Sześć jeży ruszyło w podróż po Jeżycach. To część niezwykłego projektu, który odkrywa zapomniane historie Poznania

codziennypoznan.pl 1 godzina temu

Wilda, Łazarz i Jeżyce to dzielnice o wyjątkowej historii, ale także miejsca, które w ostatnich latach przechodzą intensywne przemiany. Zmieniają się ulice, budynki i sami mieszkańcy. Wraz z tymi zmianami pojawiają się pytania o lokalną tożsamość, sąsiedzkie relacje i pamięć o ludziach, którzy przez dziesięciolecia tworzyli charakter tych części miasta.

Właśnie tym zajmuje się Fest Fyrtel, jedna z inicjatyw Poznańskiego Centrum Dziedzictwa. Jak wyjaśnił Maciej Gil w rozmowie z Joanną Sobocińską-Korczak, projekt angażuje mieszkańców w odkrywanie historii najbliższego otoczenia poprzez spacery, warsztaty i działania artystyczne.

Jednym z najbardziej nietypowych pomysłów ostatnich tygodni jest przedsięwzięcie zrealizowane na Jeżycach w ramach projektu „Twórczy gest oddolny”.

Wszystko zaczęło się od rozmów o tym, jak żyje się dziś w tej części Poznania. Organizatorzy chcieli poznać potrzeby zarówno wieloletnich mieszkańców, jak i osób, które przeprowadziły się tutaj niedawno, w tym studentów. Interesowało ich również to, co mogłoby zbliżyć do siebie sąsiadów i zachęcić ich do częstszych spotkań.

Podczas warsztatów jedna z uczestniczek przypomniała historię charakterystycznej figury jeża, która znajdowała się na granicy Jeżyc i Ogrodów. Niewielka postać stała się lokalnym punktem rozpoznawczym. Dzieci chętnie się przy niej zatrzymywały, a mieszkańcy przynosili jej choćby dynie. Pewnego dnia figura jednak zniknęła. Nie było wiadomo, kto ją zabrał ani dlaczego.

Ta pozornie drobna historia stała się punktem wyjścia do większej rozmowy o przestrzeni wspólnej i miejscach, wokół których budują się sąsiedzkie relacje.

Uczestnicy postanowili stworzyć sześć małych jeży – tyle, ile liter znajduje się w nazwie Jeżyce. Każdy otrzymał własny charakter oraz zadanie. Figurki wyruszyły z Biblioteki Wielkopolskiej przy ulicy Prusa, która gościła uczestników warsztatów.

Teraz ich dalszy los zależy od mieszkańców. Przy każdym jeżu znajduje się koperta z instrukcją oraz miejscem na pozostawienie wiadomości. Osoby, które odnajdą figurki, mogą podzielić się swoimi historiami i przekazać je dalej. Powstały także profile w mediach społecznościowych, dzięki którym można śledzić wędrówkę nietypowych bohaterów.

W połowie grudnia organizatorzy zamierzają podsumować eksperyment i sprawdzić, ile jeży wróci, jakie miejsca odwiedziły oraz jakie opowieści udało im się zebrać.

Jak podkreśliła Agnieszka Chlebowska-Ogurkis, tego rodzaju działania mają znacznie szerszy wymiar niż sama zabawa. Pozwalają sprawdzić, jak mieszkańcy postrzegają swoją dzielnicę, czego im brakuje i w jaki sposób można odbudowywać osłabione więzi sąsiedzkie.

W projekcie wykorzystano także spacery badawcze i performatywne oraz tzw. kawiarenki badawcze, podczas których mieszkańcy byli zapraszani do swobodnych rozmów.

– To buduje przynależność, to pokazuje, iż jesteśmy sobie też bliżsi niż sądzimy, iż mamy wiele wspólnych wspomnień z różnych miejsc – podkreśliła Agnieszka Chlebowska-Ogurkis.

Organizatorka zauważyła, iż nawiązanie kontaktu z przypadkowymi przechodniami bywa dziś trudniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Ludzie podchodzą do takich inicjatyw z większą ostrożnością, ale kiedy rozmowa już się rozpocznie, często okazuje się, iż mają do opowiedzenia niezwykle interesujące historie.

Kolejny projekt Fest Fyrtel również koncentruje się na Jeżycach, ale tym razem jego bohaterkami będą przede wszystkim kobiety związane z dawnymi zakładami odzieżowymi Modena.

Miejsce, które przez lata było istotną częścią przemysłowego krajobrazu Poznania, przeszło ogromną przemianę. Na terenie dawnych zakładów realizowana jest inwestycja deweloperska. Organizatorzy chcą jednak, aby wraz ze zmianą zabudowy nie zniknęła pamięć o ludziach, którzy tam pracowali.

Agnieszka Chlebowska-Ogurkis, wspólnie z artystką Aleksandrą Cielniuch, zamierza przyjrzeć się historii Modeny z perspektywy kobiet – projektantek, szwaczek, krawcowych, praktykantek i działaczek związkowych.

W centrum zainteresowania znajdą się nie tylko wspomnienia dotyczące samego zakładu, ale również doświadczenia pracy, przekazywane z pokolenia na pokolenie umiejętności oraz historie rodzinne. Organizatorzy chcą rozmawiać o pracy rąk, rzemiośle i znaczeniu przedmiotów, które powstawały dzięki wiedzy oraz wysiłkowi kobiet.

– Myślę, iż ta historia kobiet wymaga przez cały czas odkrywania i uczenia jej młodych ludzi, chłopców, dziewczynek i wymaga też takiego docenienia – mówiła Agnieszka Chlebowska-Ogurkis.

Jak zauważyła gościni programu, wiele z tych opowieści nigdy nie trafiło do oficjalnych opracowań historycznych. Tymczasem to właśnie osobiste wspomnienia pozwalają zrozumieć, jak wielkie przemiany społeczne i gospodarcze wpływały na codzienne życie mieszkańców.

Projekt nawiązuje również do współczesnych dyskusji o jakości ubrań, odpowiedzialnej konsumpcji i ograniczaniu marnotrawstwa. Dawne praktyki wykorzystywania ścinków materiałów czy naprawiania odzieży mogą być interesującym punktem odniesienia dla dzisiejszych pokoleń.

Równolegle Fest Fyrtel prowadzi działania na Łazarzu. W ramach projektu „Łazarz z innej strony” mieszkańcy odkrywają mniej oczywiste oblicze dzielnicy. Odbyły się już spacery poświęcone przyrodzie, a także spotkanie z Romanem Modrzeńskim, mieszkańcem Łazarza, który podzielił się historiami znanych postaci związanych z tą częścią miasta oraz własnymi wspomnieniami.

Podczas jednego ze spacerów uczestnicy mieli choćby okazję zajrzeć do klatki schodowej jednej z kamienic, do której zaprosił ich mieszkaniec. To właśnie takie nieplanowane momenty, zdaniem organizatorów, najlepiej pokazują, jak wiele można odkryć, gdy zacznie się uważniej przyglądać najbliższemu otoczeniu.

Fest Fyrtel pozostaje inicjatywą otwartą dla mieszkańców w różnym wieku. Udział w warsztatach jest bezpłatny, choć na niektóre wydarzenia obowiązują zapisy. Organizatorzy zachęcają do kontaktu również wtedy, gdy lista uczestników wydaje się już wypełniona, ponieważ niekiedy zwalniają się miejsca.

W rozmowie w programie „Hej Poznań” goście podkreślali, iż nie chodzi wyłącznie o dokumentowanie historii. Równie ważne jest tworzenie okazji do spotkań osób, które mieszkają blisko siebie, ale często kilka o sobie wiedzą. To właśnie z takich rozmów mogą narodzić się kolejne pomysły na wspólne działania w poznańskich dzielnicach.

Idź do oryginalnego materiału