Szukam kobiety bez problemów finansowych: poszłam na randkę z mężczyzną, który w wieku 45 lat mieszka z mamą… I to zmieniło moje życie na zawsze.
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wiele o człowieku może powiedzieć jedno zdanie w profilu na portalu randkowym? Nie mam tu na myśli zdjęcia przy cudzym samochodzie czy listy żądań niczym z kodeksu pracy, ale krótką frazę, zostawioną niby mimochodem, a jednak niezwykle wymowną.
Szukam kobiety bez problemów finansowych.
To właśnie te słowa przykuły moją uwagę, gdy w sobotni wieczór bezmyślnie przewijałam kolejne profile. Na zdjęciu zwyczajny mężczyzna: zadbany, bez nadwagi, łagodny wzrok, wyprasowana koszula. Nazwijmy go Władysław, lat 45.
Zazwyczaj omijałam takie wpisy, nie zastanawiając się nawet. W kobiecym tłumaczeniu oznaczały: Nie zamierzam się udzielać finansowo i mam nadzieję, iż będziesz za wszystko płacić sama. Jednak tamtego wieczoru coś mnie podkusiło. Ciekawość wygrała i naprawdę chciałam dowiedzieć się, co kryje się za tą deklaracją finansowej niezależności od mężczyzny, który sam prezentował się cóż, po prostu przeciętnie.
Ciekawość rzadko kiedy prowadzi do czegoś dobrego, ale tym razem dostarczyła mi materiału do przemyśleń. Umówiliśmy się na spotkanie.
Pierwsze wrażenie: sterylność i ukryty niepokój
Władysław zaproponował spotkanie w parku. Klasyk dla tych, którzy obawiają się przepłacać za kawę na pierwszej randce. Nie protestowałam lubię spacery, a pogoda była chłodna, ale słoneczna.
Przyszedł co do minuty. Wtedy uznałam to za plus, ale potem zrozumiałam: to nie była punktualność pewnego siebie człowieka, ale wojskowa dyscyplina. Stał przy bramie do parku, wyprostowany, w idealnie wyprasowanych spodniach z kantem, który wyglądał niemal groźnie.
Dzień dobry rzucił i przeszył mnie spojrzeniem, jakby oceniał, czy przypadkiem nie mam na sobie czegoś markowego a kto wie, może jednak te problemy finansowe mnie nie dotyczą.
Ruszyliśmy parkową alejką. Przez pierwsze dziesięć minut standardowo: pogoda, korki, zmęczenie miastem. Władysław wypowiadał się poprawnie, choćby nieco podręcznikowo, ale w tonie było coś dziwnego jakby stale oczekiwał aprobaty albo z góry się usprawiedliwiał.
Rozmowa jak rozmowa kwalifikacyjna na stanowisko wygodna kobieta
Gdy skończyły się uprzejmości, przeszedł do rzeczy. Bez ceregieli, prosto z mostu, jakby właśnie otwierał formularz rekrutacyjny.
Czym się pani zajmuje?
Jestem główną księgową w firmie transportowej.
To dobrze. Stabilnie. Ma pani własne mieszkanie, czy kredyt?
O mało się nie potknęłam. Takie pytania zwykle padają przy trzecim kieliszku wina, a nie po kwadransie spaceru.
Własne skłamałam z ciekawości, jak daleko się posunie.
Wspaniale wyraźnie się rozluźnił. Bo teraz czasy są takie, iż wiele kobiet szuka kogoś, żeby rozwiązać swoje finansowe sprawy: kredyty, długi, hipoteczne zobowiązania… Ja uważam, iż w związku trzeba być równymi.
Niby brzmi sensownie. Kto się nie zgodzi? Ale jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach.
A pan? Mieszka pan sam?
I tu padło zdanie, które mogłoby zakończyć randkę, ale postanowiłam zobaczyć ten psychologiczny film do końca.
Nie, mieszkam z mamą. To wygodne i rozsądne. Po co płacić za wynajem, skoro jest duże, trzypokojowe mieszkanie? A mamie samej trudno, wiek, ciśnienie…
Czterdzieści pięć lat z mamą.
Jak dzielicie obowiązki domowe? zapytałam ostrożnie.
Oj, mama to kobieta starej daty uśmiechnął się do niej cieplej, niż przez całe spotkanie do mnie. Kuchnia to jej królestwo, świetnie gotuje. Ja oczywiście pomagam: śmieci wyniosę, do sklepu po liście pójdę. Generalnie mamy wszystko poukładane.
Po liście, odnotowałam w głowie.
Ekonomiczny model synka mamusi
Podeszliśmy do budki z kawą. Zatrzymałam się. Władysław nieco się zmieszał.
Chce się pani kawy? spytał tonem, jakby właśnie proponowałam mu ryzykowną inwestycję.
Zgodziłam się na małe cappuccino.
Tu chyba drogo… rzucił wzrokiem na ceny. W domu mam świetny ekspres, zwykle noszę termos, dziś zapomniałem. No dobrze, niech będzie. Małą?
Kupił mi małe cappuccino. Sobie nic.
W domu już piłem mruknął.
Potem zaczął przedstawiać swoją filozofię kobiety bez problemów finansowych. W jego rozumieniu to nie tylko kobieta z pracą, ale całkowicie niezależna gotowa wpasować się w utrwalony przez lata świat.
Nie rozumiem, czemu kobiety są tak skupione na pieniądzach mówił. Moja była wiecznie powtarzała: Przeprowadźmy się, pojedźmy na wakacje, może zmienimy samochód. A po co? Samochód działa, mieszkanie jest. Z mamą żyjemy skromnie, ale zawsze z poduszką bezpieczeństwa.
A mama nie ma nic przeciwko ślubowi? zapytałam wprost.
Skądże! Bardzo się cieszy. Mówi: Władziu, sprowadź sobie porządną gospodynię, bo już trudno mi podłogi myć.
I wtedy wszystko mi się rozjaśniło.
On nie szuka partnerki. On i jego mama szukają zmiany w personelu.
Mama się starzeje, ciężko już obsługiwać czterdziestopięcioletniego chłopca. Barszcze, koszule, podłogi w trzypokojowym mieszkaniu to spore wyzwanie fizyczne. Potrzebna jest następczyni. Najlepiej bez problemów finansowych, żeby nie trzeba było się dzielić budżetem.
Telefon z centrum zarządzania
W szczycie rozważań o oszczędności prądu zadzwonił jego telefon. Władysław aż się wzdrygnął.
Tak, mamo? głos od razu zmiękł. Tak, spaceruję. Tak, z tą panią. Nie, nie zmarzłem. Szalik mam. Kotlety? Będę. Za godzinę? Dobrze. Masło kupić? Ekstra? Rozumiem.
Rozłączył się i uśmiechnął przepraszająco.
Mama się martwi. Prosiła, żebym przed kolacją wrócił.
Spojrzałam na zegarek. Była piąta po południu.
Władysławie powiedziałam, zatrzymując się. Nie sądzi pan, iż kobieta bez problemów finansowych może chcieć żyć po swojemu? Osobno od pana mamy. Podróżować, wyjść do restauracji?
Był szczerze zaskoczony.
Ale po co mieszkać osobno, skoro jest mieszkanie? To nierozsądne. A restauracje… Domowe jedzenie zdrowsze. Kobieta powinna cenić domowe ognisko.
Kto tu faktycznie rządzi
Pożegnałam się grzecznie i wróciłam do domu, rozmyślając nad tym spotkaniem.
Tacy mężczyźni wydają się jedynie oszczędni lub nadopiekuńczy wobec matek. Ale prawda jest głębsza. Władysław nie jest panem swojego życia. Żyje według reguł narzuconych przez mamę, a nazywa je swoimi.
Szukam kobiety bez problemów finansowych po polsku znaczy: Szukam kobiety, która nie będzie komplikować życia mojej mamusi.
Kobieta z kredytem oczekiwałaby wsparcia. Z dzieckiem uwagi. Ambitna wyciągnęłaby go z tej matni. On tego nie chce.
Dlaczego to pułapka
Paradoksalnie, tacy mężczyźni często przyciągają silne, samodzielne kobiety. My, przyzwyczajone do wszystkiego same, myślimy: Przynajmniej domator, nie pije, nie pasożytuje.
Ale tutaj wszystko dla rodziny oznacza tylko wszystko dla mamy. Nigdy nie będziecie na pierwszym miejscu. jeżeli tylko nie zakłócicie porządku i nie sięgniecie po rodzinny budżet, zostaniecie dopuszczone do syna.
Będziecie zarabiać, wydawać swoje złotówki, a wieczorami słuchać uwag, iż żelazkujecie mu koszule nie tak, jak powinna jego mama.
Profil Władysława usunęłam. A adekwatnie zablokowałam, żeby już go więcej nie widzieć.
A czy wam trafiali się tacy Władkowie? Myślicie, czy taki człowiek w ogóle ma szansę na normalną rodzinę, czy wszystko już za niego postanowiono? Podzielcie się swoimi przemyśleniami.










