostać psychologiem, synku? Słuchaj, mój złoty, dopóki nie poprawisz ocen, nie rozmawiaj przez telefon. Siadaj do nauki, aż mama wróci.
Krzysiek się rozpłakał, a ojciec go przytulił i powiedział ze śmiechem:
Miało być z uśmiechem to się uśmiechaj!








