Synu, nie chcę, żebyś się przeze mnie rozwodził! Oddaj mnie do domu spokojnej starości!

twojacena.pl 11 godzin temu

Synku, ja nie chcę, żebyś się rozwiódł przeze mnie! Oddaj mnie do domu spokojnej starości!

Pół roku temu zabrałem mamę do siebie. Ma już swoje lata, osiemdziesiąt trzy na karku, a odkąd tata zmarł, ciężko jej było mieszkać samej na wsi. Moje dzieci są już dorosłe i wyfrunęły z gniazda. Z żoną zamieszkaliśmy sami w dwupokojowym mieszkaniu w Warszawie, więc pomyślałem, iż jedna osoba więcej to żaden problem.

Początkowo mojej żonie nic nie przeszkadzało, ale już po tygodniu zaczęło być inaczej.

Słuchaj, niech ona je osobno, po nas rzuciła któregoś razu.

Dlaczego?

No, tak będzie wygodniej. Jakoś odechciewa mi się jeść, jak widzę, jak ona sobie radzi bez zębów Trochę mnie to obrzydza.

Daj spokój, wszyscy kiedyś będziemy starzy.

To co innego.

Denerwowało ją też, iż mama ma kłopoty z żołądkiem i czasami naprawdę potrafi nieźle zachrapać. Zaczęła zabraniać jej wchodzenia do kuchni, a w końcu uznała, iż najlepiej niech w ogóle nie wychodzi z pokoju. Pewnego dnia wyrzuciła z siebie:

Wiesz, nie myślałam, iż ona aż tak długo tu posiedzi. Nie wytrzymam już.

Ale co proponujesz?

Odwieź ją z powrotem na wieś.

Przecież ona sobie tam nie poradzi sama!

Wszyscy tak żyją! Nikt nie tłucze się z rodzicami, każde dorosłe dziecko radzi sobie po swojemu. Czemu ja mam się czuć obco we własnym mieszkaniu? Słuchać mlaskania i czuć ten zapach? Ileż można?

Nie wiedziałem, co dalej robić.

Ostatnio wróciłem do domu i widzę: mama siedzi w przedpokoju, ubrana, z walizką obok.

Mamo, co ty robisz?

Synku, zawieź mnie do domu spokojnej starości!

Ale dlaczego? Co się stało?

Nie chcę, żebyście się przez mnie pokłócili czy rozeszli.

Mama dalej mnie przekonuje, żeby tak zrobić. A ja nie wiem, co robić. Nie potrafiłbym spokojnie żyć, wiedząc, iż ona tam siedzi sama. Może wyjechać z nią na wieś i zostawić wszystko? Co mam zrobić?

Idź do oryginalnego materiału