Szedłem przez nocny Kraków, lekko się zataczając po porządnej dawce wódki. Gdzie doszedłem? Niespecjalnie mnie to obchodziło. To moje miasto, nogi i tak same zaprowadzą mnie do domu. Zresztą byłem zajęty czymś ważniejszym rozmyśleniami filozoficznymi na głos. Czemu, ach czemu ja mam takie życie? Dwadzieścia siedem lat, a kumple mają już dzieci w podstawówce, a […]