Szokujące nagranie z rezerwatu. Dał słoniowi piwo. "To nigdy nie powinno się wydarzyć"

gazeta.pl 2 godzin temu
Sieć obiegło skandaliczne nagranie z rezerwatu przyrody w Kenii. Jeden z turystów postanowił napoić słonia alkoholem, a nagranie z całego zdarzenia wrzucił na swoje media społecznościowe. Choć potem gwałtownie je usunął, było za późno. Sprawą zajęły się odpowiednie służby.
O tym, iż nie wszyscy turyści potrafią się zachować, wie chyba każdy, kto miał z nimi do czynienia. Kłótnie o leżaki, nieszanowanie zasad panujących w danym kraju, nadmierne spożywanie alkoholu czy głośne imprezy to tylko wierzchołek góry lodowej. Towarzysząca urlopom luźna atmosfera, beztroska, wakacyjny klimat i chęć wypoczynku potrafi być niebezpieczną mieszanką, która popycha niektórych do wręcz irracjonalnych zachowań. Jednak gdy wydaje się, iż goście już niczym nie zaskoczą, zawsze pojawia się ktoś, kto powie: potrzymaj mi piwo. W tym wypadku stwierdzenie to sprawdziło się i w przenośni, i wręcz dosłownie. Do sieci trafiło bulwersujące nagranie przedstawiające skrajną nieodpowiedzialność "poszukiwacza adrenaliny".

REKLAMA







Zobacz wideo Atrakcja i tortury. Słonie cierpią dla turystów



Nagrał szokujące wideo w Kenii. "To nigdy nie powinno się wydarzyć"
Sprawcą całego zamieszania oraz oburzenia jest hiszpański turysta odwiedzający kenijskie rezerwaty przyrody. Niedawno w mediach społecznościowych opublikował nagranie, na którym pije piwo, po czym jego resztkę wlewa do trąby dzikiego słonia. Jak informuje portal bbc.com, najprawdopodobniej sytuacja miała miejsce w Ol Jogi Wildlife Conservancy, zaś przedstawione na filmie zwierzę to Bupa, przyjazny samiec uratowany z masowej rzezi słoni, która miała miejsce w Zimbabwe w 1989 roku. Udało się go rozpoznać ze względu na rozmiar i charakterystycznie uszkodzony kieł. Choć wideo zostało usunięte po fali krytyki, jaka się pod nim wylała, na koncie autora nie brakuje innych nagrań przedstawiających równie nieodpowiedzialne zachowania.


Ponadto dziennikarze serwisu bbc.com pokazali film pracownikowi prywatnego sanktuarium, który był zszokowany zachowaniem turysty i zapowiedział, iż całość zostanie przekazana adekwatnym władzom. - To nigdy nie powinno się wydarzyć. Jesteśmy ośrodkiem ochrony przyrody i nie możemy na to pozwolić - skomentował, dodając, iż ze względów bezpieczeństwa jakikolwiek kontakt ludzi i słoni jest zabroniony. Nie można choćby się do nich zbliżać. Niebezpieczną sytuację bada również kenijski Urząd ds. Ochrony Przyrody.



Jakie są zakazy w rezerwatach przyrody? Turyści za nic mają sobie zasady
Na koncie hiszpańskiego turysty nie brakuje innych nagrań, na których łamie zasady panujące w rezerwatach. Pokazywał m.in. jak karmi inne słonie marchewkami, po czym mówi, iż czas na piwo. Pojawiają się też nowe, na przykład jak raczy w ten sam sposób inne niebezpieczne zwierzęta, co jest surowo zabronione. - On również złamał nasze zasady, bo nie miał prawa dotykać nosorożców, to nie są zwierzęta domowe - powiedział w rozmowie z serwisem Dylan Habil z rezerwatu Ol Pejeta, na którego terenie miało to miejsce. Sam autor określa siebie jako "poszukiwacza adrenaliny".


Z powodu coraz częstszego łamania zasad na terenie parków, rząd zapowiedział zmiany, w tym lepsze oznakowania i intensywniejszą edukację odwiedzających. Niedawno inni turyści blokowali migrację gnu w Masai Mara, zmuszając zwierzęta do wejścia do wody, w której nie brakowało krokodylów. Zdarzenie to wywołało ogromne oburzenie, zaś po nim ministerstwo turystyki i ochrony przyrody ogłosiło zaostrzenie zasad oraz nakazało touroperatorom egzekwować regulamin, wedle którego odwiedzający nie powinni wychodzić z pojazdów w niedozwolonych strefach. Co sądzisz o podobnych rezerwatach przyrody? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału