Szaleństwem
powiedzieć, iż wiek,
to tylko liczba.
Większym,
wstać z łóżka
i nie słuchać,
jak stawy odmierzają
poranek.
Kupić w sklepie
sznurowane buty
i nie pytać
kto je potem zawiąże.
Szaleć,
to zapomnieć, iż kolana
mają własne zdanie,
a kręgosłup
niesie ciężar
wszystkich lat.
To wyjść z domu
bez listy leków,
za to z planem, który
nie mieści się w kalendarzu.
Zatańczyć, choć ciało
negocjuje każdy krok.
Szaleństwo
nie ma wieku,
ma tylko moment,
w którym patrzysz
na swoje życie i mówisz:
Jeszcze nie!
Jeszcze raz pójdę
pod wiatr.
A jeżeli się potknę?
Trudno.
Podniosę się ,
może nie od razu.
Ale sama.
Nooo…, może jednak z laską ;)











