Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie — Historia Lilki, która po zdradzie męża w wieku czterd…

twojacena.pl 3 godzin temu

Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie

Lidia bardzo przeżywała zdradę męża. W wieku czterdziestu lat została sama, córka studiowała w Warszawie. Tomek, dwa miesiące temu, wrócił z pracy i powiedział:

Odchodzę od ciebie, zakochałem się.

Jak to? W kim? wykrztusiła zaskoczona żona.

No tak, jak odchodzą mężczyźni od żon. Zakochałem się w innej, dobrze mi z nią, przy niej zapominam o tobie całkowicie. Więc choćby nie próbuj mnie przekonać, już wszystko zdecydowałem odpowiedział Tomek obojętnie, jakby nic wielkiego się nie stało.

Szybko się spakował i wyszedł. Po jakimś czasie, gdy przeanalizowała wszystko, Lidia zrozumiała, iż nie podjął tej decyzji nagle zbierał swoje rzeczy stopniowo, a tego dnia wrzucał je w pośpiechu do torby i zatrzasnął drzwi.

Płakała, zamknęła się w sobie i uznała, iż już nic dobrego jej nie czeka. Życie stanęło w miejscu. Nie chciała ani nikogo widzieć, ani rozmawiać. Telefon dzwonił nieustannie: córka, przyjaciółka Odpowiadała zdawkowo i rozłączała się. W pracy także miała ochotę się izolować; wszyscy patrzyli na nią z różnym wyrazem twarzy niektórzy współczuli, inni, wręcz złośliwie.

I przez moment miała nadzieję:

Może Tomkowi znudzi się tamta, wróci, a ja mu wybaczę i go przyjmę. Kocham go przecież.

W weekend Lidia, jak zwykle, wstała wcześnie, ale nie chciało jej się ruszać z łóżka. Jednak w końcu się podniosła. Ok. jedenastej zadzwonił telefon.

Po co do mnie dzwonią od rana, z nikim nie chcę gadać pomyślała, ignorując połączenie. Spojrzała jednak odruchowo na ekran numer nieznany. A może to Tomek? Może zgubił telefon albo mu go ukradli i zmienił numer? przebiegło przez myśl. Może chce wrócić?

Telefon zadzwonił ponownie.

Halo? rzuciła głośno.

Cześć! usłyszała radosny, kobiecy głos.

Halo, kto mówi? mruknęła zirytowana Lidia.

Lideczka, to ty? Co z twoim głosem? Nie poznajesz starej przyjaciółki. To ja, Krysia!

Lidia poczuła rozczarowanie oczekiwała głosu Tomka.

No i co

Lidia, jesteś cała? Co się dzieje?

Nie jestem, odpowiedziała i rozłączyła się, zalana łzami.

Usiadła na kanapie, próbując się uspokoić. Po chwili ktoś zadzwonił do drzwi. Lidia podskoczyła znów ta irracjonalna nadzieja.

Może Tomek się opamiętał? otworzyła drzwi.

Cześć! zawołała energicznie zadbana kobieta, w której Lidia ledwo poznała dawną koleżankę z klasy Krysię.

Wyglądała rewelacyjnie, elegancka fryzura, intensywna pomadka, stylowe ciuchy, zapach perfum wypełnił przedpokój Lidia aż się ożywiła. Po liceum Krysia wyjechała na studia do Krakowa, potem widziały się zaledwie raz, chyba z piętnaście lat temu. W szkole chodziły razem na dyskoteki, spotykały się z chłopakami, zwierzały z sekretów.

Krysia, ależ z ciebie piękność! wymsknęło się Lidi spontanicznie.

Witaj, stara! Zawsze byłam taka, to ty spojrzała na nią krytycznie, z góry na dół No i co, wpuścisz mnie, czy będziesz patrzeć z progu?

Wejdź, ustąpiła Lidia bez entuzjazmu.

Krysia przyszła nie z pustymi rękami. gwałtownie ruszyła do kuchni, wyjęła hiszpańskie wino, tort i pomarańcze.

Dawaj kieliszki, trzeba uczcić! Kiedy my ostatnio gadałyśmy? Sto lat temu paplała wesoło, Lidia nie przerywała, przyniosła dwa kieliszki, pokroiła tort.

Krysia, bez pytań, otworzyła wino, nalewała i podniosła toast:

Za spotkanie! wychyliła kieliszek, Lidia poszła w jej ślady.

Za drugim kieliszkiem Krysia zaproponowała toast za nas. Po tym Lidię naszła ochota, by się wyżalić. Krysia słuchała w milczeniu, a gdy skończyła, wzruszyła ramionami.

Ludziu kochana, a ja już myślałam, iż przydarzyła ci się prawdziwa tragedia.

A to nie jest tragedia? Nie zrozumiesz, bo ciebie mąż nie rzucił powiedziała smutno Lidia.

O, wypraszam sobie! To ja rzuciłam Zbyszka, gdy się dowiedziałam, iż podkuwa młodą kochankę na boku. Od razu złożyłam pozew. Był zaskoczony, pewnie myślał, iż się nie dowiem!

Może nie kochałaś go naprawdę?

Kochałam, ale nie zniosę upokorzenia. jeżeli ktoś zdradza oznacza to brak miłości.

O Jezu, Krysia, ty wszystko upraszczasz.

Tak, a ty wszystko komplikujesz, jak zawsze. Gdzie twoja córka?

Studentka, studiuje w Warszawie, mieszka u cioci.

Rozumiem. Twój kochanek po prostu zostawił was obie, a ty dalej cierpisz.

Ale ja go kocham

Lidia, koniec tego. Zabiorę cię na leczenie! Depresja cię dopadła.

Jak to na leczenie? Żadne tabletki mi nie pomogą.

Co ty tam z tymi tabletkami! Na taką bolączkę pomagają stare dobre metody: nowy image, zakupy, nowy facet.

Oj, Krysia… westchnęła Lidia.

Pakuj się, jedziemy do Galerii, a potem do fryzjera oznajmiła Krysia wesoło i żadnych wymówek. Masz jakiś zapas gotówki?

Zapas? Jest, zbierałam z Tomkiem na nowy samochód.

Niech się cieszy, iż zabrał stary. Ty musisz złożyć papiery rozwodowe i nie licz na powrót oraz nie próbuj mu wybaczać! Możemy choćby powalczyć o połowę wartości starego auta.

Niech się udławi nieoczekiwanie powiedziała Lidia. Krysia, ty się już na stałe wróciłaś z Krakowa?

Tak, nie mogłam tam żyć. A teraz ruszaj z dresów, idziemy na rajd po sklepach. Słyszałam od Rity Nowak, iż za tydzień mamy zjazd klasowy, idziemy we dwie. Wiele osób będzie, kilku naszych chłopaków rozwiedzionych. Może trzeba się rozejrzeć? Pamiętasz, jak Wiktor biegał za tobą od gimnazjum?

O Boże, komu bym się spodobała, stara baba ze mnie.

No coś ty, Lideczka! Nie wolno tak o sobie myśleć. Ty się musisz sama pokochać, a my gwałtownie zrobimy z ciebie młodą klacz śmiała się Krysia wychodząc z mieszkania. A znasz ciocię Kasię, która mieszka niedaleko twojej mamy? Ona już piąty raz wychodzi za mąż, ale wciąż nie może się zdecydować pomiędzy dwoma adoratorami.

Zaledwie kilka godzin później Lidia nie poznawała swego odbicia w lustrze.

Co za metamorfoza dziwiła się samej sobie kolor włosów zupełnie inny, nowoczesne, krótkie cięcie, nigdy bym nie pomyślała, iż to do mnie pasuje. Wyglądam młodo i pięknie. Krysia spisała się na medal, wzięła mnie w obroty. Inaczej zgnuśniałabym w czterech ścianach.

Wieczór zjazdu klasowego odbył się w kawiarni, zebrała się prawie cała klasa, zabrakło tylko paru osób. Wielu nie poznało Lidii, a Wiktor poważny, pewny siebie mężczyzna nie mógł oderwać od niej wzroku.

Lidia, nie poznałem cię od razu! Jaka jesteś piękna, jeszcze piękniejsza niż w szkole. Zawsze mi się podobałaś, ale wybrałaś Tomka z równoległej. Gdzie on jest?

Nie ma go, zostawił mnie uśmiechnęła się Lidia lekko.

Zostawił? Nie żartuj, kto porzuca taką kobietę? naprawdę zdziwił się Wiktor.

Najwyraźniej da się ale to wszystko na lepsze.

Wcale się nie dziwię, Lidia. Sam jestem po rozwodzie, od dwóch lat. Mieliśmy z żoną dobrą relację, prowadzę biznes, mamy dorosłego syna. Dwa lata temu miałem problemy w firmie, a żona uznała mnie za nieudacznika i odeszła do młodszego, chyba lepiej ustawionego. Odbudowałem wszystko w rok, teraz pozostało lepiej niż dawniej.

Były mąż przeszedł obok, ale jej nie rozpoznał
Minęły dwa miesiące. Lidia spaceruje pod rękę z Wiktorem nad Wisłą, wyszli z teatru, postanowili się przejść po wieczornym mieście. Nagle… zobaczyła idącego z naprzeciwka Tomka, schudłego, samotnego. Były mąż najwyraźniej jej nie poznał.

Pewnie kiepsko go karmi ta nowa pomyślała.

Gdy Tomek ich mijał, spotkał się wzrokiem z Lidią, w oczach zapytanie, czy to naprawdę ona. Przeszli obok, ale po chwili usłyszała:

Lidia?

Odwróciła się powoli, uśmiechnęła i powiedziała:

Ach, cześć, to ty… Poznaj to Tomek, mój były mąż, nie poznajesz go? zwróciła się do Wiktora.

Cześć, rzeczywiście nie poznałem odpowiedział Wiktor, a ja jestem przyszłym mężem Lidii.

Tomek osłupiał, Lidia też była zaskoczona, bo Wiktor jeszcze nic takiego jej nie proponował.

Jak się masz? zapytała wesoło Lidia byłego.

No tak, w porządku odrzekł. Bardzo się zmieniłaś, świetnie wyglądasz!

Lidia znów się uśmiechnęła, ujęła mocniej dłoń Wiktora i powiedziała:

Szczęśliwe kobiety zawsze wyglądają świetnie.

Czyli u ciebie dobrze mruknął Tomek.

Oczywiście. I będzie jeszcze lepiej! odpowiedziała, idąc z Wiktorem sprężystym krokiem, czując na sobie palący wzrok byłego męża.

Idź do oryginalnego materiału