Pamiętam ten dzień jak dziś. Kinga wprowadziła go do salonu, dumna, promienna. Ja spojrzałam i poczułam chłód w żołądku. Coś w jego spojrzeniu było nie tak. Zbyt pewne siebie, zbyt wyćwiczone. Uśmiech szeroki jak Wisła w maju. Pod tym blichtrem wyczuwałam pustkę. Paw, nie mężczyzna — pomyślałam wtedy. Gadatliwy, błyszczący, bez treści. Lekkomyślny i wiecznie […]