Tak mocno upadliśmy, iż chyba niżej się nie da?

kobietytomy.pl 2 godzin temu

Polacy w 2025 roku wydali na niebieskiej platformie, tak, tej dla dorosłych, 327 milionów złotych. Jesteśmy na 6. miejscu w Europie, a wzrost rok do roku jest tak gwałtowny, iż trudno udawać, iż to tylko „rozrywka”.

To potwierdza coś, o czym psychologowie mówią od lat: młode osoby, zwłaszcza młodzi mężczyźni, coraz częściej wybierają świat podniet online zamiast realnych relacji. Stawiają na świat, który nie wymaga odwagi, rozmowy, bliskości ani odpowiedzialności. Daje po prostu uzależniającą dopaminę bez wysiłku, do szybkiego przełknięcia… Taką, w której nie potrzeba człowieka.

Ale to tylko jeden z objawów.

Są też inne. Widać je w mówieniu o matkach jak o „madkach”, w wyśmiewaniu tradycyjnych wartości, w traktowaniu stabilnych związków jak reliktu, a kolejnych romansów jak nowych cukierków o zaskakującym smaku.

Coś w nas pękło. I zamiast to naprawiać, my robimy z tego memy. I śpimy słodko dalej, naciągając kołdrę na głowę, bo… przecież całą mamy tylko dla siebie.

Tak mocno upadliśmy, iż chyba niżej się nie da?

Programy, których nie chce się oglądać

Nie mam telewizji od ponad dziesięciu lat. I nie tęsknię za nią. Czasami jednak obejrzę coś z publicystyki online. Ostatnio Wojewódzkiego, który zaprosił do rozmowy pewną zgrabną blondynkę.

I ja rozumiem — oglądalność, kasa musi się zgadzać. Ale poziom tego wszystkiego dobija, a sens, który się za tym kryje, przeraża. Tu nie chodzi już tylko o prostą rozrywkę dla mas. Coraz częściej mówi się o czymś znacznie poważniejszym: o praniu mózgu.

Algorytmy, które premiują nowe wzorce

Wiem, jak to działa. Siedzę w tym wystarczająco długo. Napiszesz o szczęśliwym małżeństwie — mało kto przeczyta. Dasz coś o uśmiechniętej singielce — algorytm poniesie to wysoko. Pytanie tylko, czy to algorytm tak chce, czy ludzie, którzy to klikają.

I nie ma co udawać, iż to nowe. Lata temu, zanim jeszcze funkcjonował internet, było jasne, co czyta się najlepiej: krew, pot, łzy… i inne wydzieliny. Im mocniej, brutalniej, bardziej zaskakująco — tym dalej się niesie. Ludzie się wkurzają, ale są. Reagują.

Naprawdę mądre, ambitne treści pozostają bez reakcji, dlatego tak gwałtownie znikają. To tylko potwierdza wniosek, który znany jest od lat: media i rozrywka są takie, jacy są ludzie. Nie odwrotnie.

Nienormalność promowana jako coś fajnego

Ja wiem, zabrzmię jak dziaders, ale napiszę to, obejrzyjcie sobie dawne programy z kategorii Szansy na sukces. Przychodziła młoda dziewczyna skromna, może ładna, ale nie jakoś specjalnie umalowana. I zaczynała śpiewać, nagle z małej dziewczynki wychodził przeogromny głos. Potem ta dziewczyna robiła karierę.

Nie zaczynała od skandalu, tyłka, biustu na wierzchu. Ona miała coś, głos, talent, coś, co ceniliśmy dawniej jako coś oczywistego.

Dzisiaj coraz częściej w miejsce prawdziwego talentu wchodzi słabo ujęta przebojowość, niektórzy piszą o kur…ale to brzydkie słowo. Nie będę go używać. Wiesz o co chodzi. Wygrywają laski, które się wyróżniają. Nieważne, iż źle, iż niosą słabe niskie wartości, ważne, iż one są jakieś.

A iż widzieliśmy już niemal wszystko, to…im dziwniej, tym lepiej. Ludzie, których dawniej omijało się szerokim łukiem, dzisiaj się oklaskuje…a potem kopiuje.

Nie wiem, jak to długo potrwa, jak mocno nam jeszcze obrzydzą normalność, skromność, dobro, lojalność, uczciwość.

Może to już nie potrwa długo, bo jesteśmy tuż przed ścianą? Zaraz mocno się o nią obijemy, w głowie na nowo się nam poprzestawia i później będzie tylko lepiej?

Tu zakończę. Ta naiwna myśl o końcu tego, co się dzieje, właśnie mnie pocieszyła. I niech tak zostanie.

Idź do oryginalnego materiału