Szczęśliwe Polki zawsze wyglądają olśniewająco Lilka ciężko przeżywała zdradę męża. Czterdziestka na karku, została sama – córka studiowała w Krakowie. A dwa miesiące temu Igor wrócił z pracy i oznajmił: – Odchodzę, zakochałem się. – Jak to? W kim? – zaniemówiła Lilka. – Tak jak to facetom się zdarza. Poznałem inną, jest mi z nią dobrze, przy niej zapominam o tobie. Nie proś mnie, wszystko już zdecydowane – rzucił sucho, jakby mówił o pogodzie. Spakował rzeczy i wyszedł. Lilka później zauważyła, iż to nie była decyzja z dnia na dzień – powoli znikały ubrania, a wtedy wrzucał je w popłochu do walizki i trzasnął drzwiami. Lilka płakała, załamała się, wydało jej się, iż nic dobrego już ją nie spotka. Miała poczucie, iż jej życie się skończyło lub po prostu zatrzymało. Nie chciała nikogo widzieć ani słyszeć. Rozmowy z córką czy przyjaciółką zbywała i gwałtownie kończyła. W pracy nie czuła się dobrze – jedni patrzyli z litością, inni z złośliwym uśmieszkiem. choćby miała nadzieję: – Może Igorowi znudzi się ta, co go ode mnie odciągnęła, może wróci, a ja mu wybaczę. przez cały czas go kocham. W sobotę Lilka obudziła się jak zwykle wcześnie, ale leżała, nie chciało jej się wstać, w sumie dokąd się spieszyć? W końcu się podniosła. Około jedenastej zadzwonił telefon. – Kto dzwoni w sobotę rano, nie chcę rozmawiać – pomyślała, ignorując nieznajomy numer. – Może to Igor, zmienił numer, a może chce wrócić – przemknęło jej przez głowę. Mogłam odebrać… Telefon zadzwonił ponownie. – Halo, halo – rzuciła głośno. – Cześć! – usłyszała radosny kobiecy głos. – Halo, kto mówi? – odparła zrezygnowana. – Lilka, nie poznajesz starej przyjaciółki? To ja, Ksenia! Lilka była zawiedziona, spodziewała się usłyszeć Igora. – I co dalej… – Lilka, dobrze się czujesz? – Nie bardzo – rozłączyła się ze łzami w oczach. Siadła na kanapie, próbowała się uspokoić. Po chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Lilka zerwała się, znów ta naiwna nadzieja. – Może Igor się opamiętał… – otworzyła drzwi. – Hej! – uśmiechnięta, piękna kobieta w stylowej czerwonej szmince i z nutą luksusowych perfum – Lilka ledwie rozpoznała dawną szkolną przyjaciółkę Ksenię. Ksenia nie przyszła z pustymi rękami. Przejrzała się w kuchni, wyciągnęła hiszpańskie wino, ciasto i soczyste pomarańcze. – Daj kieliszki, uczcimy spotkanie! – trajkotała. Lilka kroiła ciasto, Ksenia napełniła kieliszki. Po drugim kieliszku Lilce zebrało się na zwierzenia. Ksenia wysłuchała, wzruszyła ramionami. – Oj Lilka, myślałam, iż u ciebie wielka tragedia. – A to nie tragedia? Ciebie mąż nie zostawił – westchnęła Lilka. – Cóż, to ja zostawiłam męża, gdy dowiedziałam się o jego młodej romansie. gwałtownie załatwiłam sprawę rozwodową – po prostu nie znoszę, gdy ktoś mnie zdradza. – Może go nie kochałaś… – Kochałam, oj kochałam – odpowiedziała Ksenia – ale nie pozwalam się ranić. Takiej miłości trzeba się wyzbyć, gdy zostaje zdrada. – Boże, ale wszystko u ciebie jest proste… – Tak, bo to ty wszystko komplikujesz. A gdzie córka? – Studiuje w Krakowie, mieszka u cioci. – Rozumiem. Twój Igor zostawił was obie, a ty się zamartwiasz. – Kocham go… – Dość tych łez, Lilka, będę cię leczyć! Depresja okrutnie cię dopadła. – Jak leczyć? Tabletki nie pomogą. – Jakie tabletki, kochana! Tu pomagają sprawdzone metody: zmiana stylu, zakupy, nowa miłość! – Ksenia… – zawahała się Lilka. – Zbieraj się, jedziemy do galerii, potem fryzjer – nie ma wymówek. Masz jakieś oszczędności? – Oszczędności? Były na nowy samochód Igora… – To niech Igor się cieszy ze starego! Ty składaj wniosek o rozwód, przestań go wyczekiwać. A może jeszcze odbijemy połowę za auto. – Niech sobie weźmie… – machnęła ręką. – A ty wróciłaś z Warszawy na dobre? – Na dobre, tam nie chcę mieszkać… A ty się odśwież! Mamy za tydzień zlot absolwentów, mówiła już mi Ritka z naszej klasy. Idziemy! Będzie wielu chłopaków, kilku choćby wolnych. Pamiętasz jak Witek się za tobą uganiał od siódmej klasy? – Ksenia, komu ja potrzebna, stara baba… – Przestań! Trzeba się pokochać, zadbać o siebie. Zrobimy z ciebie młodą klacz – zaśmiała się Ksenia – o, a moja ciocia Kasia, co mieszka tak blisko twojej mamy, szykuje się właśnie na piąty ślub, ale jeszcze się waha – wahają się między dwoma kandydatami! Już po chwili Lilka nie mogła uwierzyć, widząc siebie w lustrze. – Niesamowita metamorfoza! Kompletnie inny kolor włosów, krótka fryzura – nigdy nie pomyślałabym, iż mi tak dobrze! Wyglądam młodo i pięknie! Ksenia, jesteś wspaniała! Na spotkaniu w kawiarni większość nie poznała Lilki, a Witek, dziś dorosły, pewny siebie mężczyzna, nie spuszczał z niej oczu. – Lilka, nie poznałem cię! Jesteś jeszcze piękniejsza niż w szkole. Zawsze mi się podobałaś, ale wybrałaś Igora – a gdzie on? – Nie ma go – rzuciła z uśmiechem. – Zostawił mnie. – Zostawił? Nie żartuj! Takich kobiet się nie zostawia! – zdziwił się Witek. – Okazuje się, iż tak, ale to na dobre. – Wiadomo, Lilka. Ja też jestem po rozwodzie. Żona odeszła, gdy miałem kłopoty w biznesie, poszła do młodszego, ale ja wszystko odbudowałem – teraz jest lepiej niż było! Po dwóch miesiącach Lilka spacerowała pod rękę z Witkiem bulwarem Wisły, po przedstawieniu w teatrze. Nagle – naprzeciw szedł Igor, wychudzony, widać samotny. Prawie ją nie poznał. – Słabo go tam pewnie karmią – pomyślała. Złapał chwilę wzroku, niepewny, czy to ona. Minęli się, ale nagle usłyszała: – Lilka? Odwróciła się z uśmiechem. – A, cześć Igor… Poznaj – to Witek, mój przyszły mąż, nie poznałeś go? – Cześć, nie poznałem – rzucił Witek. – Jestem przyszły mąż Lilki. Igor zamarł ze zdziwienia, a Lilka była zaskoczona, bo Witek jeszcze nic takiego jej nie proponował. – Jak się masz? – spytała wesoło Lilka. – No, jakoś się trzymam… Wyglądasz fantastycznie. Lilka uśmiechnęła się i łapiąc Witka za rękę powiedziała: – Bo szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają olśniewająco! – Czyli u ciebie już wszystko dobrze? – mruknął Igor. – Oczywiście. A będzie jeszcze lepiej! – i odwracając się, poszła z Witkiem, czując na plecach palący wzrok byłego męża.

newskey24.com 18 godzin temu

Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają wspaniale

Dziś znów wracam myślami do tego, co wydarzyło się dwa miesiące temu. Mam czterdzieści lat, zostałam sama Małgosia studiuje na uniwersytecie w Gdańsku. Krystian wrócił z pracy, usiadł naprzeciwko mnie i powiedział bez żadnych emocji:

Odchodzę. Zakochałem się.

W kim? Jak to? byłam totalnie zdezorientowana.

Tak, jak to zwykle bywa u facetów. Zakochałem się w innej, czuję się przy niej dobrze, przy niej choćby nie myślę o tobie. Już wszystko przemyślałem, nie proś mnie, nie zmienię zdania rzucił, jakby mówił o pogodzie.

Szybko spakował walizkę. Dopiero później uświadomiłam sobie, iż od jakiegoś czasu wynosił rzeczy po trochu, ale tamtego dnia zrobił to błyskawicznie i trzasnął drzwiami.

Płakałam, przeżywałam, wydawało mi się, iż już nigdy nic dobrego mnie nie spotka. Jakby życie się skończyło albo przynajmniej zatrzymało. Nie chciałam nikogo widzieć ani słyszeć. Telefon dzwonił dzwoniła Małgosia, dzwoniła Zuzanna moja przyjaciółka. Odpowiadałam krótko, niemal obojętnie i gwałtownie się rozłączałam. W pracy też unikałam rozmów, czułam, iż wszyscy patrzą na mnie inaczej: jedni współczuli, inni z satysfakcją.

Wciąż miałam nadzieję:

Może Krystian się rozczaruje tą kobietą i wróci. Wybaczę mu przecież go kocham.

W sobotę obudziłam się wcześnie, jak zwykle, ale nie miałam siły wstać. Po co się spieszyć? Zrobiłam to dopiero później. Kiedy minęła jedenasta, zadzwonił telefon.

Co za pora, kto dzwoni od rana? Nie chcę nikogo słyszeć pomyślałam i nie odebrałam. Spojrzałam na ekran nieznany numer. Może to Krystian? Stracił telefon albo zmienił numer Może chce wrócić, powinnam była odebrać.

Zanim podjęłam decyzję, telefon zadzwonił jeszcze raz.

Halo? odezwałam się niechętnie, prawie krzycząc.

Cześć! usłyszałam radosny kobiecy głos.

Kto mówi? zapytałam niecierpliwie.

Ela, nie poznajesz mnie? Ojej, głos masz jakiś inny, to ja Ela.

Byłam rozczarowana. Z jakiegoś powodu liczyłam, iż to Krystian.

I co z tego

Lila, wszystko u ciebie okej?

Nie, nie jest okej odpowiedziałam i rozłączyłam się, łzy same popłynęły.

Usiadłam na kanapie, starając się trochę uspokoić. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Znowu ta irracjonalna nadzieja.

Może to Krystian? szepnęłam i otworzyłam drzwi.

Cześć! powiedziała z energią piękna kobieta, w której ledwo rozpoznałam Elżbietę moją dawną przyjaciółkę z liceum.

Wyglądała fantastycznie, miała piękny makijaż, krótką fryzurę, modny płaszcz i cudowny zapach perfum. Po liceum Ela wyjechała na studia do Warszawy, widziałyśmy się raz z piętnaście lat temu. Wtedy zawsze razem chodziłyśmy na imprezy, spotykałyśmy się z chłopakami i dzieliłyśmy się sekretami.

Ela, wyglądasz przepięknie! wymsknęło mi się.

Cześć, kochana. Zawsze tak wyglądałam, to ty spojrzała krytycznie od góry do dołu. No wpuścisz mnie do środka, czy zostawisz na klatce?

Wejdź powiedziałam z wahaniem.

Nie przyszła z pustymi rękami. W kuchni wyjęła z torby butelkę włoskiego wina, sernik i pomarańcze.

Dawaj kieliszki, uczcimy nasze spotkanie. Aż trudno uwierzyć, ile to już czasu minęło! zagadywała, a ja tylko kroiłam sernik i stawiałam kieliszki na stole.

Ela bez zwłoki otworzyła wino, nalała nam po kieliszku i zaproponowała toast:

Za spotkanie! gwałtownie opróżniła kieliszek, ja zrobiłam to samo.

Drugiego kieliszka już nie regulowałyśmy. Po nim poczułam nagłą potrzebę wygadania się. Ela słuchała bez słowa, a potem tylko wzruszyła ramionami.

Mój Boże, Lila, już myślałam, iż wydarzyło się coś naprawdę strasznego.

A czy to nie tragedia? Ty nie zrozumiesz, twój mąż cię nie opuścił powiedziałam z żalem.

Powiedziałabym, iż wręcz odwrotnie! To ja pierwsza zostawiłam męża, gdy odkryłam, iż ma na boku młodą kochankę. gwałtownie złożyłam pozew o rozwód, był w szoku. Myślał, iż będzie się bawić, a ja nic nie wiem

Może go nie kochałaś?

Kochałam, i to bardzo! Ale nienawidzę, gdy ktoś mnie krzywdzi. jeżeli zdradza, to nie jest miłość.

Ela, u ciebie wszystko takie proste!

Tak, bo to ty wszystko komplikujesz. Zawsze byłaś taka. A Małgosia gdzie teraz?

Studiuje w Gdańsku, mieszka u cioci.

Rozumiem. Twój facet porzucił i ciebie, i córkę, a ty przez cały czas się zamartwiasz.

Bo go kocham

Dosyć tego, Lila. Musimy cię wyciągnąć z dołka.

Jak? Tabletki nie pomogą.

Gdzie tam, dziewczyno! Tu pomogą stare sprawdzone sposoby: nowy wygląd, zakupy, nowa miłość.

Eh, Ela westchnęłam.

Pakuj się, jedziemy do galerii. Potem fryzjer! Bez wymówek. Masz odłożone jakieś pieniądze?

Mam trochę, odkładaliśmy z Krystianem na nowy samochód.

Nie potrzebujesz ani jego, ani nowego auta. Czas zapomnieć i odciąć się od przeszłości. A może jeszcze wywalczymy połowę za stary samochód?

Nie chce mi się o to walczyć. Niech się udławi odpowiedziałam zaskakująco stanowczo. Ela, a ty na dobre wróciłaś z Warszawy?

Na dobre. Nie chcę tam żyć. A teraz przebierz się, wpadniemy do sklepów. I słuchaj: Rita Nowak dzwoniła, za tydzień spotkanie klasowe, idziemy razem. Wiele osób przyjedzie, niektórzy chłopacy są po rozwodach. Pamiętasz, jak Witek za tobą ganiał od siódmej klasy?

Ela, komu ja się teraz spodobam, jestem już stara baba.

Przestań, Lila! Musisz się pokochać na nowo. My zrobimy z ciebie nową kobietę śmiała się Ela, wychodząc z mieszkania. A pamiętasz ciocię Kasię? Piąty raz się szykuje do ślubu, nie może wybrać między dwoma adoratorami!

Po wszystkim nie poznawałam siebie w lustrze.

Niesamowite! Nowy kolor włosów, ultrakrótka fryzura Nigdy bym nie pomyślała, iż mi tak będzie! Wyglądam młodo, świeżo, kwitnę! Dobrze, iż Ela postawiła mnie do pionu. Inaczej bym tu się rozpadła.

Wieczór spotkania klasowego odbył się w kawiarni. Przyszło prawie wszyscy, poza tymi, którzy mieszkali daleko. Wielu mnie nie poznało, a Witek elegancki mężczyzna nie spuszczał ze mnie wzroku.

Lila, ledwo cię poznałem! Jesteś piękniejsza niż w szkole. Zawsze mi się podobałaś, ale wybrałaś Krystiana, a gdzie on jest?

Już go nie ma, zostawił mnie uśmiechnęłam się lekko.

O rany, takich kobiet się nie zostawia! zdziwił się szczerze.

A jednak można, no ale to na dobre wyszło.

W ogóle się nie dziwię. Ja też po rozwodzie, już dwa lata. Miałem swoje problemy, żona uznała mnie za nieudacznika i poszła do młodszego. Ale poukładałem sobie wszystko na nowo. Teraz biznes idzie mi świetnie, syn dorosły, wszystko się układa.

Po spotkaniu wieczorem spacerowaliśmy razem z Witkiem po bulwarze nad Wisłą, po teatrze było wspaniale. Gdy tak szliśmy, zobaczyłam nadchodzącego Krystiana schudł, wyglądał na zmęczonego, był sam.

Chyba bieda mu doskwiera pomyślałam.

Minął nas, spojrzał w moje oczy, jakby nie wierzył, iż to ja. Przeszliśmy, ale usłyszałam:

Lila?

Odwróciłam się, lekko uśmiechając:

A, cześć, to ty Poznaj, to mój były mąż Krystian zwróciłam się do Witka.

Cześć, nie poznałem cię. odpowiedział Witek. Ja jestem przyszłym mężem Lili.

Szczęka Krystianowi opadła, mnie też zaskoczyło, bo Witek jeszcze nic mi nie zaproponował.

Jak się masz? zapytałam go pogodnie.

Jakoś Nic, wszystko w porządku. Ale ty się bardzo zmieniłaś! Wyglądasz świetnie.

Złapałam Witka za rękę i odpowiedziałam:

Bo szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają wspaniale.

Czyli wszystko u ciebie dobrze? mruknął Krystian.

Oczywiście. I będzie jeszcze lepiej odpowiedziałam, uśmiechając się do Witka. Odeszliśmy razem, czułam na sobie palący wzrok byłego.

Idź do oryginalnego materiału