Synowa znosiła teściową latami — zobacz, do czego to doprowadziło

polregion.pl 2 godzin temu

Synowa znosiła teściową oto do czego to doprowadziło

Bliźniaczki?! wyrwało się pani Irenie Zielińskiej.

Kobieta bardzo próbowała ukryć swoje niezadowolenie, ale nie wychodziło jej to najlepiej. Asia dobrze wiedziała, iż od teściowej trudno oczekiwać szczerości Irena nigdy jej nie lubiła i uważała za nieodpowiednią żonę dla syna. Chociaż wszyscy wokół podkreślali, iż to jej Staś był zbyt prosty dla takiej dziewczyny.

Asia była miła i wykształcona, do dwudziestego trzeciego roku życia skończyła ekonomię i całkiem dobrze znalazła się w pracy w prywatnych klinikach. Może i pochodziła z małego miasta na Mazurach, ale jej ojciec kierował tam firmą, a mama wykładała na miejscowym uniwersytecie. Nikt nie mógł powiedzieć, iż Asia była niewychowana lub niewykształcona. Ale pani Irena wciąż uważała ją za prostaczkę.

No, gratuluję! Co za szczęście! Podwójne szczęście! mruknęła kobieta.

Jednak brać udział w tym szczęściu pani Zielińska nie zamierzała. Asia źle znosiła ciążę, lekarze ostrzegali o ryzyku poronienia, potem groził przedwczesny poród. Asia często lądowała na zwolnieniu lub w szpitalu. jeżeli Staś przyjeżdżał do niej niemal codziennie, to teściowa, mieszkająca zaledwie dwa przystanki tramwajem dalej, nie zajrzała ani razu.

Na odbiór wnuczek ze szpitala też nie przyszła. Choć Staś ją namawiał, przez pierwsze czterdzieści dni choćby nie zajrzała.

Tak nie wypada! A jeżeli przywlokę jakąś zarazę? Poczekam, aż się wzmocnią i wtedy poznają swoją babcię.

Dziewczynki miały trzy miesiące, gdy Asia spotkała teściową pod sklepem. Pani Irena wymusiła uśmiech i przez zęby spytała:

No i jak tam, dziewczynki?

Asia odpowiedziała z serdecznym uśmiechem:

Spacerujemy! Wózek, wiadomo, wielki, ale cóż robić? Powietrze potrzebne dzieciom!

Irena pokiwała głową i chciała odejść, jednak wtedy podeszła do nich stara znajoma pani Zielińskiej. Ta machała ręką i zbliżała się do teściowej i synowej.

Irenko! Cześć! O rety! To twoje wnuczki?

Tak, Gieniu… To mój skarb!

Asia rozpoznała panią Genowefę. Nieśmiało się przywitała.

Dwie naraz! Asiu, jak dałaś radę? Taka drobna jesteś!

Asia to bohaterka! przytaknęła Irena Zielińska.

Młoda mama patrzyła na teściową zszokowana. Przed chwilą Irena chętnie by zniknęła, a teraz gra kochającą babcię.

Genowefa i Irena paplały dalej… Asia łapała tylko fragmenty rozmowy iż bliźniaczki to skarb, iż Asia świetnie sobie radzi, iż Irena mocno jej pomaga… Asia tyle się o sobie nagle dowiedziała, iż z wrażenia zaniemówiła. W końcu Gienia przypomniała sobie, dokąd idzie…

No pędzę do banku! Trzymajcie się, dziewczyny!

Po odczekaniu pół minuty uśmiech zniknął z twarzy pani Ireny. Sucho pożegnała się z Asią i odeszła.

Wieczorem Asia opowiedziała o wszystkim Stasiowi. Ten tylko wzruszył ramionami.

Asiulka, to moja matka. Wiesz, jaką jest. choćby z nami nie miała czasu, za to opowiadała wszystkim, jakie to ma z nami przeżycia. Jakoby do nocy odrabiała ze mną lekcje, a naprawdę siadała do serialu i nie zaglądała do mojego zeszytu. Albo jak niby z Lenką chodziła po parku trzy godziny, bo na zdrowie, a naprawdę malowała paznokcie i czesała się, a ja wyprowadzałem siostrę. Taka już jest, nie ma się czym przejmować!

Asia tyle razy słyszała te historie, a i tak zawsze zadziwiało ją, gdy sama stawała się ich bohaterką.

***

Lata mijały, nic się nie zmieniało ani wobec Asi, ani dzieci. Aż stało się nieszczęście schodząc z taksówki, pani Irena przewróciła się i złamała nogę. Wtedy wpadła na genialny pomysł.

Zamieszkam u was! oznajmiła Asi i Stasiowi.

Małżonkowie wymienili spojrzenia; oboje wiedzieli, jak to się skończy, ale nie mieli serca odmówić.

W ich domu zaczął się koszmar. Przenieśli się z sypialni do dziecięcego pokoju, a ich miejsce zajęła kontuzjowana Irena. Stała się trzecim dzieckiem: trzeba było dla niej gotować, sprzątać, pomagać się myć, biegać po zakupy…

Bliźniaczki miały niecałe trzy lata, Asia próbowała choć na pół etatu wrócić do pracy, więc dziewczynki chodziły do przedszkola. Każdego ranka taka sama walka dzieci płakały, nie chciały wychodzić spod kołdry, rodzice siłą przepychali je do drzwi.

Pewnego ranka przed samym wyjściem Stasiowi zadzwonił telefon:

Mamo?! Czemu dzwonisz? Jesteś w sąsiednim pokoju!

Nie mogę wstać, noga mnie boli

Mamo, masz kulę

Nie gadaj, Stasiu! To, co mam do powiedzenia, powiem ze swojego łóżka!

Mamo, słucham… mów szybciej…

Nie podoba mi się, iż robicie rano taki hałas. Drzwi trzaskają, wy się przekrzykujecie, dzieci piszczą! Nie da się spać!

Staś aż poczerwieniał. Podszedł do drzwi sypialni, otworzył szeroko i krzyknął:

jeżeli ci sen taki drogi, to może zostawimy ci dzieci? Co?

Pani Irena zadrżała i zamilkła. niedługo wyprowadziła się z mieszkania syna, nie czekając choćby na zdjęcie gipsu. Staś nie przejął się zbytnio, Asia jednak męczyła się wyrzutami sumienia, iż sprowokowała konflikt. Ale co miała robić?

***

Asia w piątki pracowała pół dnia. Odbierała dziewczynki z przedszkola, kupowały coś pysznego, wracały do domu i oglądały bajkę na rzutniku. Tak było i tym razem; rozrzuciła poduszki, przygotowała obraz. Gdy rozległ się dzwonek do drzwi.

W drzwiach stanęła Irena Zielińska, trzymała za rękę Piotrusia, syna swojej córki.

Pani Ireno, coś się stało? zdziwiła się Asia.

Lenka podrzuciła mi Piotrusia do wieczora, ale ja pilnie muszę coś załatwić! Popilnuj go tylko półtorej godziny, proszę!

Asia była zaskoczona. Piotruś był cichy, trochę młodszy od bliźniaczek, więc tylko ukucnęła i podała mu rękę.

Piotruś, zostaniesz ze mną chwilkę?

Chłopiec kiwnął głową. Kiedy Asia wstała, teściowa już jechała windą.

Kiedy wrócisz?

Najwyżej za dwie godziny!

Nie pożegnała ani synowej, ani wnuka. Po prostu zniknęła.

***

Staś wrócił do domu około siódmej wieczorem. Zdziwił się na widok Piotrusia zajadającego kotleta.

No cześć, kawalerze! W odwiedziny przyszedłeś? A gdzie twoja mama?

Chłopiec się uśmiechnął, a Asia westchnęła ciężko.

Przyszła twoja mama z Piotrusiem miał być na chwilkę. A sama poszła coś załatwiać.

Ile trwa ta chwilka?

Zaraz będzie pięć godzin…

Asia zerknęła niepewnie na męża.

To gdzie jest Lenka?

Asia przełknęła ślinę.

Nie pisałam do niej Nie chciałam, żeby na twoją mamę się obraziła. Ufała jej z dzieckiem.

Staś aż sczerwieniał.

Asiula, jesteś zbyt dobra… Ale to nie w porządku! Mama powiedziała, gdzie idzie?

Asia pokręciła głową. Staś wyciągnął telefon i zadzwonił do siostry. Przekazał, iż Piotruś jest u nich, a Lenka obiecała zaraz przyjść.

***

Było już prawie wpół do dziewiątej. Dzieci bawiły się w pokoju, Asia, Staś i Lenka zasiedli w kuchni.

Słuchajcie, długo jeszcze będziemy czekać? Dzieci pora spać kłaść…

Asia, raz mogą później pójść. Z mamą musimy pogadać poważnie.

Ledwo Staś skończył, zadzwonił dzwonek do drzwi. Asia poszła otworzyć.

No dobrze, ja odbieram Piotrusia! oznajmiła Irena Zielińska.

Asia przełknęła ślinę. Za jej plecami stanęli Staś i Lenka.

Mamo, a ty się nie wstydzisz?

Jak wy się do matki odzywacie?!

Mamo, nie przekręcaj kota ogonem! To tobie oddałam Piotrusia, tobie! Co ty wyrabiasz?

No i co z tego, Lenka? Przecież ona ma własne dzieci, sobie radzi znakomicie. A ja miałam ważne sprawy!

Staś wystąpił naprzód.

Mamo! Jakie sprawy? Naprawdę tak płytko podchodzisz do wszystkiego? Zapytałaś ją chociaż?

Jezu, o co tu pytać!

Staś dalej naciskał:

Gdzie byłaś?

Tym razem Lence zaczął drżeć głos.

Najpierw pewnie był fryzjer, bo rano miałaś dłuższe włosy, teraz krótsze. Potem pewnie poszłaś do kosmetyczki rano lakier na paznokciach był czerwony, teraz różowy

Irena zmieszała się, nie wiedziała, co powiedzieć.

Ty się w ogóle nie wstydzisz?! powtórzył Staś.

Cisza zawisła na moment.

Raz na wiek ktoś cię prosi o pomoc, ty natychmiast podrzucasz wnuka mojej żonie? Może ona też by chciała iść do fryzjera? Może na paznokcie?!

Wtedy Irena aż poczerwieniała. Złość aż z niej parowała; chciała wszystkich ustawić do szeregu.

Mój Boże, Stasiu! Jaka fryzura, jakie paznokcie?! Ona to zawsze była szara myszka z Mazur, taka została i zostanie!

Na sekundę zaległa cisza, po czym rozległo się gromkie:

WYNOCHA!

Staś chwycił matkę za ramię i delikatnie, ale stanowczo wystawił za drzwi. Zamknął je i odetchnął głęboko. Gdy uniósł wzrok, zobaczył, iż po policzkach Asi spływają łzy. On i Lenka rzucili się ją pocieszać.

Było jej strasznie przykro. Ale też widziała, iż dla Ireny własne dzieci nic nie znaczą. To nie kwestia jej Asia po prostu nie mogła się spodobać złej osobie.

Od tej pory kontakty z teściową ustały. Staś i Lenka czasem pomagali matce w drobnych sprawach, ale Irena już nie uczestniczyła w życiu rodziny. Przez długi czas Irena była obrażona, ale pragnienie bycia blisko dzieci wygrało i przyszła na ugodę, ale z wnukami nigdy nie pomogła.

Tylko raz, przeglądając komunikator, Asia zauważyła u teściowej zdjęcia wszystkich wnuków i podpis: Wszystkiego najlepszego na Dzień Babci dla wszystkich, które wychowały wnuki! Asia z przekąsem się uśmiechnęła, ale wieczorem Staś z Lenką wyśmiali matkę bez litości. Asia czuła, iż może nie powinna się z nich śmiać ale nie mogła się powstrzymać.

Idź do oryginalnego materiału