Potrzebuję kobiety, która nie ma więcej niż czterdzieści dwa lata. To absolutne maksimum. I to jeszcze pod warunkiem, iż wygląda najwyżej na trzydzieści pięć. W wieku pięćdziesięciu lat to już kompletnie nie to samo, Robercie. Szukam kogoś pełnego energii i życia, a nie rówieśnicy.
Sam może nie jestem jak Zbigniew Cybulski, ale w środku mam dwadzieścia osiem lat. W ogóle, facet z wiekiem tylko zyskuje na wartości, a kobieta Rozumiesz o co chodzi.
Siedziałem z moją koleżanką Jolą przy sąsiednim stoliku i przypadkowo stałem się świadkiem tej męskiej solówki. Wpadliśmy po treningu coś zjeść, rozmawialiśmy o nowej diecie, kiedy naszą rozmowę brutalnie przerwał monolog nieznajomego.
Słyszałaś? wyszeptała Jola z przekąsem. Drogocenny egzemplarz się znalazł. Pewnie zaraz będzie na wyprzedaży.
Cicho, uśmiechnąłem się. Posłuchajmy do końca. To jest spektakl sam w sobie.
A orator nie zamierzał zwalniać tempa
Ja na przykład nie jadam wczorajszych potraw. To zasada. Kobieta powinna codziennie gotować coś świeżego. Póki sam mieszkam, mogę i pierogi z marketu ugotować, nie wstydzę się. Ale jak już związek to na pełen etat: rosół, schabowe, sernik. No i żeby była szczupła. Potrzebuję kontrastu: ja poważny, ona drobna.
A dzieci? niepewnie zapytał jego kolega, patrząc z powątpiewaniem na jego poważność. Przecież twoje dzieci już dorosłe, wnuki zaraz na świecie
Dziedziców mi nie trzeba, własnych już wystarczy. Potrzebuję towarzyszki dla duszy, i dla ciała. Aktywnej, co to w góry pójdzie, do lasu A przynajmniej na działkę wyskoczy.
Omijałem cudem zakrztuszenie się sokiem. W góry? On dalej niż do najbliższej Żabki pewnie nie chodzi.
Jolu, założysz się, iż zaraz mnie zagada? szepnąłem, puszczając oko.
Naprawdę? zdziwiła się Jola. Kingo, przecież ty masz więcej niż czterdzieści lat.
Cicho, przyłożyłem palec do ust. Chcę przeprowadzić eksperyment społeczny. Zobaczymy, jak głęboko sięga męska autosugestia.
Poznanie przyszło bez żadnych przeszkód. Wymieniliśmy się numerami i już tego wieczoru pisaliśmy do siebie jakbyśmy znali się od lat.
W internecie ukrywał się pod nickiem Maczo48.
Na awatarze zdjęcie sprzed dziesięciu lat: brzuch wciągnięty, drogie auto w tle, wzrok pewny siebie.
Po kilku dniach Wojciech zaproponował spotkanie.
Przyszedł w swoim galowym garniturze. Guziki w marynarce z trudem wytrzymywały napór brzucha, który dumnie wypychał materiał do przodu.
Kingo, rozpromienił się, prezentując uśmiech z niezbyt idealnym uzębieniem. Dziś wyglądasz wspaniale.
Dziękuję, Wojciechu, schyliłem skromnie głowę. Ty także prezentujesz się okazale.
Spotkaliśmy się jeszcze kilkakrotnie.
Dla mnie to była próba aktorskich umiejętności. Słuchałem historii o jego biznesowym imperium (stoisko na bazarze), o tym, jak o włos nie kupił nowego auta (ale jednak zainwestował w rozwój), i jak bardzo istotny jest dla mężczyzny domowy komfort.
Spacerowaliśmy po parku po stu metrach zaczynał ciężko oddychać, ale zapewniał, iż to specjalne ćwiczenia oddechowe.
I w końcu nadszedł decydujący moment.
Wojtek, rozluźniony po kolacji i hojnie obdarowany moimi komplementami, uznał, iż czas pójść o krok dalej.
Kingo, powiedział, łapiąc mnie za rękę. Jesteś idealna: szczupła, gospodarna, młoda. Zresztą, muszę się przyznać Nie mam czterdziestu ośmiu lat.
Naprawdę? uniosłem brew. To ile masz?
Pięćdziesiąt pięć, wysapał, czekając na reakcję. Ale chyba dobrze się trzymam?
Oczywiście, Wojtku! zawołałem wesoło. Wyglądasz najwyżej na pięćdziesiąt cztery. Lubię mężczyzn z doświadczeniem to życiowa mądrość.
Rozpromienił się jeszcze bardziej.
No i super. Bałem się trochę. Ja jestem zasadniczy kobieta powyżej czterdziestu dwóch lat mnie nie interesuje. Energia już nie ta. A ty ogień, prawdziwa dziewczyna!
Dziękuję, kochany pogłaskałem go po łysinie. A wiesz, ja też mam małą tajemnicę.
Jaką? zaniepokoił się. Dzieci? Długi?
Nie, spokojnie. Wiek.
Wojciech wyraźnie się spięł.
W sensie? Ty nie masz czterdziestu?
Prawie.
Trzydzieści osiem? zapytał z nadzieją.
Wyciągnąłem z torebki dowód osobisty i podałem mu.
Otwórz, Wojtku. Przekonaj się sam.
Wziął dokument trzęsącymi się dłońmi, otworzył i wpatrywał się chwilę w datę urodzenia, mamrocząc coś pod nosem.
1975.
Pięćdziesiąt wyszeptał, nagle blednąc. Masz pięćdziesiąt lat?
Dokładnie, Wojtku. Dwa miesiące temu świętowałem jubileusz.
Dowód wyślizgnął mu się z rąk. Patrzył na mnie, jakbym zamienił się przed nim w Baba Jagę.
Jak to? Przecież wyglądasz
Na kobietę, która o siebie dba, a nie zajada czebureki.
To oszustwo! jęknął. Przecież mówiłem: do czterdziestu dwóch! To mój warunek. Nie mogę spotykać się z rówieśniczką.
A ja wcale nie jestem twoją rówieśniczką, swoją drogą. Przecież nic ci nie przeszkadzało, prawda? Czy widziałeś gdzieś, żebym się sypał jak piasek?
Wojtek się zarumienił.
Nie, ale ta liczba Pięćdziesiąt. To prawie emerytura.
Starość, Wojtku, zaczyna się wtedy, gdy umysł odmawia przyjęcia rzeczywistości odpowiedziałem spokojnie, wstając. A ja jestem kobietą w kwiecie wieku. I wiesz co, też coś zrozumiałem.
Co takiego? spojrzał na mnie swoimi wyblakłymi oczami.
Że mnie, pięćdziesięcioletniemu mężczyźnie, potrzebna jest kobieta z prawdziwego zdarzenia. A nie zestaw kompleksów, brzucha i bazarowego stoiska. Mojego ognia nie wytrzymasz. Spłoniesz przy pierwszej próbie dorównania.
Zabrałem dowód i ruszyłem w stronę wyjścia.
Kingo! zawołał. Zaczekaj, a my?
My? odwróciłem się. Według twojej logiki, jesteśmy rówieśnikami. A ty szukasz młodej. To szukaj. Może znajdziesz kogoś, kto już ma problemy ze wzrokiem.
Wyszedłem z jego przytulnego, babcinego mieszkanka i z euforią wciągnąłem świeże powietrze.
Na parkingu czekała na mnie Jola.
I jak? zapytała, gdy zająłem miejsce obok. Przebudził się?
I to jeszcze jak roześmiałem się. Zwłaszcza jak zobaczył mój dowód. Chciałbym widzieć jego minę wyglądał, jakby się właśnie dowiedział, iż Ziemia jest okrągła.
I co dalej?
A on dalej będzie polował na młodą i sam siebie dręczył. A my idziemy świętować. Dziś mam randkę z normalnym facetem. Ma czterdzieści pięć lat i kompletnie nie interesuje go, co mam wpisane w dowodzie.
A Wojtek do dziś siedzi na portalu randkowym. Zaktualizował ogłoszenie. Teraz brzmi: Szukam kobiety koniecznie do 40 lat. Uczciwej!. Oczywiście, zdjęcie z tego samego okresu sprzed dekady.
Jak sądzicie, dlaczego niektórzy mężczyźni tak panicznie boją się swoich rówieśniczek? I czy warto ukrywać wiek dla szansy na związek, czy lepiej od początku grać w otwarte karty?
















