Dziennik, 14 maja 2024
Ostatnio moje życie wywróciło się do góry nogami. Sześć miesięcy temu zabrałem do siebie mamę. Mama już naprawdę wiekowa 83 lata i od kiedy tata zmarł, ciężko jej było samej, tam na wsi pod Opolem. Moje dzieci już dawno wyfrunęły, mieszkają osobno, a my z Ewą zostaliśmy we dwójkę w naszym dwupokojowym mieszkaniu w Katowicach.
W pierwszych dniach nie było większych problemów, Ewa nie mówiła nic na temat obecności mamy. Jednak gwałtownie atmosfera zaczęła się zmieniać. Po tygodniu zacząłem zauważać, iż żona jest zdenerwowana. Coraz bardziej przeszkadzały jej nawyki starszej osoby.
Andrzej, niech ona jada później, po nas powiedziała pewnego dnia, kiedy nakładałem obiad.
Ale dlaczego? spytałem zaskoczony.
Po prostu tak będzie wygodniej. Straciłam apetyt, jak patrzę, jak mama próbuje coś gryźć bez zębów. Przykro mi, ale to obrzydliwe.
Ewa, przecież wszyscy będziemy kiedyś starzy…
To zupełnie co innego.
Zwłaszcza irytowały ją maminy kłopoty z trawieniem, czasem jej głosne chrapanie. Zaczęła unikać jej w kuchni, a wręcz prosiła, by mama zostawała tylko w swoim pokoju. Kilka dni temu usłyszałem od Ewy:
Nie sądziłam, iż ona będzie tu tak długo. Nie daję już rady.
Więc co chcesz zrobić? spytałem bezradnie.
Odwieź ją do tej jej wsi.
Sama sobie nie poradzi! zaprotestowałem.
Inni też tak żyją. To nie jest normalne, żebym czuła się jak obca we własnym domu. Mam znosić ten zapach i siorbanie?
Nie wiedziałem, co z tym zrobić. Dzisiaj, kiedy wróciłem z pracy, zobaczyłem mamę w przedpokoju. Siedziała ubrana, z walizką przy nogach.
Mamo, co Ty tu robisz?
Andrzejku, zawieź mnie do domu opieki.
Ale dlaczego? Po co?
Nie chcę, żebyście przez mnie się rozstali.
Miałem łzy w oczach. Mama cały czas mnie namawia, a ja nie potrafię się z tym pogodzić. Przecież nie będę mógł normalnie żyć, wiedząc, iż ona tam jest sama, w obcym miejscu. Może to ja powinienem rzucić wszystko i wrócić z nią na wieś? Co powinienem zrobić? Czuję się rozdarty.









