Svetłano, dzień dobry! Przepraszam najmocniej, jestem Pani sąsiadką z dołu.

newsempire24.com 5 dni temu

Dobry wieczór, proszę pani, przepraszam, jestem pani sąsiadką z dołu.
Już ściszam muzykę odpowiedziała młoda kobieta w lekkim szlafroku, trzymając w ręku kieliszek wina.
Ależ nie o to chodzi, nie trzeba. Zadzwonili właśnie z pracy mojego męża, kazali mu natychmiast przyjechać.
Coś ze zdrowiem?
Nie powiedziano mi. Tylko, iż to pilne. Do mojej mamy daleko, więc mam do pani prośbę… Czy mogłaby pani przez chwilę popilnować mojego syna? Ma siedem i pół roku, niby poradziłby sobie sam, ale będę się strasznie martwić, a i tak jestem cała zdenerwowana…
Oczywiście, tylko się przebiorę i zaraz przyjdę.
On jest bardzo spokojny, zwykle siedzi z tabletem albo zadaje pytania.

***
Młoda kobieta w białej koszulce i dżinsach siedziała przy stole, popijając herbatę i rozmawiając przez telefon:
Ta Smoleńska z księgowości to chyba nie bardzo rozumie, o co chodzi. Przecież widać, jak podlizuje się panu Piotrowi.
Do kuchni wszedł chłopiec z tabletem. Z urządzenia wylewały się odgłosy kłótni prowadzący Pogromców Mitów nie mogli się dogadać. Na koszulce chłopca widniał napis: Przyszłość należy do robotów!
Daj spokój, oddzwonię. Muszę się tu zajmować dobrami społecznymi zakończyła rozmowę kobieta. Cześć, mam na imię Basia. Napijesz się herbaty?
Nie, dziękuję. Jestem Michał. Mama mówiła. Jest pani bardzo ładna Chociaż mama twierdzi, iż wszystkie ładne kobiety są nieszczęśliwe. A tata zawsze mówi do mamy, iż jeżeli kierować się takim rozumowaniem, to albo mama jest brzydka, albo ich małżeństwo się nie udało.
Macie naprawdę zabawnych rodziców. Dzięki za komplement… Co do nieszczęścia
A gdzie pani mąż?
Och… można powiedzieć, iż wyszedł po bułki. Z jakieś trzy lata temu.
Aha, czyli po prostu panią zostawił!
Dobrze się czujesz w roli psychologa, Michaś? Macie w domu coś mocniejszego niż herbata? Od tych rozmów od razu robi mi się ciężko na duszy…
Wino powinno być w lodówce.
Dzięki, ale może lepiej herbatę. W końcu jestem gościem.
Pani Basiu, powinna sobie pani znaleźć nowego męża.
Michaś, poczekam aż trochę podrośniesz. Ale gdzie takich szukać…
Kogo pani szuka? Oglądałem taki program trzeba wyobrazić sobie dokładnie, kogo się chce poznać.
Podeślij mi link do tego programu! Ogólnie: żeby był bogaty, przystojny, dobry. Żeby mnie kochał i dbał o mnie…
A po co adekwatnie taki facet pani? jeżeli jest mądry, pewnie będzie chciał kogoś, kto mu pomoże. Po co mu koleżanka blokowa do towarzystwa?
Przypomnij, gdzie to wino… Basia otworzyła lodówkę, znalazła butelkę, wylała herbatę do zlewu i nalała wina do kubka.
Oglądałem też program o żonach biznesmenów. Tam mówili, iż wszystkie piją. Żyją niby szczęśliwie w willach, a się rozpijają.
Widzisz, kochany Michałku, to się nazywa samotność. Wypijesz ze mną? Żartuję oczywiście!
Wie pani, na kim ja się ożenię?
Oczywiście, na mnie!
Z charakteru.
Na kim?
Na Zosi. Chodzimy razem na zajęcia z robotyki. Ona jest bardzo mądra, choćby mądrzejsza ode mnie. Raz na zawodach nasze dwa moduły bluetooth się nie widziały. Byliśmy razem w drużynie. Ja już spanikowałem, robot nie działa, a ona mnie uspokoiła i zaczęła wszystko podłączać od nowa. Na liście widziało się ze trzy urządzenia, a naszej części dalej nie było. Wzięła nasz sprzęt i pobiegła do lasku za blokiem, tam nie było żadnych sygnałów. I nagle moduły się połączyły. Wróciliśmy na salę i wygraliśmy. Zosia to moja drużyna! Ufam jej! Jest za co ją kochać!
Basia jednym duszkiem wypiła kubek wina i dolała sobie jeszcze trochę.
Ech, wyrolowała mnie Zosia. Znaleźć takiego faceta… Czyli uważasz, iż powinnam szukać męża w pracy?
Silnych osoby same znajdują! Po co szukać, przecież nie pomidora w sklepie.
Oj, psycholog się znalazł, nic nie rozumiem!
Proszę sama stać się bogatą, piękną i dobrą osobą! Wtedy to już chyba pani zrozumie?
A na co mi wtedy ktoś potrzebny? Sama bym podróżowała, nauczyła się angielskiego, chodziła na taniec, kursy gotowania. Taco bym się zrobiła, jakie bym tylko chciała!
To co pani teraz przeszkadza?
Nie mam męża, który by za to wszystko płacił.
To już pani, przepraszam, jest pasożytem.
Ej, nie obrażaj mnie! Pragnę zwyczajnego kobiecego szczęścia.
Mniej oglądać takich głupich filmów! Bo tak całe życie będzie pani szukać nieistniejącego frajera, zamiast żyć!
Milcz! Co ty możesz rozumieć! Idź do swojego pokoju! Geniusz się znalazł, czas spać!
Chłopiec poszedł do siebie. Po policzkach Basi spłynęły łzy. Dopijała wino, gdy zadzwonił jej telefon. Wcisnęła odrzuć. Otworzyły się drzwi wejściowe. Do mieszkania weszła para, oboje lekko podchmieleni, w oczach błyskała radość.
Basiu, dziękuję bardzo, iż zostałaś z Michałem! zawołała sąsiadka.
Żaden problem, troszkę tylko… wypiłam waszego wina…
To nic, nic!
Widzę, iż z mężem wszystko w porządku?
Ach, to jego koledzy tak mnie podpuścili. Jacyś żartownisie. Dziś rocznica naszego pierwszego pocałunku. Pojechałam do niego do biura, a on leżał na podłodze z karteczką na piersi: Śpiący książę. Pocałuj mnie! Potem kupiliśmy wino i poszliśmy do kina, tak jak kiedyś na studiach.
Pewnie się wszyscy przeciw mnie sprzysięgli… Muszę już iść!
Jak Michał się zachowywał? zapytała matka chłopca, już w drzwiach.
Okropnie. Bardzo źle. Czy mogłabym częściej z nim zostać? Trochę go wychować…

Idź do oryginalnego materiału