„Szukam pełnej życia i energii, a nie rówieśniczki”: W wieku 50 lat to już nie to samo… 55-letni dżentelmen ukrył 7 lat i swój brzuch, ale poczuł się dotknięty, gdy poznał wiek kobiety…

twojacena.pl 5 dni temu

25 kwietnia 2024, Warszawa

Dziś znowu życie podsunęło mi prawdziwe przedstawienie. Po treningu z Justyną, moją przyjaciółką jeszcze z liceum w Gdyni, poszłyśmy jak zawsze na szybkie latte i kanapkę do naszej ulubionej kawiarni nieopodal placu Zbawiciela. Akurat rozmawiałyśmy o nowej diecie, którą testujemy ta nowa moda na jaglankę! gdy zza pleców dobiegł nas donośny, charakterystyczny głos.

Potrzebuję kobiety najwyżej czterdziestodwuletniej. No, to maks. A i tak: tylko jeżeli prezentuje się na nie więcej niż trzydzieści pięć. W pięćdziesiątce to już zupełnie co innego, Tomek. Szukam żwawej, z energią, a nie rówieśniczki.

Sam może i nie jestem Alain Delon, ale w środku mam dwadzieścia osiem. Poza tym facet z wiekiem tylko zyskuje, babkano, wiesz jak jest.

Byłyśmy z Justyną dosłownie stolik dalej i nie dało się nie przysłuchiwać. Facet rozwinął się z własnym monologiem, a ja czułam, jak uśmiech nie schodzi mi z twarzy.

Słyszałaś? szepnęła Justyna, starając się nie wybuchnąć śmiechem. Droższy się znalazł. Prędzej na wyprzedaży będzie chodził.

Cicho, posłuchajmy jeszcze. To przecież lepsze niż Teatrzyk Zielona Gęś mruknęłam, z trudem powstrzymując śmiech.

A on dalej, jak nakręcony:

Wczorajszego nie jadam. To moja zasada. Kobieta musi codziennie gotować świeże jedzenie! Teraz sobie poradzę pierogi sam umiem ugotować ale jak już relacja, to poważna. Barszczyk, schabowy, ciasto. I koniecznie szczupła. Kontrast musi być: ja poważny, ona filigranowa.

A dzieci? dopytał się kolega, ze sceptyczną miną spoglądając na ów poważny brzuch. Przecież masz już dorosłe, zaraz wnuki przyjdą.

Spadkobierców mam dość. Potrzebuję towarzyszki do duszy i do ciała. Aktywna. Żeby do lasu i w góry… Albo chociaż na działkę.

Prawie zakrztusiłam się sokiem pomarańczowym. Góry? Przecież on chyba dalej niż do Żabki po piwo nie zaszedł.

Justyś, zakład, iż on do mnie zagada? wyszeptałam, puszczając oko.

Żartujesz, Weronika? Nie masz przecież czterdziestu lat.

Ciii… To eksperyment społeczny. Chcę zobaczyć, dokąd sięga męska autosugestia.

Zdobycie kontaktu nie wymagało wielkich starań. Już wieczorem wymienialiśmy się wiadomościami, jakbyśmy znali się wieczność. W Internecie ukrywał się pod pseudonimem Macho48.

Na zdjęciu profilowym sprzed dekady brzuch wciągnięty, luksusowe auto w tle, spojrzenie pewne, ogólnie pełna prezentacja.

Po kilku dniach Stanisław bo tak miał na imię zaprosił mnie na spotkanie.

Przyszedł w swoim najlepszym garniturze. Guziki trzymały się na słowo honoru, a brzuch dumnie marszczył się pod marynarką.

Weroniko uśmiechnął się szeroko, pokazując raczej nieidealne zęby. Dziś wyglądasz wyśmienicie.

Dziękuję, Staszku skromnie spuściłam wzrok. Ty też… całkiem reprezentacyjny.

Jeszcze dwa razy widzieliśmy się na szybką kawę. Ja słuchałam bajek o biznesach (czytaj: kiosk na bazarku Banacha), prawie kupionym nowym aucie (ale w końcu lepiej zainwestować w rozwój) i o nieocenionej roli domowego ciepła.

Spacerowaliśmy po Łazienkach już po stu metrach Staszek sapał niemiłosiernie, choć zarzekał się, iż to taki specjalny system oddychania.

Aż w końcu przyszedł moment kulminacyjny. Staszek, rozluźniony po kolacji i moich komplementach, odważył się przejść do rzeczy.

Weroniko odezwał się, chwytając moją dłoń Jesteś idealna: szczupła, zaradna, młoda. Ale muszę się przyznać… Nie mam czterdziestu ośmiu lat.

Naprawdę? uniosłam brwi.

Pięćdziesiąt pięć… Ale trzymam się, prawda?

No jasne, Staszku! klasnęłam w dłonie. Na oko maksymalnie pięćdziesiąt cztery. Uwielbiam facetów z doświadczeniem to przecież życiowa mądrość.

Rozpromienił się.

Ulżyło mi. Zasada kobieta starsza niż czterdzieści dwa nie wchodzi w grę. Energia spada. Ty jesteś petarda.

Dziękuję, kochanie przesunęłam dłonią po jego łysinie. Zresztą, ja też mam pewien sekret.

Jaki? Długi? Dzieci?

Nie, chodzi o wiek.

Staszek wyraźnie się spiął.

Przepraszam, ile adekwatnie masz lat? Nie czterdziestu?

Prawie.

Trzydzieści osiem? spytał z nadzieją.

Wyciągnęłam paszport z torebki.

Otwórz, Staszku. Sam zobacz.

Wziął dokument trzęsącą się ręką, długo liczył w pamięci…

Rok 1975. Pięćdziesiąt? wyszeptał, blednąc. Ty masz pięćdziesiąt lat?

Równo, Staszku. Dwa miesiące temu świętowałam okrągłą rocznicę.

Paszport wypadł mu z rąk, patrzył na mnie jak na Bazyliszka z warszawskich legend.

Ale jak?! Przecież wyglądasz…

Jak kobieta, która o siebie dba, Staszku. Nie jadam zapiekanek pod Halą Mirowską.

Ale to oszustwo! Mówiłem: do czterdziestu dwóch! To zasada. Nie mogę spotykać się z rówieśnicą!

A jestem twoją równolatką? Nic ci nie przeszkadzało, dopóki nie zobaczyłeś cyferki? Zaczęłam już pylić się kurzem, czy może nie zauważyłeś?

Staszek poczerwieniał.

Sama cyfra… Pięćdziesiąt… To już prawie emerytura.

Starość, Staszku, to stan umysłu, gdy człowiek przestaje widzieć prawdę rzuciłam spokojnie, wstając. A ja jestem w rozkwicie. I wiesz co? Zrozumiałam jedną rzecz.

Jaką? spytał blady.

Że pięćdziesięcioletnia kobieta potrzebuje mężczyzny. A nie zestawu kompleksów, brzuszka i bazarku. Mój ogień cię spali.

Schowałam paszport i ruszyłam do wyjścia.

Weroniko! Zaczekaj! A jak my?

Cóż, zgodnie z twoim algorytmem jesteśmy w jednym wieku. Ty szukasz młodej. Powodzenia. Może trafisz na kogoś z astygmatyzmem.

Zjechałam windą i na parkingu czekała już Justyna.

I jak? zerknęła, gdy wsiadłam.

Pokazał swoje oblicze roześmiałam się. Szczególnie jak zobaczył paszport. Gdybym powiedziała, iż Ziemia jest okrągła, mniej by się zdziwił.

No i?

On będzie szukał młodej i żył złudzeniami. A ja? Idę świętować. Mam randkę z porządnym, normalnym facetem. Czterdzieści pięć lat, zupełnie nie interesuje go mój rocznik.

A Staszek przez cały czas siedzi na Sympatii, profil zaktualizował: Szukam kobiety do 40 lat. Uczciwej!. Oczywiście, zdjęcie wciąż to samo z 2014 roku.

Czemu niektórzy faceci tak się boją rówieśniczek? I czy dla relacji warto ukrywać wiek, czy jednak zawsze grać w otwarte karty?

Idź do oryginalnego materiału