Świdnica przygotowuje miejsce zbiorowego schronienia na wypadek zagrożeń, w tym także wojny. Na te potrzeby mają zostać przystosowane XVIII-wieczne podziemia z czasów twierdzy świdnickiej, znajdujące się pod placem Grunwaldzkim.
Mowa o pruskich podziemiach wybudowanych w połowie XVIII wieku na przedmurzu Witoszowskim. Obiekt może pomieścić niemal 5000 osób. Przed wojną pełnił już funkcję schronu przeciwlotniczego, później przez lata pozostawał nieużytkowany. W pewnym okresie działał tam także lokal gastronomiczny. Ostatecznie podziemia wróciły pod zarząd miasta i teraz mają ponownie pełnić funkcje obronne.
– Dokładnie tak, to jest początek remontu tych podziemnych pomieszczeń, które docelowo mają stać się pełnoprawnym schronem. Wykorzystywanym zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie wojny, ponieważ te pomieszczenia będą pełniły taką dwojaką funkcję. W pierwszej kolejności będą wykorzystywane do prowadzenia szkoleń i różnego rodzaju warsztatów, zajęć, a w czasie zagrożenia bądź wojny będzie to pełnoprawny schron dla ludzi – powiedział Mateusz Jadach z biura prasowego świdnickiego urzędu miasta.
Adaptacja pomieszczeń nie będzie prosta. Współczesne przepisy stawiają bardzo rygorystyczne wymagania wobec miejsc, które mają pełnić funkcję schronów.
– To oznacza, iż muszą być dwa osobne wejścia, osobna wentylacja, która pozwoli dostarczać powietrze niezależnie od tego, co się dzieje na zewnątrz, jakie jest zagrożenie. Do tego będą u nas komory dekontaminacyjne, pozwalające wszystkim, którzy wchodzą na teren schronu, oczyścić się z różnych osadów. Osobne zasilanie, niezależnie od tego, co się dzieje na zewnątrz. Osobne dojście, o ile chodzi o wodę pitną. Tak samo sanitariaty, łóżka, żywność i zapasy tej żywności na trzy doby – wyjaśnia Mateusz Jadach.
W pierwszym etapie podziemia pod placem Grunwaldzkim mają zostać dokładnie wysprzątane i oczyszczone. Zakres dalszych prac będzie zależał od tego, czy i jak duże środki uda się Świdnicy pozyskać na realizację inwestycji.










